11/05/2026
Wszędzie dookoła widzę rolki i filmiki aby nadpłacać kredyt, aby odmówić sobie kawy na mieście bo na przestrzeni xx lat odłożymy majątek...
Jasne, że nadpłacanie ma sens. Mniej odsetek, krótszy okres kredytu, większy spokój psychiczny. Ale często w internecie tworzy się narrację, że każdą nadwyżkę trzeba wrzucać w kredyt, jakby życie miało zacząć się dopiero po jego spłacie.
Tymczasem najpierw powinna być poduszka finansowa i stabilność. Bo nadpłacony kredyt nie pomoże Ci, gdy nagle stracisz dochód albo pojawią się nieprzewidziane wydatki.
I warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy, chyba najważniejszej, że życie nie jest excellem. Lepiej czasem spłacać kredyt kilka lat dłużej, ale mieć energię, zdrowie psychiczne i normalnie żyć czyli podróżować, wychodzić do ludzi, rozwijać się czy spędzać czas z rodziną niż przez 10 lat funkcjonować w trybie ciągłego zaciskania pasa tylko po to, żeby szybciej wykreślić hipotekę. Bo paradoksalnie wiele osób tak skupia się na „optymalizacji finansowej”, że po drodze optymalizuje sobie… radość z życia. Dodałbym jeszcze jedną ważną rzecz. Największy wpływ na sytuację finansową zwykle mają duże decyzje a więc wysokość zarobków, zmiana pracy, biznes, zakup nieruchomości, wybór partnera, zdrowie a nie codzienne cięcie drobnych przyjemności. Oszczędzanie jest ważne, ale nie powinno być celem samym w sobie. Pieniądze mają poprawiać jakość życia, a nie odbierać z niego wszystko, co przyjemne.
Wpis nie jest po to aby zniechęcić do nadpłacania kredytu czy budowania oszczędności (róbmy to bo to bardzo ważne!) ale po to aby znaleźć złoty środek i przeżyć jedyne życie, które mamy z uśmiechem na twarzy a nie z kalkulatorem.
--------------------------------------------