18/08/2026
12 ofiar, 59 poszkodowanych w autokarze z Medziugoria. A limit odpowiedzialności ubezpieczyciela jest jeden na wszystkich.
Tragedia na węgierskiej autostradzie M3 to dla rodzin niewyobrażalny dramat. Dla rynku ubezpieczeń to z kolei brutalny test, który obnaża najgroźniejszy mit: „przecież mamy ubezpieczenie w cenie wycieczki”.
Większość ludzi żyje w przekonaniu, że polisa od biura podróży załatwi każdy problem. Prawda jest inna. Przy kilkudziesięciu poszkodowanych ustawowa suma gwarancyjna z OC sprawcy nie jest z gumy.
Do tego dochodzi fakt, że ubezpieczenie kosztów podróży i leczenia, jakie standardowo zapewnia organizator wycieczki, opiewa zazwyczaj na absolutnie najniższe sumy.
Koszty długoterminowej rehabilitacji, opieki, renty i zadośćuczynienia dla rodzin zmarłych potrafią pochłonąć wielomilionowe limity w mgnieniu oka. Jeśli polisa organizatora to najtańszy produkt „byle był w cenie”, w razie katastrofy zostajesz z luką finansową, której nikt nie łata.
Dlatego powtarzam klientom: ubezpieczenie grupowe to tylko plaster. Prawdziwa ochrona zaczyna się tam, gdzie kończą się oszczędności organizatora.
Zanim wsiądziesz do autokaru, wykup własne, niezależne ubezpieczenie: z solidnymi kosztami leczenia za granicą i porządnym NNW. Własna polisa to Twój jedyny pewny ratunek, gdy system zawiedzie.
Dobrze skonstruowana ochrona to nie jeden druczek z autokaru. To system zabezpieczeń, w którym wiesz dokładnie, co kupujesz — zanim ruszy w drogę.
👇 Daj znać w komentarzu:
Czy kiedykolwiek czytałeś Ogólne Warunki Ubezpieczenia (OWU) wycieczki, którą kupiłeś, czy po prostu zaznaczyłeś ptaszek „akceptuję”?