01/07/2016
Za przyzwoleniem Kierka (dowódcy Kojot 3), prezentujemy wam AAR (After Action Report) naszych działań na MilSimie - SummerGames.
Miejsce: okolice miasteczka Jasień, powiat żarski, woj. lubuskie
Czas: 251200AJUN2016 – 261200AJUN2016 (25/26.06.2016 od 12 do 12)
Skład GS-3: Kierek – dowódca plutonu 3 FR, Merdi – RTO plutonu 3 FR, Artek – zastępca d-cy plutonu, Szary – strzelec, amunicyjny plutonu. Gościnnie Sveter Główny MED plutonu.
Skład poza GS-3:
Sekcja zabezpieczana przez LRRP Szop: Mikunda – d-ca 2 drużyny, d-ca sekcji SZOP, Seba – zapasowy RTO plutonu, z-ca d-cy 2 drużyny. Dragun, Metal, Rudy MED,
Sekcja zabezpieczana przez Team Delta: Wolf d-ca sekcji DELTA, Hans, Chthulhu, Vorox, Karol Z przeniesiony z sekcji SZOP w celu uzupełnienia stanu osobowego.
Sekcja zabezpieczana przez JRG Gubin: Góral d-ca sekcji JRG, Oskar, Grzechu, Drozdek.
Pluton podzielono na dwie drużyny. Drużynę 1 – Sekcja dowodzenia + Sekcja Delta, oraz Drużynę 2 – Sekcja SZOP i Sekcja JRG.
Misja: Udział w imprezie „MilSim Summer Games”. Wykonać zadania postawione przez HQ dla Federacji rosyjskiej.
Zadanie strategiczne: Przeciwdziałać uderzeniu NATO na terytorium zajęte przez FR.
Opis: Wypowiedzi odnośnie organizacji zlotu, oraz poziomu, a właściwie sposobu dowodzenia przez HQ zawarłem na forum WMASG, więc opiszę tylko nasze działania. Poza kwestiami „Ingame” powiem jedno. Było sporo niedociągnięć, ale nie było wcale tak tragicznie, jak może wydawać się po przeczytaniu komentarzy. Dla mnie to typowe SNAFU – Situation Normal – All Fu**ed Up ;-) czyli sytuacja która normalnie może wydarzyć się w wojsku, więc poniekąd wpisuje się w idee MilSima.
Pierwsze zadanie jakie zostało postawione przed 3 plt wyglądało następująco. Wyruszyć z HQ południową stroną głównej drogi na wschód, poruszać się w miarę możliwości niezauważenie, następnie dotrzeć do punktu P2 – wysunięty na południowy zachód od wsi PICZ posterunek. Przeprowadzić rozpoznanie, oraz oderwać sekcję delta i pozostawić za liniami wroga w oczekiwaniu na dalszy rozwój sytuacji. W razie potrzeby odwrócenia uwagi zaatakować przeciwnika prawdopodobnie znajdującego się na P2. Zadaniem pobocznym było możliwe wykrycie pozycji stacjonowania moździerzy.
Przed wyruszeniem poświęciliśmy około 40 min. Na dogranie częstotliwości wewnętrznej, doustalenie niejasności, wyznaczenie awaryjnego punktu zbiórki itp.
Po dotarciu w rejon wiaduktów i przekroczeniu go, nawiązaliśmy kontakt wzrokowy z wojskiem na północ od Głównej drogi (dalej GD). Z racji, że HQ nie informowało o pozycji wojsk własnych ani ich zadaniach, istniał problem z rozpoznaniem sił własnych. Na szczęście nie doszło do incydentów friendly fire. W międzyczasie jeden członek sekcji delta zgłasza problemy zdrowotne. Wezwano MEDEVAC (offgame – zagrożenie realne) i przetransportowano Voroxa do HQ. W trakcie marszu popełniliśmy niewielki błąd w nawigacji i zboczyliśmy nieco zbyt mocno na południe. Po korekcie marszruty natrafiliśmy na prawdopodobną pozycję moździerzy – lej przykryty siatką maskującą oraz znajdujący się tam maszcik z dwiema flagami czerwoną i niebieską Przeszukanie okolicy nie wniosło nic więcej. Z racji, że kontakt z HQ w tym momencie był kiepski, podjęto decyzję o wciągnięciu czerwonej flagi oraz opuszczeniu rejonu w celu wykonania podstawowego zadania.
W trakcie podejścia do P2, nawiązano kontakt, jednak po zastosowaniu wywołania rozpoznawczego uznano, że to sojusznik. Nawiązano kolejny kontakt. Tym razem z Plutonem pierwszym. Nadszedł rozkaz o szturmie na P2. Po krótkiej konsultacji z d-ca plutonu pierwszego (Herod), ustalono:
1 pluton pozostaje w odwodzie, czeka na zaflankowanie pozycji p2 przez pluton 3. Wyczekanie na początek szturmu plutonu 3 w stronę wschodnią. Następnie dołączenie do szturmu przez pluton 1.
Cel osiągnięto z minimalnymi stratami. (1 WZW oraz 1 RL po stronie 3 plutonu, stan amunicji w plutonie po walce około 70%) Przeciwnika wypartko w kierunku północnym i wschodnim. Obsadzono posterunki, nakazano medykowi zajęcie się rannym z WZW i przetransportowanie go do P2. Wezwano MedEvac, który jednak nie dotarł. Ewakuacją rannego zajął się 1 pluton swoim pojazdem.
Zarządzono aktywną obronę z rozpoznaniem przedpola. Zwłaszcza w kierunku północnym i zachodnim, który był z racji ukształtowania trudny do obserwacji. Następnie sprawdzono stan żołnierzy w plutonie, przypomniano o nawadnianiu się.
W trakcie desantowania się plutonu pierwszego na wschód od P2 nastąpił kontratak przeciwnika. Tego udało się zniszczyć. 3 pluton ponownie doznał strat. 1 WZW, 2 RL. Pozostały stan amunicji plutonu około 20-30%, woda na wyczerpaniu. W walce wyeliminowano około 6 żołnierzy NATO z czego 2 wzięto do niewoli. Z racji na ogromne problemy z komunikacją z HQ ponownie nie otrzymano medevac, amunicji wody ani odebrania jeńców. Kolejny raz niezbędna okazała się pomoc 1 plutonu, któremu zadanie podebrania nam jeńców i rannego zajęło ok. 1,5 godziny oczekiwania w punkcie.
Po jakimś czasie uzyskano połączenie z HQ. Otrzymano rozkaz opuszczenia P2 po przekazaniu go pod kontrolę 1 plutonu. Oraz udanie się do P1. Podczas marszu nie nawiązano kontaktu z Nplem. Nawiązano najpierw kontakt radiowy, następnie wzrokowy z plutonem drugim (mogę mylić który to pluton) aby uniknąć friendly fire. Po dotarciu na miejsce, rozstawiono obronę okrężną. Notabene, obrona wykonywana przez pluton zajmujący P1 przed dotarciem tam plutonu 3, była mizerna. Po zaraportowaniu zajęcia pozycji HQ nakazało powrót do bazy.
Z decyzji byliśmy zadowoleni. Byliśmy przez 8 godzin w polu i właśnie na tyle byliśmy przygotowani sprzętowo w trakcie pierwszej misji. Liczyliśmy na 2-4 godzinki popasu i dalsze działania.
W HQ nie żądano od d-cy AAR, ani żadnego raportu. Otrzymał on informację, za 30 min. Wymarsz na kolejne zadanie. Wynegocjowano nieco ponad godzinę.
Kolejne zadanie miało na celu: Dotrzeć do P1, następnie dotrzeć do wsi Picz, rozpoznać, czy w pobliżu znajduje się przeciwnik (informacje wskazywały, że FR, nie zajmuje wsi, jednak NATO jej nie zdobyło obawiając się obsady. Zapadł zmrok. Pluton wyposażony był w jeden termowizor oraz jeden noktowizor znajdujący się na wyposażeniu sekcji Delta. Sekcja JRG została pozostawiona w HQ decyzją dowódcy sztabu. Reszta plutonu posiadała mocne latarki w razie nawiązaniu kontaktu ogniowego, zamierzano użyć ostrego światła aby zminimalizować domniemaną przewagę obserwacji nocnej przeciwnika.
W połowie drogi między HQ a P1 zmieniono rozkaz. Nakazano marsz i rozpoznanie (po zmroku, ze szczątkowymi możliwościami obserwacji nocnej) na pozycję w okolicach wsi Gaj. Z racji na warunki podjęto decyzję o powolnym poruszaniu się drogą zachowując reżim ciemności. Kilkukrotnie nawiązywano kontakt wzrokowy z poruszającymi się drogą pojazdami, zawsze jednak udawało się (tak się wydaje) pozostać niezauważonym. Na wysokości punktu P2 obserwowaliśmy ruch (widoczne światła latarek). W trakcie dalszego marszu otrzymano rozkaz powrotu do HQ (okolice godziny 1:00). Zawrócono wzdłuż głównej drogi. Ponownie kilkukrotnie unikano kontaktu z pojazdami. Najbardziej obawiano się zasadzki w okolicy wiaduktów, ta jednak nie nastąpiła. Na podejściu do HQ (odl 150 m) podjęto decyzję o zapaleniu światła celem uniknięcia incydentów FF.
Ponownie nie oczekiwano AAR. Rozpętała się burza z ulewą. Padł rozkaz spać. Działania wznowiono o 5:00.
Poranne zadanie wyglądało następująco udać się w okolice punktu GAJ i zdobyć. Nie otrzymano żadnych szczegółów, rozpoznania itp.
Podjęto decyzję o szybkim podejściu pod obiekt wzdłuż drogi. Liczono się z możliwością wykrycia i na ten wypadek ustalono zrywanie kontaktu w kierunku HQ.
Dotarcie w okolice GAJ nie przyniosło trudności. Rozpoznano siły przeciwnika zajmujące wzgórzę. Rozciągnięto formację do natarcia. Sekcja Delta prawe skrzydło, Sekcja SZOP front, Sekcja JRG lewe skrzydło, sekcja dowodzenia (GS-3) front (w odwodzie). Zameldowano o manewrach npla. Flankował prawe skrzydło. Nakazano sekcji JRG pogłębienie na lewo północny zachód, wejście na szczyt a następnie rozpoczęcie natarcia. W tym czasie delta wycofała się nieco zbijając z pozycjami na wprost. JRG zaatakowało. Rozpoczęto natarcie. Walka była zacięta i krwawa dla obu stron potyczki. Efektem końcowym było wyeliminowanie niemal całego 3 plutonu. Jednak strona broniąca wzgórza w mojej opinii drogo zapłaciła za to zwycięstwo.
Po założeniu kamizelek offgameowo udaliśmy się do HQ. Tam początkowo zgłaszano kolejne wyjście w pole, na co 3 pluton był gotowy. Pomysł jednak odwołano. Summer Games zakończyło się.
_____________________________
Kierek
Podsumowanie: Bawiliśmy się świetnie! Dziękujemy wszystkim bez wyjątku za udane 24 h. Nie obyło się jednak bez odrobiny niesmaku. GS-3 silnie kibicuje tej imprezie i nasze oczekiwanie przerosły nieco rzeczywistość. Nie było jednak tragicznie. Dziękuję przede wszystkim członkom 3 plutonu federacji rosyjskiej – kojot 3, za wspólne działanie. Myślę, że z każdej takiej imprezy można wyciągać ciekawe wnioski więc suma summarum, mimo znaczących minusów impreza dla nas na plus.
Do zobaczenia! Z pozdrowieniami GS-3!