03/08/2026
Bartek "FOKA" Kubkowski właśnie przepłynął Bałtyk wpław i jako pierwszy człowiek na świecie dokonał czegoś, co jeszcze chwilę temu wielu uważało za niemożliwe.
I to jest jeden z sukcesów, który robi wrażenie nie dlatego, że wydarzył się dzisiaj, ale dlatego, że zaczął się kilka lat temu.
Bo, tak, to prawda, że imponuje mi te 160 km zimnej, mrocznej wody. Ale najbardziej imponuje mi to, że po pierwszej nieudanej próbie potrafił uwierzyć, że warto spróbować drugi raz. Po drugiej znalazł w sobie siłę na trzecią. Po trzeciej na czwartą. A po czwartej…jeszcze raz stanął na brzegu.
I to właśnie tam, w tych poprzednich porażkach rodziła się niezłomność.
Ludziom często wydaje się, że tacy sportowcy są po prostu uparci. Że mają w sobie więcej motywacji albo jakąś wyjątkową cechę, której większość z nas nie posiada. Tymczasem niezłomność nie polega na tym, że nigdy nie zwątpisz. Ona polega na tym, że zwątpienie przestaje decydować za Ciebie.
Każda porażka zostawia po sobie ślad. Pytanie brzmi, co z nią oraz z tym wyrytym w duszy śladem zrobisz. Bo możesz potraktować go jak dowód, że się nie nadajesz, ale możesz też potraktować go jak mapę pokazującą, czego jeszcze nie wiesz i co musisz w sobie zmienić. To są dwie zupełnie różne decyzje, choć obie rodzą się z dokładnie tego samego doświadczenia. Z porażki.
I każdy z nas ma taki Bałtyk. Dla jednych będzie nim choroba, dla innych rozpad związku, utrata pracy albo marzenie, które rozsypało się tuż przed metą. Z zewnątrz te historie nie mają ze sobą nic wspólnego, ale psychika nie porównuje wydarzeń. Ona porównuje ciężar, który musisz unieść.
Dlatego ten post nie jest o przepłynięciu Bałtyku. To tylko sceneria. Tak naprawdę jest o człowieku, który cztery razy usłyszał od życia: „jeszcze nie!”, a mimo to za piątym razem znowu wszedł do tej samej zimnej wody i spróbował.
I chyba właśnie dlatego ten sukces robi takie wrażenie, bo każdy z nas prędzej czy później stanie nad swoim własnym Bałtykiem. Nie będziemy wtedy potrzebowali większej motywacji. Będziemy potrzebowali odwagi, żeby po kolejnej porażce jeszcze raz wejść do tej samej wody. To właśnie z takich decyzji rodzi się odporność psychiczna.
Fot. Archiwum Bartka Kubkowskiego