23/07/2026
Moja praca to często trudne rozmowy. Jedną z nich przeprowadziłem swego czasu z panem Łukaszem - wdowcem po tragicznie zmarłej żonie. Po namowie swojej mamy, pan Łukasz postanowił się ubezpieczyć. Wynikało to z racjonalnych przesłanek: został sam z nastoletnim synem, babcią dziecka i kredytem na nowy, duży dom. Plan wdrożyliśmy w życie: ubezpieczenie na 400 000 zł, z czego 200 000 zł było zabezpieczeniem kredytu, a reszta, w razie przedwczesnego odejścia pana Łukasza miała zabezpieczyć przyszłość syna.
Czas płynął, wszystko było dobrze, aż po ok. dwóch latach odebrałem telefon od pana Łukasza. Poinformował mnie, że po chłodnych kalkulacjach doszedł do wniosku, że ryzyko śmierci w jego wieku (40 lat) jest bardzo niskie, bo przecież jest on jeszcze młody i zdrowy, zapoznał się ze statystykami zgonów, a z kolei „jaka jest szansa, że zginie on w wypadku, podobnie jak żona”. Jego matematyczny umysł podpowiedział mu, że prawdopodobieństwo na to jest bliskie zeru. Stwierdził więc, że rezygnuje z polisy, a wróci do mnie po 50-tym roku życia, kiedy to wzrośnie ryzyko zachorowania. Polisa została rozwiązana.
Minęły 3 miesiące i zadzwonił telefon. Była to mama pana Łukasza, która roztrzęsionym poprosiła mnie o pomoc, bo nigdy nie była w sytuacji takiej jak teraz i nie wiedziała co ma zrobić. Padła tragiczna informacja: Łukasz miał wypadek samochodowy kilka tygodni temu, zmarł w szpitalu i teraz musimy załatwić sprawę ubezpieczenia. Co więcej - bank wysłał przypomnienie o płatności raty kredytu, a jej nie stać na to, żeby pokrywać raty z emerytury.
Przyznam, że nie odzywałem się jakieś pół minuty, bo naprawdę nie wiedziałem jak przekazać informację, że pan Łukasz niedawno zrezygnował z polisy i ubezpieczenia nie ma.
Nie chcę przytaczać dalszej części tej rozmowy, bo były to głównie emocje ale wbrew temu co można pomyśleć - to właśnie posiadanie polisy powinno wynikać z chłodnej kalkulacji i myśleniu o tym co będzie jeśli… Nie ma tutaj żadnego znaczenia, że coś już się stało u bliskiej osoby czy znajomego. Nie ma znaczenia, że ktoś jest młody i zdrowy. Znaczenie ma tylko czas. Lepiej mieć polisę lata za wcześnie niż jeden dzień za późno.