28/09/2026
Polskie słynne przestępstwa ubezpieczeniowe ⬇️⬇️⬇️
Anioł Śmierci z Torunia zdecydowanie stoi na podium... 😢
Historia od której cierpnie skóra na karku.
W 2020 roku Maciej B. zaczął ubezpieczać swoich pracowników. Według ustaleń śledczych zawarł w 10 towarzystwach łącznie 12 umów grupowych dotyczących 6 osób.
W większości przypadków to właśnie on miał być osobą uposażoną – czyli tą, która otrzyma pieniądze po śmierci ubezpieczonego.
I tutaj zaczyna się naprawdę ponura część tej historii…
Pięciu z sześciu ubezpieczonych pracowników zmarło w różnych dziwnych, tajemniczych i nie do końca wyjaśnionych okolicznościach - wypadki, pożary itp. Śledczy ustalili, że przy zawieraniu umów miał być zatajamy rzeczywisty stan zdrowia części ubezpieczonych, a w jednym z przypadków wykorzystano podrobiony podpis.
Potencjalnie chodziło o świadczenia sięgające prawie 5 milionów złotych.
Historia, którą media ochrzciły mianem „Anioła Śmierci z Torunia”, pokazuje, dlaczego w ubezpieczeniach nie wszystko może odbywać się na zasadzie: „klient powiedział – to wpisujemy tak i lecimy dalej bo pewnie tak jest, jak mówi".
W tej historii pojawiło się kilka elementów, które z punktu widzenia ubezpieczyciela mogą być bardzo istotne:
➡️ wiele polis,
➡️ kilka zakładów ubezpieczeń,
➡️ te same osoby ubezpieczone,
➡️ nietypowe powiązania pomiędzy ubezpieczającym a ubezpieczonym,
➡️ jedna osoba wskazywana jako uposażona,
➡️ informacje dotyczące stanu zdrowia,
➡️ szybko zgłaszane roszczenia o wypłatę świadczeń.
I właśnie dlatego ubezpieczyciel nie może po prostu wypłacić pieniędzy, bo ktoś przyniósł polisę i akt zgonu.
To nie jest „czepianie się klienta”. Maciej B. zatrudniał osoby z problemami alkoholowymi, w kryzysie bezdomności, a następnie mordował lub zlecał zamordowanie tych osób, w celu wyłudzenia świadczeń ubezpieczeniowych. Otrzymał karę dożywotniego więzienia, karę finansową, nakaz zwrócenia wypłaconych świadczeń oraz jeszcze kilka innych warunków do spełnienia. Wyrok nie jest prawomocny.
Ubezpieczenia mają chronić ludzi przed skutkami zdarzeń losowych. Trzeba wiedzieć, kto, co, po co i w jakim zakresie ubezpiecza. Nie powinny być narzędziem do zarabiania na cudzym nieszczęściu.