16/08/2026
Szkocki hazardzista, skazany kiedyś za zabójstwo w pojedynku, został najpotężniejszym finansistą Francji. Przez rok cały Paryż bogacił się na papierze. Potem papier się skończył.
John Law uciekł z angielskiego więzienia, objechał europejskie stoły do gry i trafił na francuski dwór z teorią, że pieniądza może być tyle, ile gospodarka potrzebuje — wystarczy go dodrukować. Dostał bank, a potem Kompanię Missisipi z monopolem na handel z francuską Ameryką. Akcje rosły tak szybko, że na ulicy Quincampoix fortuny powstawały w tygodnie, a na opisanie nowych bogaczy Francuzi ukuli słowo, którego używamy do dziś: „milioner".
Był jeden problem: Luizjana nie generowała nawet ułamka zysków, które obiecywała wycena. Kurs trzymał się wyłącznie na wierze, że będzie rósł dalej. W 1720 roku wiara się skończyła — akcje runęły, oszczędności tysięcy rodzin wyparowały, a Law uciekał z Francji w przebraniu.
Pierwsza wielka bańka Europy zostawiła lekcję aktualną do dziś: majątek na papierze to obietnica. Fundamentem jest dopiero realny plan — oparty na tym, co faktycznie zarabia.
Gdzie według Was przebiega granica między odważną inwestycją a bogactwem wyłącznie na papierze?
Zarabiasz więcej, niż wydajesz, i wolisz majątek oparty na realnym planie, a nie tylko na papierze? Umów bezpłatne spotkanie online z doradcą Cyfrowi Profitowi: https://cyfrowiprofitowi.pl/Um%C3%B3w-Rozmow%C4%99-Szymon?utm_source=fb&utm_medium=opis&utm_campaign=diorama&utm_content=f5-paryz