12/06/2026
⏳ Do końca licytacji zostało 70 minut.
Kilka tygodni pracy.
Dziesiątki telefonów.
Stosy dokumentów.
5 wierzycieli.
Urząd Skarbowy.
348 700 zł zadłużenia.
I tylko jedna szansa, żeby wszystko zakończyło się dobrze.
To była jedna z najbardziej wymagających spraw, jakie przyszło nam prowadzić.
Mieszkanie w jednej z najlepszych lokalizacji w Lublinie.
Zadłużenie powstałe na skutek spraw spadkowych.
Rodzinna historia, która z czasem trafiła na drogę sądową, a następnie do komornika.
Kilka dni temu rozpoczęła się elektroniczna licytacja nieruchomości.
Termin zakończenia?
Dziś.
Godzina 11:00.
Nie było już miejsca na błędy.
Nie było miejsca na opóźnienia.
Nie było miejsca na drugie podejście.
Naszym zadaniem było przeprowadzenie transakcji w taki sposób, aby wszystkie zobowiązania zostały spłacone, każdy z wierzycieli otrzymał należne środki, a sprzedaż została skutecznie przeprowadzona przed zakończeniem licytacji.
Brzmi prosto.
W rzeczywistości oznaczało to tygodnie przygotowań.
Zebranie dokumentacji od pięciu wierzycieli.
Uzyskanie zaświadczeń o wysokości zadłużeń.
Wypracowanie rozwiązania z Urzędem Skarbowym.
Przygotowanie indywidualnej procedury rozliczenia całej transakcji.
W tym miejscu należą się słowa uznania dla pracowników Urzędu Skarbowego.
Potrafili podejść indywidualnie do sprawy, dzięki czemu udało się wypracować rozwiązanie pozwalające przeprowadzić całą operację zgodnie z obowiązującymi procedurami.
Podatek został rozliczony bezpośrednio z ceny sprzedaży nieruchomości, a odpowiednie zgody i promesy umożliwiły bezpieczne przeprowadzenie całej transakcji.
A później przyszedł dzień, którego nie dało się już przełożyć.
📍 Godzina 9:50
Siadamy do odczytania aktu notarialnego.
W tle trwa już elektroniczna licytacja.
Nie jutro.
Nie za godzinę.
Właśnie teraz.
Każda minuta przybliża nieruchomość do zmiany właściciela.
Każda minuta działa na niekorzyść sprzedającej.
📍 Godzina 10:15
Akt zostaje podpisany.
Natychmiast uruchamiamy szybkie przelewy.
Kilka przelewów.
Kilku wierzycieli.
Kilka instytucji.
Setki tysięcy złotych.
Od tej chwili wszystko zależy od czasu.
Środki muszą przejść przez systemy bankowe.
Muszą zostać zaksięgowane.
Muszą pojawić się na rachunkach.
Muszą zostać potwierdzone przez komornika.
A licytacja nadal trwa.
📍 Godzina 10:20
Pojawia się problem.
Bank kieruje przelewy do dodatkowej weryfikacji.
Przelewy zostają wstrzymane.
📍 Godzina 10:30
Czekamy.
📍 Godzina 10:40
Nadal czekamy.
Telefon do kancelarii komorniczej.
Środków jeszcze nie ma.
Atmosfera zaczyna robić się coraz bardziej napięta.
Każdy kolejny telefon wywołuje te same pytania.
Czy przelewy zdążą?
Czy środki zostaną zaksięgowane na czas?
Czy uda się zatrzymać licytację?
W takich momentach emocje potrafią przejąć kontrolę nad sytuacją.
A właśnie wtedy najbardziej potrzebny jest spokój.
Przez lata nauczyliśmy się, że w nieruchomościach najtrudniejsze decyzje bardzo rzadko podejmuje się wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z planem.
Prawdziwy sprawdzian przychodzi wtedy, gdy czasu zaczyna brakować.
Dlatego naszym zadaniem nie jest podążać za emocjami.
Naszym zadaniem jest zachować chłodną głowę, pilnować procedur, kontrolować kolejne etapy i konsekwentnie prowadzić sprawę do końca.
Bo kiedy stawką są czyjeś pieniądze, nieruchomość i często kolejny rozdział życia, spokój przestaje być cechą charakteru.
Staje się obowiązkiem.
📍 Godzina 10:45
Kolejny telefon.
Nadal brak wpływu środków.
📍 Godzina 10:50
Do zakończenia licytacji pozostaje 10 minut.
W tym momencie wszyscy wiedzą już jedno.
Jeżeli przelewy nie zostaną zaksięgowane na czas, wydarzenia potoczą się własnym biegiem.
Najbardziej brutalny scenariusz był bardzo realny.
Mieszkanie zostałoby sprzedane na licytacji.
A mimo utraty nieruchomości część zadłużenia mogłaby nadal pozostać do spłaty.
Można było stracić wszystko.
I wciąż zostać z długiem.
📍 Godzina 10:51
Telefon.
Komornik potwierdza wpływ środków.
Licytacja zostaje zatrzymana.
9 minut przed jej planowanym zakończeniem.
Po tygodniach przygotowań.
Po dziesiątkach rozmów.
Po setkach stron dokumentów.
O powodzeniu całej sprawy zdecydowało ostatnich kilka minut.
Wiemy również, że ostatnie oferty w licytacji zatrzymały się około 55 000 zł poniżej wysokości zadłużenia.
Gdyby licytacja zakończyła się sprzedażą, właścicielka nie tylko straciłaby nieruchomość.
Najprawdopodobniej pozostałaby również z częścią niespłaconych zobowiązań.
Dziś wszystkie wierzytelności zostały zabezpieczone.
Kupujący pozyskał nowy projekt inwestycyjny w doskonałej lokalizacji.
Właścicielka może zamknąć jeden z najtrudniejszych rozdziałów swojego życia.
A my?
Pobiliśmy własny rekord pod względem stopnia skomplikowania prowadzonej sprawy.
Takie historie przypominają nam, że nieruchomości to znacznie więcej niż metry kwadratowe, ceny i remonty.
Za każdą księgą wieczystą stoi człowiek.
Za każdym zadłużeniem stoi czyjaś historia.
I właśnie dlatego od lat podchodzimy do takich spraw spokojnie, rzeczowo i z pełną odpowiedzialnością.
Bo czasami dobrze przeprowadzona transakcja oznacza nie tylko zakup nieruchomości.
Czasami oznacza również drugą szansę na spokojne życie.
To właśnie dla takich historii od lat zajmujemy się nieruchomościami.
Udanego weekendu ❤️