20/05/2022
W ostatnich kilku miesiącach obserwujemy dynamiczny wzrost inflacji w Polsce (12,4% r/r w kwietniu - poziom najwyższy od 24 lat), a także na całym świecie. Aktualnie stała się ona problemem numer jeden w gospodarce. Przez dłuższy czas wzrastające ceny były bagatelizowane przez banki centralne, które twierdziły, że jest to sytuacja przejściowa. Zaklinanie rzeczywistości nic nie dało, a wzrost wskaźników inflacyjnych nabrał tempa. Z pewnością przyczyniła się do tego wojna w Ukrainie, która spowodowała m.in. przerwanie łańcucha dostaw zbóż i surowców, a także działania sankcyjne i embarga.
Rada Polityki Pieniężnej przystąpiła do działań podnosząc w ciągu ośmiu miesięcy główną stopę procentową NBP z poziomu 0,1% do 5,25% i z pewnością RPP będzie dalej podnosić stopy do momentu, aż nabierze pewności, że dynamika cen obniży się w trwały sposób. Jednak duża część ekonomistów uważa, że bardzo luźna polityka budżetowa (tarcze antyinflacyjne, wakacje kredytowe, obniżenie podatków, przyszłoroczne wybory) może doprowadzić do tego, że wysoka inflacja będzie się utrzymywać także w 2023 roku.
Mamy więc do czynienia z wysoką, dwucyfrową inflacją, która w najbliższych miesiącach prawdopodobnie będzie jeszcze wyższa. Decyzje RPP o podwyżce stóp procentowych będą skutkowały schładzaniem polskiej gospodarki, co według szacunków analityków spowoduje spadek dynamiki PKB nawet do 1% na koniec tego roku.
Sytuacja potrafi zmieniać się bardzo dynamicznie, dlatego najbliższą rzeczywistość najlepiej zweryfikuje czas. Na pewno wpływ na nią będzie miała w dużym stopniu sytuacja w Ukrainie, zewnętrzna sytuacja gospodarcza, a także decyzje podejmowane przez RPP i polityków.