07/07/2026
Wczoraj odebrałem telefon. Jeden z moich klientów, który jakiś czas temu uznał, że dodatkowe ubezpieczenie na wypadek nowotworu to „zbędny wydatek” i z niego zrezygnował, zadzwonił z pytaniem: „Czy ja mam jeszcze tę umowę? Bo lekarze znaleźli coś złego... Przydałyby się pieniądze na leczenie”.
Moja odpowiedź mogła być tylko jedna: Nie, nie ma Pan tej umowy. Pieniądze się nie należą.
W słuchawce cisza, a potem płacz. I wiecie co? To jest najgorszy moment w mojej pracy. Moment, w którym muszę dorosłemu człowiekowi uświadomić, że jego oszczędność sprzed kilku miesięcy właśnie kosztuje go zdrowie, spokój i potężne pieniądze.
Dlaczego myślimy, że jesteśmy nieśmiertelni?
Żyjemy w kulturze „tu i teraz”. Szkoda nam 50, 100 czy 150 zł miesięcznie na solidną polisę rakową, bo przecież „jakoś to będzie”, „mnie to nie dotyczy”, „kupię lepsze auto”, „odłożę na wakacje”.
Ubezpieczenie kupuje się wtedy, kiedy jest się ZDROWYM.
⚠️ Zapamiętajcie jedną prostą zasadę: Gdy pojawia się diagnoza, na ubezpieczenie jest już za późno. Żadne towarzystwo nie ubezpieczy płonącego domu. Żaden ubezpieczyciel nie wypłaci setek tysięcy złotych na leczenie choroby, która już się zaczęła.
To nie jest post, który ma Was przestraszyć. To post, który ma Was obudzić.
Nowotwór nie pyta o stan konta, nie czeka, aż „będzie lepszy moment” na wydatki. Przychodzi i niszczy – nie tylko zdrowie, ale też stabilność finansową całej rodziny. Kiedy rezygnujesz z polisy, nie oszczędzasz. Ryzykujesz wszystkim.
Przestańcie odkładać bezpieczeństwo na „kiedyś”. Bo „kiedyś” może okazać się wczoraj.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak realnie zabezpieczyć siebie i bliskich, zanim będzie za późno – napisz do mnie. Porozmawiajmy szczerze, póki jest na to czas.