13/08/2026
22 razy MDRT. Ponad 20 lat w sprzedaży ubezpieczeń na życie.
I wiecie, co przez te wszystkie lata zmieniło się najmniej? To, że każdego dnia trzeba zacząć od nowa.
MDRT z zeszłego roku nie umówi mi dzisiejszego spotkania. Klient, którego pozyskałem 10 lat temu, nie wykona za mnie telefonu. Wyniki, nagrody, konferencje i doświadczenie nie powodują, że nagle przestają obowiązywać podstawowe zasady tej pracy.
Nadal trzeba zadzwonić.
Nadal trzeba umówić spotkanie.
Nadal trzeba zapytać o rekomendację.
Nadal czasami klient powie „nie”.
Nadal zdarzają się dni, kiedy człowiekowi zwyczajnie się nie chce.
Czasami młodsi Agenci pytają mnie, co trzeba zrobić, żeby dojść do MDRT. I chyba oczekują, że po 22 razach zdradzę im jakiś sekret. Tylko ja tego sekretu ciągle nie znalazłem. Znalazłem za to coś innego. Powtarzalność.
Robienie prostych rzeczy wtedy, kiedy masz świetny dzień, i robienie tych samych prostych rzeczy wtedy, kiedy dzień jest słaby. W tej pracy bardzo łatwo pomylić doświadczenie z przywilejem. Pomyśleć, że skoro pracuję 10, 15 czy 20 lat, to pewnych rzeczy już nie muszę robić.
Muszę. Może nawet bardziej niż kiedyś.
Dzisiaj wiem już, że największe wyniki w tej branży bardzo rzadko powstają dzięki jednemu genialnemu pomysłowi.
Powstają z setek zwyczajnych dni, w których zrobiłeś swoją robotę.
Dlatego jeśli dzisiaj rano patrzysz na telefon i zastanawiasz się, czy dzwonić do tego klienta — zadzwoń.
Ja też dzwonię.