20/08/2026
Wczoraj rozważała odejść z zawodu. Kilka godzin później zadzwonił telefon…
Wczoraj rano spotkałem się z koleżanką, która jest doradcą ubezpieczeniowym.
Katarzyna Borowicz 🙂
Od pewnego czasu coraz poważniej myślała o tym, żeby zostawić ten zawód.
( Mnie takie myśli czasami też odwiedzają)
Zmęczenie.
Nadmiar obowiązków.
Coraz więcej wątpliwości, czy dalej chce to robić.
Rozmawialiśmy długo.
Starałem się pokazać jej różne strony tej pracy, trochę „dmuchnąć w jej żagle” i przypomnieć, po co właściwie jest doradca ubezpieczeniowy.
Rozstaliśmy się.
Minęło kilka godzin.
Zadzwonił telefon.
— Krzysiek… dzisiejszy dzień utwierdził mnie w tym, że jednak się myliłam…
Jej klientka zachorowała na nowotwór.
I nagle wszystko, o czym rozmawialiśmy rano, nabrało zupełnie innego znaczenia.
Bo ta kobieta była zabezpieczona.
Teraz:
Ma pomóc swojej klientce.
Przygotować dokumenty, złożyć wnioski, uruchomić należne świadczenia i pomóc w organizacji leczenia.
W ramach zabezpieczenia klientka ma również możliwość leczenia w najlepszych klinikach na świecie, z limitem sięgającym 2 milionów euro.
I wtedy pomyślałem:
Właśnie po to jest ta praca.
I żeby było jasne — nie wykonujemy jakiegoś wyjątkowego zawodu.
Nie jesteśmy lekarzami.
Nie jesteśmy jasnowidzami.
Nie potrafimy przewidzieć, co wydarzy się jutro.
Jesteśmy po prostu ludźmi, którzy znaleźli się w takim miejscu, że nasza praca może mieć realny wpływ na życie drugiego człowieka.
I chyba nie ma w życiu zbyt wielu rzeczy piękniejszych niż świadomość, że w odpowiednim momencie można komuś naprawdę pomóc.
Nie dla tabelki.
Nie dla wyniku.
Nie dla kolejnej podpisanej umowy.
Tylko po to, żeby w najtrudniejszym momencie móc powiedzieć:
„Jestem. Masz zabezpieczenie. Teraz pomogę Ci z niego skorzystać.”
Wczoraj rano rozmawialiśmy o tym, czy warto dalej być doradcą.
Kilka godzin później życie samo odpowiedziało na to pytanie.
Trzymam mocno kciuki za jej klientkę. ❤️
Życzę,aby przeszła pomyślnie cały proces leczenia i uwolniła się od tego!
A mojej koleżance życzę, żeby już nigdy nie zwątpiła w sens tego, co robi.