Pośrednictwo Finansowo-Ubezpieczeniowe Eryk Szwaczka

Pośrednictwo Finansowo-Ubezpieczeniowe Eryk Szwaczka Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Pośrednictwo Finansowo-Ubezpieczeniowe Eryk Szwaczka, Finanse, Sportowa 8, Radom.

🏫Zyskaj dodatkowe 44.000zł z 800+
💵Zabezpiecz emeryturę od 300zł miesięcznie
🎯Odzyskaj do 5000zl zwrotu z podatku
💼Formularz poniżej
forms.gle/NCJUCUtsLJgYvaXy7

Pamiętam, jak któregoś dnia poczułem, że muszę po prostu odpocząć od świata zewnętrznego. Miałem dość tego ciągłego bieg...
11/05/2026

Pamiętam, jak któregoś dnia poczułem, że muszę po prostu odpocząć od świata zewnętrznego. Miałem dość tego ciągłego biegu i szumu. Zdecydowałem, że pojadę na Siczki – wziąłem tylko zeszyt, a telefon zostawiłem w samochodzie. Chciałem być sam ze swoimi myślami, chociaż przez godzinę.
Usiadłem na ławce z widokiem na zalew i zacząłem pisać to, co akurat przychodziło mi do głowy. Głównie były to pytania o to, co dzieje się w moim życiu i dlaczego.

Po jakimś czasie pogłębiania tych myśli doszedłem do momentu, w którym zacząłem pisać o piłce nożnej. Wspominałem czasy, gdy byłem naprawdę szczęśliwy, jeżdżąc na treningi, mecze i turnieje. Wtedy liczyła się tylko piłka... Pamiętam, jak jeździłem z mamą 26-tką pod galerię i szliśmy pieszo na treningi przy szkole na Staszicu, trzy razy w tygodniu. Mamo, dziękuję Ci za to – jesteś wielka!

Zacząłem się zastanawiać, czy to właśnie piłki nie brakuje teraz w moim życiu. Bo gdy była piłka, wszystko wydawało się dużo łatwiejsze i radośniejsze. Podjąłem decyzję – wracam do swojej pasji. Tydzień po zrobieniu tych notatek pojechałem na pierwszy trening od trzech lat.

Wiadomo, po 10 minutach dopadła mnie kolka, ale nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem tak szczęśliwy. Ledwo oddychałem, ale byłem z siebie dumny. Tego mi właśnie brakowało... Podczas gry nie myślę o niczym innym, zupełnie się wyłączam – liczy się tylko trening i mecz.

W czasach, w których żyjemy, mamy głowy nabite informacjami 24/7. Ciągle o czymś myślimy, czymś się przejmujemy, mamy jakieś obawy. W moim przypadku piłka to idealna odskocznia. To wtedy moja głowa naprawdę odpoczywa. Warto mieć pasję i robić to, co się kocha! 🙂

05/05/2026

39 lat.
Marcin.

Żona — Marta.
Dwójka dzieci.

Kuba — 8 lat, żyje piłką nożną.
Ola — 5 lat, zasypia tylko przy bajce.

Dom pod miastem.
Mały ogród.
Huśtawka, którą montował pół dnia.

Kredyt na 25 lat.

W banku powiedzieli:

„W razie poważnej choroby — kredyt się spłaci.”

Kilka pytań.
Podpis.
Spokój.

3 lata normalnego życia.

Praca.
Dom.
Dzieci.

Do momentu.

Zmęczenie.
Noga.
Badania.

Diagnoza: stwardnienie rozsiane.

I pierwsza myśl:

„Spokojnie… przecież kredyt jest zabezpieczony.”

Zgłosili.
Czekali.

Decyzja:

Odmowa.

„Jak to…?”

Odwołania.
Telefony.
Tłumaczenia.

Jedna odpowiedź:

choroba nie mieści się w zakresie umowy.

Kredyt?

Został.

Dochód spadł prawie do zera.
Rata została.

Najpierw oszczędności.

Potem sprzedaż rzeczy.

Aż w końcu:

sprzedaż domu.

Kartony.
Zdjęcia.
Zabawki.

Powrót do rodziców.
Cztery osoby w jednym pokoju.

Kuba przestał trenować.

Ola zapytała:

„Kiedy wrócimy do domu?”

Brak odpowiedzi.

Najgorsze?

Nie choroba.

Tylko moment, kiedy zrozumieli,
że to, co miało ich zabezpieczyć…

nie zadziałało.

Masz ubezpieczenie do kredytu?
Napisz „UMOWA” — sprawdzimy, co naprawdę obejmuje.

Skręcona kostka i kilka tygodni bez pracy.3 600 zł, które dostał, sprawiło, że nie musiał ruszać swoich pieniędzy.Mój kl...
04/05/2026

Skręcona kostka i kilka tygodni bez pracy.
3 600 zł, które dostał, sprawiło, że nie musiał ruszać swoich pieniędzy.

Mój klient mógł spokojnie dojść do siebie, zamiast martwić się rachunkami.

Takie sytuacje pokazują, że nie chodzi o wielkie kwoty — tylko o spokój, kiedy coś się wydarzy.

Jeśli chcesz mieć to poukładane u siebie, napisz „PLAN”.

Żyjemy w dziwnych czasach.Z jednej strony — chyba najlepszych w historii.Możemy sprawdzić wszystko w kilka sekund,zadzwo...
25/04/2026

Żyjemy w dziwnych czasach.

Z jednej strony — chyba najlepszych w historii.
Możemy sprawdzić wszystko w kilka sekund,
zadzwonić na drugi koniec świata,
mieć dostęp do wiedzy, jakiej nigdy wcześniej nie było.

A mimo to…
ciągle czegoś nam brakuje.

Ludzie dalej zmagają się z depresją,
z własnymi demonami,
z poczuciem zagubienia.

I czasem się zastanawiam —
czy to nie jest właśnie cena tego wszystkiego?

Telefon w ręce non stop.
Scrollowanie.
Ciągły napływ informacji:
co robić,
jak żyć,
jak się czuć.

Sam to odczuwam.

Czasami mam wrażenie,
że tego wszystkiego jest po prostu za dużo.

I że przez to…
zaczynamy tracić coś ważnego.

Siebie.

Bo zamiast myśleć samodzielnie,
zaczynamy szukać odpowiedzi wszędzie indziej.

A przecież nie wszystko trzeba googlować.
Nie wszystko trzeba „ogarniać idealnie”.

Czasem wystarczy się zatrzymać
i dać sobie chwilę,
żeby samemu dojść do odpowiedzi.

Bo może problemem nie jest brak wiedzy…

tylko brak ciszy.

Bo sam to po sobie widzę.

Telefon praktycznie cały czas w ręce.
Jak nie ktoś dzwoni,
to ja coś sprawdzam.

Instagram,
wiadomości,
wyniki rolki,

I tak w kółko.

I nawet jak mam chwilę wolną,
to moja głowa dalej nie odpoczywa.

Bo ciągle coś.
Ciągle bodźce.
Ciągle „jeszcze tylko sprawdzę”.

I w tym wszystkim
coraz trudniej złapać moment,
w którym naprawdę jesteś sam ze sobą.

Bez telefonu.
Bez rozpraszaczy.

I może właśnie tego dziś najbardziej brakuje.

Chwili ciszy.

23/04/2026

A tak na poważnie —
mega doceniam to, że do mnie piszecie i dzwonicie.

To tylko pokazuje, jak wiele osób zaczyna myśleć o swojej przyszłości.

Pewnie każdy gdy był dzieciakiem odliczał ile klas mu zostało do końca szkoły.I myślał:„jak pójdę do pracy i zarobię 300...
23/04/2026

Pewnie każdy gdy był dzieciakiem odliczał ile klas mu zostało do końca szkoły.

I myślał:
„jak pójdę do pracy i zarobię 3000 zł, to odłożę 3000 zł”

I nawet nie pisz, że tak nie miałeś — nie uwierzę 😅

Potem przychodzą pierwsze „zarobione” pieniądze:
nowe buty (no przecież o takich marzyłem),
markowe ubrania (bo wszyscy takie mają)

I to jest okej.

Tylko że przez takie myślenie budzisz się kilka lat później
i nie masz żadnych oszczędności.

I nawet nie wiesz, kiedy to minęło.

Druga sprawa
kto nas miał tego nauczyć?

Przecież tego nie było w szkole.
Wszystko przerabialiśmy na własnych błędach.

Ja do dziś się zastanawiam,
ile miałbym więcej,
gdybym w wieku 20 lat odkładał 300 zł miesięcznie.

Kwotę, która wtedy wydawała się tak mała i śmieszna,
że nawet nie brałem jej pod uwagę.

A dziś?
robiłaby ogromną różnicę.

Nie tylko w pieniądzach,
ale w głowie.

Ciekawy jestem
kiedy u Ciebie zmieniło się myślenie o pieniądzach?

Na zdjęciu ja — wtedy liczyła się tylko piłka nożna, kreskówki… i brak myślenia o pieniądzach 😅

22/04/2026
Pamiętam dokładnie moment, kiedy po ok. 1,5 roku pracy na magazynie poczułem, że moje życie nie wygląda tak, jakbym chci...
22/04/2026

Pamiętam dokładnie moment, kiedy po ok. 1,5 roku pracy na magazynie poczułem, że moje życie nie wygląda tak, jakbym chciał.

Pierwsza praca po szkole.
System dwuzmianowy, stres, monotonia.
I u mnie często błędy, które zabierały premię.

Po prostu czułem, że to nie jest to.

Wtedy trafiła mi w ręce pierwsza książka — z Biedronki 😅
Nie pamiętam ani tytułu, ani autora (pożyczyłem ją i przepadła).

Ale pamiętam jedno — zacząłem działać.

Codziennie rano siadałem z notesem i zapisywałem rzeczy do zrobienia.
Przed pracą albo po pracy robiłem, co się dało.

Były też różne próby:
giełda, kryptowaluty.
Wtedy zrozumiałem, że na rynku liczy się psychologia.
(Dlatego wtedy u mnie zazwyczaj kończyło się zerowaniem konta)

Ale to też była lekcja.

Później wszedłem w finanse i w wieku 21 lat otworzyłem działalność.

I wtedy dopiero się zaczęło:
ZUS, składki, szukanie klientów, spotkania.
Do tego praca fizyczna 8–16.
Szkolenia, za które sam płaciłem.
Pierwsze nagrania, które oglądało kilka osób.

Szczerze?
Wyobrażałem to sobie zupełnie inaczej, jak miałem 15–16 lat.
Myślałem, że w tym wieku będę już jeździł sportowym autem.

No cóż — życie zweryfikowało 😄

Ale dzisiaj mam 24 lata i zaczynam doceniać to, co zrobiłem.

Ile razy wyszedłem ze swojej strefy komfortu.
Telefon do obcej osoby.
Spotkania z ludźmi, których nie znałem.
Wyjazdy na szkolenia, gdzie jechałem sam i miałem w głowie:
„co ja tu w ogóle robię?”

Pamiętam, jak dzwoniłem do mamy będąc w drodze, żeby się trochę uspokoić, gdy jechałem na 3dniowe szkolenie nie znając praktycznie nikogo i będąc w branży może 3msc.

A mimo to — jechałem dalej.

Nie zawsze bez strachu.
Ale starałem się go nie słuchać.

Piszę to też dla siebie.

Żeby za kilka lat wrócić do tego posta
i podziękować sobie z 2026 roku,
że się nie poddałem.

Trzymajcie się — i róbcie swoje, nawet jak nie zawsze jest łatwo.

21/04/2026

Michał miał 38 lat.

Żona — Natalia.
Syn — Olek, 7 lat.

Mieszkanie na kredyt.
Blok pod miastem.
Mały balkon, na którym pili kawę w weekendy.

Zwykłe życie.

Pracował jako kierownik magazynu.
Około 8 000 zł miesięcznie.

To on ogarniał finanse.

Rata była zapłacona.
Zakupy zrobione.
Dziecko miało wszystko, czego potrzebowało.

Zaczęło się niewinnie.

Drętwienie ręki.
Problemy ze wzrokiem.
Zmęczenie, które nie mijało.

„Przemęczenie” — tak mówił.

Aż któregoś dnia
nie był w stanie normalnie przejść kilku metrów.

Badania.
Neurolog.
Rezonans.

Diagnoza: stwardnienie rozsiane.

Nie jeden moment.

Tylko powolne zabieranie sprawności.

Najpierw ograniczył pracę.
Potem zwolnienie.
Potem już nie wrócił.

Dochód z 8 000 zł
spadł do około 1 500 zł.

A życie nie.

Rata kredytu — 2 300 zł.
Jedzenie.
Rachunki.
Szkoła.

I nowe koszty:

Leki.
Rehabilitacja.
Prywatne wizyty, bo na NFZ trzeba czekać miesiącami.

Natalia wcześniej pracowała spokojnie.

Dziś bierze każdą możliwą zmianę.

Rano praca.
Po pracy dom.
Wieczorem liczenie pieniędzy.

Syn zapytał ją kiedyś:

„Mamo… czemu tata już mnie nie odbiera ze szkoły?”

Nie wiedziała, co odpowiedzieć.

Najgorsze przyszło później.

Nie diagnoza.

Nie strach.

Tylko moment, kiedy zrozumiała,
że to już nie jest „na chwilę”.

Że to jest ich nowe życie.

I wtedy pojawiła się jedna myśl:

że zawsze było coś ważniejszego.

Wyjazd.
Remont.
Nowy samochód.

A temat „na wszelki wypadek”
zawsze był odkładany.

Tylko że „później”
czasem przychodzi za wcześnie.

Jeśli ktoś w Twojej rodzinie zależy od Twojego dochodu —

napisz „PLAN”.

Masz 10k… i dalej nie wiesz, gdzie to znika?To nie dlatego, że „za dużo wydajesz”To dlatego, że nie masz systemuWiększoś...
21/04/2026

Masz 10k… i dalej nie wiesz, gdzie to znika?

To nie dlatego, że „za dużo wydajesz”
To dlatego, że nie masz systemu

Większość ludzi robi tak:
👉 najpierw wydają
👉 potem „próbują coś odłożyć”

I zgadnij co?
Nigdy nic nie zostaje

U moich klientów jest odwrotnie:
👉 najpierw odkładają
👉 dopiero potem wydają resztę

I nagle okazuje się, że:
✔️ pieniądze zaczynają się kumulować
✔️ pojawia się spokój
✔️ masz kontrolę

Jeśli zarabiasz i dalej stoisz w miejscu —
to nie problem zarobków.

To problem ustawienia pieniędzy.

Daj ❤️ jeśli chociaż raz miałeś: „gdzie zniknęły moje pieniądze”

Hej, chcesz w końcu uzbierać 60 000 zł na wkład własny?Nie da się tego zrobić z dnia na dzień, ale ludzie nie doceniają ...
20/04/2026

Hej, chcesz w końcu uzbierać 60 000 zł na wkład własny?
Nie da się tego zrobić z dnia na dzień, ale ludzie nie doceniają tego co mogą zrobić w 10 lat a przeceniają to co mogą zrobić w rok.

Zacznij już dziś od 500 zł miesięcznie.

Zobacz realistyczny plan dla osoby z pensją 4000–7000 zł – bez głodówki i bez „od przyszłego roku

Który krok jest dla Ciebie najtrudniejszy? Napisz cyfrę w komentarzu ⬇️

Adres

Sportowa 8
Radom
26-615

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pośrednictwo Finansowo-Ubezpieczeniowe Eryk Szwaczka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Pośrednictwo Finansowo-Ubezpieczeniowe Eryk Szwaczka:

Udostępnij

Kategoria