30/07/2025
Pewne rzeczy są niezmienne w procesie inwestycyjnym.
1. Najpierw należy znaleźć architekta- najlepiej takiego, kto nim rzeczywiście jest, posiada odpowiednie uprawnienia i należy do Izby Architektów, a nie takiego, któremu wydaje się tylko, że mógłby nim być, mając za cały swój warsztat i wykształcenie chęć szczerą, która ma z niego zrobić architekta.
Szczerze odradzamy takich entuzjastów wykonywania zawodu architekta, gdyż możecie dotkliwie odczuwać prawdę powiedzenia: co jest tanie- to jest drogie (pomijając fakt, że wygórowane ceny u architektów już dawno są przestarzałą bajką, stopniowo przechodzącą w legendę, jaki to lukratywny finansowo zawód).
Ale o tym nie w tym wątku.
A więc- pierwsze inwestycyjne przykazanie:
Architekt IARP
2. Później warto dać sobie pomóc i posłuchać wskazówek, porad i wykorzystać doświadczenie, aby planowana inwestycja spełniała maksymalnie oczekiwania (zakres oczekiwań to odrębna lista).
3. Z pomocą architekta uzyskać wymarzone „papiery”- lista ich jest tak długa, że ten post jej nie obejmie- na końcu jest decyzja o pozwoleniu na budowę.
4. Znalezienie ekipy- wykonawcy. Rekomendacje, sprawdzenie, referencje/ bez tego ani rusz, bo można trafić na takiego „miszcza” budowlanego biznesu, że pogrążycie inwestycję, nie tylko w błocie.
5. Wyjście z ziemi.
Ten etap prac, z początkowo ekscytującego wydarzenia, rozpoczętego przez geodezyjne wytyczanie, powoli zmienia się wprost proporcjonalnie do ilości wlewanych kubików betonu, ilości stali, piachu do zasypywania i ziemi do obsypania- w zniecierpliwienie, znużenie, zmęczenie, połączone z przerażeniem never_ending_story.
Czy budowa mała, czy duża- bajzel i taplanie w błocku- to samo.
Ale spokojnie.
Wszystko mija, jak deszcz w lipcu 😜
Małe i duże.
I tu, i tu- będzie pięknie.
IARP
Obserwujący
C.d.n