04/02/2020
ŻYCZY PAN SOBIE POŻAR CZY ZALANIE?🔥💧
Wiecie czym zajmuje się w ubezpieczeniach osoba zwana „loss adjuster”? Polski odpowiednik „likwidator szkód” nie do końca oddaje charakterystykę tego zawodu. Bardziej odpowiednie byłoby bezpośrednie tłumaczenie „regulator szkód”. Loss adjuster ma za zadanie pierwszy pojawić się na miejscu szkody wstępnie oszacować straty, ograniczyć związane z nimi koszty i usprawnić cały proces likwidacji. Załóżmy, że miał miejsce pożar sklepu. Loss adjuster powinien od razu ustalić, które towary nadają się do ponownego wprowadzenia do obrotu, a które należy szybko zutylizować – nawet jeżeli ucierpiały tylko ich etykiety lub opakowania. Koszty ponownego wprowadzenia do obrotu będą po prostu zbyt wysokie. Rozumiecie? Nie? Nie szkodzi. Poznajcie historię najbardziej słynnego „regulatora szkód” – pana Espinosy.
Pomimo, że teoretycznie powinien on pomagać w jak najszybszej odbudowie zniszczonych domów Jorge Fausto Espinosa wykorzystywał swoje umiejętności, wiedzę no i pewnego rodzaju talent do ich niszczenia. Oto prawdziwa ironia losu: zamiast ratować majątek i oszczędzać pieniądze pracodawców – ubezpieczycieli – człowiek ten spalił i zalał dziesiątki domów generując w sumie 14 milionów dolarów strat z tytułu zawyżonych roszczeń ubezpieczeniowych. Był to jeden z najsłynniejszych fraudów w amerykańskim stanie Floryda, pomimo że konkurencja w dziedzinie bezczelnych oszustw ubezpieczeniowych jest tam podobno wysoka.
Podstawowym źródłem utrzymania likwidatora nie były wynagrodzenia wypłacane przez ubezpieczycieli. Jorge zarabiał dużo więcej na procencie od odszkodowań za zdarzenia, które ustawiał dla właścicieli domów - im większe wypłaty, tym większy jego udział.
Unikając wartościowania moralnego można stwierdzić, że pan Espinosa wykonywał pracę podobną do pracy agenta ubezpieczeniowego. Tyle tylko, że zamiast ubezpieczeń sprzedawał odszkodowania. U Bez Pieczenia są przekonane, że dużo trudniej jest sprzedać ten rodzaj usługi. Po pierwsze jest ona inkryminowana, a po drugie uważamy, (naiwnie?) że ludzie są z zasady uczciwi i trzeba wiele starań, aby trafić do tych nie posiadających zasad, za to posiadających wartościowe nieruchomości. Nasz bohater utrzymywał z lewego dochodu całą szajkę (po amerykańsku: gang), który pomagał mu w kreowaniu zdarzeń, których podstawowymi beneficjentami byli skorumpowani właściciele domów. Ich nowe kuchnie lub przebudowy domu, opłacane były z polis ubezpieczeniowych. Espinosa i jego ludzie potrafili sprawić, że pożary w domu wyglądały na spowodowane przez problemy z instalacjami elektrycznymi, a ich zalania spełniały definicje awarii instalacji wodnych lub kanalizacyjnych. Po takich zdarzeniach Jorge kalkulował wysokie straty i naciskał na ubezpieczycieli, aby szybko wypłacili odszkodowania.
Nie wiemy, czy powinniśmy tu upubliczniać recepty rekordzisty ubezpieczeniowych fraudów, ale przecież nasi czytelnicy to wyłącznie osoby z zasadami. Wiecie, że U Bez Pieczenia nigdy nie zaakceptowałyby polubień od osób nie posiadających moralnego kręgosłupa (tak tu sobie piszemy na wypadek, gdyby w przyszłości ubezpieczyciele chcieli nas oskarżyć o podawanie kryminalnych recept).
Na przykład zatem nasz amoralny bohater wepchnął dziecięcą lalkę do kanalizacji kuchennej. W ten sposób uzyskał ponad 200 000 dolarów odszkodowania za zalanie.
W innym domu Espinosa umieścił pościel, pluszaki i ubrania pod choinką. Zapalił stos palnikiem propanowym. Był dumny z tego pomysłu - "Łoł! Spójrzcie na moje arcydzieło!” powiedział podobno członkom gangu obserwując gwałtownie rozprzestrzeniający się ogień. Ogień, który „zarobił” ponad 317 000 $.
Kolejnemu właścicielowi domu poradził, żeby zostawił na włączonym palniku kuchenki kurczaka ze smalcem i smażył go do skutku. Jakiego? Ubezpieczyciel zapłacił prawie 400 000 USD.
Jego ludzie poluzowali rurkę pod umywalką w następnym domu i pozwolili wodzie zarobić na odszkodowanie. Ponieważ wypływ wody był zbyt wolny Jorge użył węża ogrodowego, aby przyspieszyć zalanie i zwielokrotnić jego skutki.
Likwidator korzystał też z prawdziwych zdarzeń, aby zarobić na zwielokrotnieniu odszkodowania. Oceniając szkody wywołane niewielkim pożarem w ubezpieczonym domu dobił targu z poszkodowanym. Następnie używając młota zniszczył strop między parterem a piętrem, zamieniając spowodowane ogniem zniszczenia o wartości 9 000 USD w odszkodowanie o wysokości 70 000 USD. No, po prostu czarodziej. Co najmniej 14 ubezpieczycieli zostało dotkniętych ponad 50 zawyżonymi roszczeniami.
Jorge Espinosa wpadł przez stanowy program kontrolny „Płomienie i Zalania” prowadzony przez agencję Fire Marshall. Agencja ta bada procesy likwidacji szkód zalaniowych i ogniowych. Po aresztowaniu kryminalista – jak każe gangsterska tradycja – planował zatrudnić zabójcę, który usunąłby z grona żywych oskarżającego go prokuratora. Spisek jednak nie wypalił i Espinosa został skazany na 20 lat wypoczynku w więzieniu stanowym (i dobrze mu tak). Jedna rzecz jednak wypaliła Espinosie – trafił do „Insurance Fraud Hall of Shame” prowadzonego przez stronę insurancefraud.org, z której zaczerpnęliśmy informację do naszego posta.