21/05/2026
W Polsce już co czwarty dom to gospodarstwo jednoosobowe. To dane GUS, nie spekulacja.
A formularz w szpitalu — ten, który dostajesz przy przyjęciu na izbę — wciąż pyta o „męża, partnera, najbliższą rodzinę”.
System się nie przygotował.
Marta to wie. 42 lata, własna firma w Warszawie, samotna z wyboru. Zadzwoniła do mnie w zeszłym tygodniu z jednym pytaniem: „Adrian, gdyby coś się stało — kto by w ogóle wiedział, że to się stało?”
To nie jest pytanie do agenta ubezpieczeniowego. To pytanie do systemu opieki zdrowotnej, prawa rodzinnego i instytucji bankowych. Odpowiadają milczeniem albo formularzem, który nie przewidział, że samotna kobieta po czterdziestce istnieje.
Według GUS, w 2021 roku w Polsce zdiagnozowano nowotwór złośliwy u 83,8 tysiąca kobiet. Część z nich wyszła z gabinetu prosto do pustego mieszkania.
Dla samotnej kobiety ubezpieczenie poważnego zachorowania to nie polisa. To strukturalna odpowiedź na strukturalne luki: pełnomocnik medyczny, assistance domowy, miesięczna wypłata zamiast pensji.
To system, który budujesz sobie sama, bo państwowy zakładał, że jesteś czyjąś żoną.
Kogo wpisałabyś dziś w rubryce „osoba do kontaktu” w karcie szpitalnej?
Kto miałby legalny dostęp do Twoich decyzji medycznych, gdybyś przez tydzień nie mogła ich podejmować?