20/08/2016
[RECENZJA] Macie czasem tak, że zegarek, mimo, iż nie jakiś kultowy, czy prestiżowy zostanie Wam w pamięci? Ja miałem tak dokładnie z tym modelem- ale właściwie dlaczego stał się dla mnie taki wyjątkowy?
Oto krótki opis zegarka, który, mimo, że nie jest bardzo rozpoznawalny, to zasługuje na uwagę.
Apeks 1000M, to prosty i czytelny zegar stworzony typowo do nurkowania. Zawór helowy i oznaczenie do 1000 Metrów wodoodporności to pierwsze, co rzuca się w oczy. Zaraz potem wzrok skupia pomarańczowa wskazówka i bardzo czytelny wzór tarczy. Zakręcana koronka oraz jednokierunkowy, wieloklinowy bezel i mocna luma nie powinny także dziwić.
Pierwsze wrażenia po założeniu zegarka są zaskakująco pozytywne. A ponieważ to już właściwie trzeci egzemplarz jaki używam, to dodam jeszcze, że te odczucia są trwałe.
Jako, że mój tryb życia wymusza na noszonych zegarkach przystosowanie się do warunków lekkiego survivalu- ta przyjemność nie ominęła również Apeksa. Odporność na wstrząsy, kurz i błoto zdał celująco, a pierwszy typ koperty był niegdyś testowany na nacisk… koparki ;)
O ile starsza wersja miała bardziej obłe kształty i swój charakter, to niestety w kolejnej odsłonie mamy już design wtórny, dobrze znany z zegarków innych marek. Czy to „dobra zmiana”? I tak i nie. Teraz mamy jeszcze lepiej zabudowany bezel i więcej stali, jednak zegar już nie jest tak hmm… unikatowy?
Warto wrzucić trochę technikaliów. Zegarek ma średnicę 45mm, ale po założeniu nawet na mój niewielki nadgarstek okazuje się, że w tym przypadku liczby kłamią. Dobrze wyprofilowane uszy i spód koperty sprawiają, że układa się doskonale i sprawia wrażenie znacznie mniejszego. W środku siedzi kwarcowy mechanizm z kooperacji Seiko-Epson, który jest na tyle prostą konstrukcją, że nigdy nie sprawił mi najmniejszych problemów. Montażyści także spisali się na medal- po raz kolejny zadbano, by sekundnik trafiał w indeksy. Bo co irytuje w kwarcowym zegarku bardziej, niż sekundnik zatrzymujący się idealnie pośrodku znaczników…
Druga sprawa, jaką warto poruszyć do ogólne wykonanie i spasowanie. Pomimo, że zegarek traktować trzeba jako budżetowy, to otrzymujemy produkt, który moim zdaniem spokojnie mógłby mieć cenę znacznie wyższą. Nie ma tu absolutnie nic, co sprawiłoby, bym kiedykolwiek żałował zakupu Apeks-ów.
Podsumowując: czytelność, dobra luma, wodoodporność i długi pasek- to atrybuty standardowe i typowe dla „nurka”. Jeśli jednak dodamy: doskonałą stal, szkło o zaniżonym profilu, odporność na kurz i ciężkie warunki pracy, to otrzymujemy naprawdę godny uwagi „toolwatch”, który według mnie jest wspaniałą alternatywą dla Victorinoxa. W mojej ocenie jest to jeden z zegarków, który warto mieć, chociażby po to, by go przetestować i… przekonać się samemu jaki to przyjemny zegar! :)