07/04/2026
Nareszcie idę na emeryturę!
…powiedział nikt, kto nie może sobie na to pozwolić.
Obserwuję ludzi, którzy przechodzą na emeryturę i zastanawiam się nad jedną rzeczą: większość z nich wcale nie jest zmęczona życiem, nie jest chora, nie straciła energii. Po prostu przez całe życie pracowali, a teraz okazuje się, że nie bardzo mogą sobie pozwolić na to, żeby w końcu z tego życia skorzystać.
30 lat pracy i na koniec ledwo starcza na spokojne funkcjonowanie.
Nie dlatego, że coś jest z nimi nie tak, tylko dlatego, że system emerytalny w Polsce działa tak, jak działa, a 2000-3000 zł miesięcznie z ZUS to nie jest kwota, przy której realizujesz odkładane od lat plany.
Nie piszę tego, żeby kogokolwiek straszyć ani pouczać, każdy patrzy na swój własny portfel i sam wie, co mu w życiu pasuje.
Niestety ostatnio coraz więcej myślę o tym, że świadome życie to nie wyrzeczenie ani oszczędzanie na wszystkim. To raczej kwestia tego, żeby wiedzieć, dokąd idą pieniądze i czy faktycznie idą tam, gdzie chcemy.
Żeby jeść lepiej, planować lepiej, żyć bardziej po swojemu i mieć z tego realną przyjemność, zamiast tylko wrażenie, że gdzieś wszystko ucieka.
Dane BIK i GUS mówią, że przeciętny P***k traci miesięcznie 300-500 zł na rzeczy, które nie zostawiają po sobie nic konkretnego: marnowane jedzenie, zakupy z impulsu, rzeczy kupione, bo akurat była promocja.
W skali roku to 3000-5000 zł.
Nie dlatego, że jesteśmy nieodpowiedzialni, tylko dlatego, że nikt nas nigdy nie nauczył patrzeć na to inaczej.
A gdyby tak część z tego trafiała regularnie na coś, co za kilkanaście lat naprawdę da nam wybór: czy pracować dalej, czy nie, czy pojechać w podróż, czy kupić coś dla dzieci?
Mając 20 czy 30 lat człowiek czuje, że czasu jest dużo i że zdąży. I prawda jest taka, że właśnie wtedy najłatwiej cokolwiek zmienić, bo czas działa na Twoją korzyść. Im wcześniej zaczniesz, tym mniej wysiłku potrzebujesz, żeby dojść do tego samego miejsca.
Czasami wystarczy rozmowa z doradcą finansowym, żeby zobaczyć kilka rzeczy zupełnie inaczej.
A jak to jest u Ciebie?
Czekasz, czy działasz?