29/07/2026
Dzisiaj rano dostałam taką wiadomość...
8 miesięcy temu rozmawiałyśmy o ubezpieczeniu.
Klientka była przekonana, że jest świetnie zabezpieczona, bo ma „grupówkę” w pracy za kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
Przyszła diagnoza.
Efekt?
❌ Wypłata z ubezpieczenia pracowniczego: 7 000 zł.
❌ Brak możliwości pracy i zarobku przez najbliższe kilka miesięcy.
❌ Droga do uzyskania pełnej ochrony zdrowotnej została zamknięta.
Dlaczego o tym piszę?
Bo najczęstsza odpowiedź, jaką słyszę na spotkaniach, to: „Ja mam ubezpieczenie w pracy, wystarczy”.
Polisy grupowe są super na złamaną rękę, urodzenie dziecka czy krótki pobyt w szpitalu. Ale gdy przychodzi poważna choroba, 7 tysięcy złotych nie wystarczy na opłacenie rachunków, raty kredytu i prywatnego leczenia przez pół roku bez pensji.
Najtrudniejsza lekcja z tej sytuacji:
Ubezpieczenie kupuje się wtedy, gdy go NIE potrzebujemy. Gdy pojawia się diagnoza – ankieta medyczna nie wybacza i okienko możliwości się zamyka.
Dziewczyno, jeśli to czytasz – trzymam za Ciebie mocno kciuki ❤️
A Was proszę o jedno: zerknijcie dziś w swoje polisy. Zobaczcie, na ile naprawdę jesteście zabezpieczeni, gdyby zdrowie nagle odmówiło posłuszeństwa.