01/02/2016
Ferie ferie i po feriach, garść refleksji z rodzinnego weekendowego wypadu narty. Byliśmy na Czarnej Górze (pierwszy raz, nigdy wcześniej tam nie byliśmy). Koktajl emocji pozytywnych i negatywnych, pozytywnie: blisko od domu, długości tras na weekendowy wypad w porządku, oznaczenia tras, infrastruktura nie najgorzej, nie porywa, ale nie ma się czego wstydzić. W sobotę kolejki nieduże, parę minut stania. Karczma samobsługowa fajny pomysł, sprawnie realizowany. Minusy: stoki słabo przygotowane, ratraków stało kilka, ale tak jakby w nocy nie pracowały, wyciąg krzesełkowy (2 krzesła) strasznie wolny, 15 min na 350 m wzniesienia, koszmar, można nieźle zmarznąć. W niedzielę znacznie więcej narciarzy niż w sobotę i kolejki do wyciągów na 15-20 min stania, do tego sprytnie skonstruowane ski passy, zawsze przepłacisz (są karnety punktowe i godzinowe). gdzieś na reklamie dojrzałem informację, że to najlepszy ośrodek narciarski w Polsce, jeśli to prawda to już wiem, czemu tam wcześniej nie byliśmy i pewnie długo tam nasza noga na powrót nie stanie. Właściciele tego kompleksu chyba muszą poważnie przemyśleć swój model biznesowy i nie chodzi o kolejne 500 apartamentów z garażami podziemnymi pod stokiem! Większość osób, które spotkaliśmy wydaje się pogodzona z jakością świadczonych usług, co może wprawiać właścicieli ośrodka w dobry nastrój. Zaobserwowaliśmy, że sobotę 6 razy interweniował GOPR, a karetka pogotowia 4 razy na sygnale podjeżdżała pod goprówkę i odbierała poszkodowanych (tyle razy nam się to udało zaobserwować, nie wiemy ile naprawdę było interwencji). Goprowcy i karetki na sygnale nigdy nie wpływają pozytywnie na narciarzy na stoku, szczególnie słabo jeżdżących. W niedzielę przyuważyliśmy 3 interwencje. Włącznie z tą pod wyciągiem uwiecznioną na filmiku. Zapomniałem dodać, że na stokach było tylko kilka osób jeżdżących dobrze i bardzo dobrze na nartach, większość to osoby uczące się i jeżdżące bardzo słabo. W drodze powrotnej rozmawialiśmy w samochodzie o naszych spostrzeżeniach i postawiliśmy taką tezę. Słabo przygotowane stoki+uczący się narciarze=wypadki i interwencje ratowników. W pomiarowaniu jakości ośrodków narciarskich należałoby podawać ilość interwencji GOPR/TOPR w sezonie na konkretnych stokach, wtedy można by jakoś wymusić większą dbałość o przygotowanie stoków przez właścicieli ośrodków. Druga kwestia to złudzeniem jest, że ktoś kto ma ograniczone środki na urlop wybiera urlop w Polsce (dojazd, nocleg, ski pass x ilość członków rodziny) wyda 80 zł/ godzinę nauki jazdy na nartach. Poniżej cennik jednej ze szkół, reszty nie sprawdzam, pewnie ceny mają identyczne. http://www.szkola.czarnagora.pl/cennik
Diagnoza biznesowa jest za darmo powyżej za propozycje rozwiązania płaci się konsultantom biznesowym spore pieniądze, wiec nie będziemy ich za darmo wyręczać. Interesujące jest też, że Czarna Góra jest trochę mniejsza od Velka Raca na Słowacji (znamy dobrze), można by więc się pokusić o proste porównanie, nie wypada ono w naszej ocenie na korzyść Czarnej Góry. Reasumując prędzej dalibyśmy się namówić na wyjazd na Velka Rca na Słowacji, choć to 2 razy dalej od domu niż na powrót do Czarnej Góry. Druga refleksja to rozumiemy już powiedzonko narciarzy, jak już raz wyjechałeś w Alpy to nie będziesz chciał wrócić w polskie góry i bynajmniej nie chodzi o długość tras:)
PS.
Był spory mróz, trochę popadało i widoki były super. Parafrazując filmowych klasyków, bunkrów nie było, ale i tak widoki za......te.