25/07/2024
Uciekł mi gdzieś post, ale na całe szczęście skopiowałem tekst i zdjęcia. Przetłumaczyłem jak umiałem. Oto w jakim stanie znajdują się jeńcy w rosji.
Chłopiec opowiada matce po powrocie z niewoli:
- Do końca nie wierzyliśmy w wymianę. Bo tak nas oszukiwali, tak bardzo naśmiewali się z nas... Zabierali nas i na egzekucje, i na wymiany... A potem nas zawracali i wyśmiewali. A kiedy do autobusu wszedł wojskowy i powiedział: „Jesteście w domu, chłopaki, Sława Ukrainie!” - Po prostu zacząłem szybko oddychać, a potem usiadłem i nie oddychałem – mamo, tak było. A kiedy zobaczyliśmy na drodze ludzi, którzy stali wzdłuż drogi, z flagami, kwiatami, plakatami, to było jak w filmach, tylko nie u nas.
A potem, jak już przyjechaliśmy, dali mi pierwszego papierosa, przytulili, telefon, a ja zapomniałem Twojego numeru, mamo, możesz to sobie wyobrazić? Nie bądź zła, bo numer telefonu można zapomnieć, chociaż powtarzałem go w myślach przez dwa lata. No cóż, tak jak mnie uczyłaś, gdy byłem dzieckiem – mam na imię…, mieszkam…, numer telefonu mojej mamy…
Chłopcy płakali, a ja nie. W szpitalu dali nam ubrania i zaprowadzili do stołówki. I było jedzenie, mamo. Na stole były się trzy różne talerze dla każdego. Nie wiem, w niewoli nie jadłem tyle od miesiący. I zapach zupy. Kręciło mi się w głowie. Miska jest tak głęboka, zupa po brzegi. Wziąłem łyżkę tak ostrożnie, żeby nic się nie rozlało, a ręce mi się tak trzęsły, mamo, chciałem ładnie jeść, ale chciałem chwycić miskę i po prostu wszystko wypić. I ręce się trzęsły. I nie możesz sobie wyobrazić, jak chciałem jeść. A ja byłem taki ostrożny, żeby było ładnie...
Podeszła kobieta, wszystko nam nalała, dołożyła, podeszła do mnie, przytuliła, pogłaskała po głowie, jak to kiedyś robiła babcia, pocałowała mnie w skroń - jedz, mówi, kochanie, przyniosę więcej. A potem płakałem. Jadłem i płakałem, bałem się podnieść wzrok, bo się wstydziłem. A potem spojrzałem i prawie wszyscy tacy byliśmy - jedliśmy i płakaliśmy. A zupa, mamo, smaczniejszej w życiu nie jadłam. Nie czujesz się urażona, mamo?
Post Oksany Makarenko.
Poniżej tekst ukraiński:
Хлопець після полону розповідає мамі.
- Ми до останнього не вірили в обмін. Бо вони нас так дурять, так знущаються... Возили і на розстріли, і на обміни... А потім вертають і сміються з нас. І коли зайшов військовий в бусік і сказав - Ви вдома, хлопці, Слава Україні! - я просто почав дихати, а то сидів і не дихав, мам, правда. І коли бачили людей вздовж дороги, що нас зустрічали, з прапорами, з квітами, з плакатами, то як в кіно було, як не з нами. І потім, як доїхали вже, перша цигарка, обійми, телефон дали, я твій номер забув, мам, уявляєш, ти ж не сердишся, бо хіба ж можна забути твій телефон, я його всі два роки подумки повторював. Ну як в дитинстві ти мене вчила - мене звати...., я живу..., телефон мами.... Хлопці плакали, а я ні. А вже в лікарні нам одяг дали і повели в столовку. А там їжа, мам. Там на столі кожному по три миски різного. Я не знаю, я за місяць в полоні стільки не їв. І запах супа. В мене аж голова закрутилася. Миска така глибока, супа аж до країв. Я ложкою так обережно брав, щоб нічого не пролилося, а руки так трусилися, мама, я ж хотів, щоб я гарно їв, а хотілося схопити миску і просто так випити все. І руки ж трусяться. А їсти, як мені їсти хотілося, ти не уявляєш. А я ж так обережно, щоб же гарно... Там жіночка ходила, підсипала нам все, доливала, підійшла до мене, обняла, голову гладить, як бабуся колись, поцілувала в скроню - їж, каже, дитинко, я ще принесу. І отут я заплакав. Я їв і плакав, очі боявся підняти, бо соромно. А потім глянув, а ми майже всі такі - їмо і плачемо. А суп, мам, я смачнішого в житті не їв. Ти ж не ображаєшся, мам?
Допис від Oksana Makarenko .