30/04/2026
Miał być jeden… a wyszły dwa 🐰🐰
Zakup królików nie był planowany na ten dzień. Od jakiegoś czasu o tym myśleliśmy, ale raczej w wersji „kiedyś” i na pewno o jednym króliku. Jednak los miał inne plany.
Będąc w centrum handlowym, zajrzeliśmy do zoologicznego… i tam zobaczyliśmy je dwie malutkie samiczki, zamknięte w małej klatce. Było nam ich tak szkoda, że decyzja zapadła właściwie od razu. Tym bardziej, że i tak chcieliśmy kiedyś powiększyć rodzinę o królika.
Pan w sklepie powiedział, że nie sprzeda jednej, tylko dwie. Więc bez dłuższego zastanowienia wróciliśmy do domu z całym zestawem… i z nimi. Tak pojawiły się Miya i Zoe ❤️
Pierwsze dni nie były całkiem spokojne — jedna z dziewczyn zaczęła kichać, pojawił się katar i skończyło się antybiotykiem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Dziś? Są nierozłączne. Żyją razem w pełnej zgodzie, przytulają się, zaczepiają nas, domagając się głaskania. Mają swój pokój, który powoli przestaje im wystarczać, bo coraz śmielej eksplorują resztę mieszkania.
To była jedna z tych impulsywnych decyzji, które okazują się naprawdę dobre.
Choć gdzieś z tyłu głowy pojawia się lekki niepokój o czas dojrzewania i to, co przyniesie…czy wytrzymają w zgodzie do czasu kastracji ?
Czy będzie trzeba je na ten czas rozdzielić ?
Na razie po prostu cieszymy się nimi, każdą chwilą, każdym podskokiem i każdym „przytulaskiem”.
Bo czasem najlepsze rzeczy w życiu przychodzą zupełnie nieplanowanie 💛