18/07/2022
Jak zostałam agentką? Przez przypadek… 😉
Pożegnałam się z poprzednią pracą jako analityk medyczny i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, bo rynek analityków był wówczas, mówiąc delikatnie, wypełniony 😉
Znalazłam ogłoszenie o pracę, skontaktowałam się z kobietą, która je umieściła (nota bene bardzo sympatyczną), która dobrze "sprzedała mi" ideę ubezpieczeń, z którymi miałam wcześniej do czynienia tyle, że sama się ubezpieczałam. I wsiąkłam.
Ale dlaczego?
Jeżeli powiem, że zafascynowała mnie idea ubezpieczeń, to skłamię - potrzebowałam pieniędzy. Byłam młodą, samotną matką małego dziecka, bez oszczędności, z limitowanymi możliwościami pracy etatowej - a tu okazało się, że na spotkaniach z klientami, podczas zwykłej rozmowy, można zarobić całkiem przyzwoite pieniądze.
Podstawowym problemem okazała się jednak odpowiedź na pytanie: jak zaprosić tych ludzi do rozmów? Nie wiem, jak mi się to udawało - ale fakt, że robię to tyle lat świadczy o tym, że jakoś się udawało 😉
Na początku były to GIGANTYCZNE ilości telefonów: na 100 wykonanych połączeń, 30 osób teoretycznie wyrażało chęć spotkania, ale z tych 30 chętnych ostatecznie spotykałam się z trzema. I z tego maksymalnie jedna kończyła się umową. W większej mierze były to ubezpieczenie domu, mieszkania czy OC samochodu. Sukcesywnie zaczęły pojawiać się pierwsze polisy na życie.
Co sprawiło, że zostałam? Spotkałam świetnych ludzi w firmie ubezpieczeniowej, której przedstawicielką byłam. Wpierali mnie, motywowali, wskazywali drogę, pomagali naprawiać błędy.
Im więcej pewności siebie nabierałam, tym więcej zaufania nabierali do mnie klienci. Mniej było już ich poszukiwania; coraz częściej moi klienci mówili do swojej rodziny czy bliskich: " Mam kogoś, kto ci pomoże". Moja firma dostrzegła we mnie potencjał i dała mi możliwość szkolenia innych agentów i pokazywania im, jak pracować z klientem, aby osiągnąć takie efekty, jakie osiągałam ja.
Mimo, że działam w tej branży już 10 lat, to wciąż uważam, że to… mało. Cały czas mówię, że jestem "młodą agentką, zbierającą doświadczenia" - i bardzo mi z tym dobrze, bo dzięki temu wciąż chcę się rozwijać 😉