28/07/2024
- Cześć Kasiu, mam propozycję wyjazdu-miły głos w telefonie wybudza mnie z ubezpieczeniowej monotonii i przestawia na aktywność w tonacji bliskiej euforii. Na moment zamilkłam, choć serce rwało się do tego pomysłu.
– Co ty na to, by z yasne.studio , na prowincję wyskoczyć? A ja na to jak na lato, bo moim zdaniem, działanie animowane wg zasady „chwytaj byka za rogi” ma na ogół większy sens niż odkładanie celu i racjonalizowanie, że za jakiś czas będzie odpowiedniejszy moment. Bez chwili namysłu rzucam pośpieszne „tak”, zbytnio w szczegóły nie wchodząc, bo i po co, skoro już czuję się wsadzona na cztery konie. Zresztą poziom zaufania do mej rozmówczyni dotąd nie był nigdy wystawiony na próbę, więc i teraz nie jest inaczej, i niemalże sięga zenitu. Ja to już wiem, że ani chwili żałować nie będę, mam czuja na maksa, że ten spontan to jest to, na co czekałam...
Co prawda, trochę się nagimnastykowałam, żeby polisy wcześniej powystawiać, bo w „ solo femme-firmie” tak jest, można liczyć na siebie samą. Zosia samosia po mojemu. Gimnastyka wg scenariusza : jedna nóżka na parapet, druga na żyrandol . No i dałam radę. Zresztą rozgrzany do czerwoności komputer na podorędziu, zabrałam go ze sobą do auta, bo wiadomo, że ubezpieczeniowej posuchy raczej zakładać nie mogę, zawsze coś mi wyskakuje i ad hoc trzeba zaradzić. Taka uroda świata, taka też praca.
Tym razem jednak nie o polisach powinna być mowa, a o miejscu, gdzie miałam niewątpliwą przyjemność być i cieszyć oczy. Malownicza wioska, w której sklepu nawet nie uświadczysz, za to jest piękny dom i babciny ogród, co przywołuje nieodparte wspomnienia z dzieciństwa. Każdy kwiat budzi zachwyt, każda zieleń oczy weseli, umysł wycisza, ducha relaksuje. O zieleni–jak twierdził Julian Tuwim-można nieskończenie, ale lepiej doświadczać jej organoleptycznie niż czytać o niej w postach. Skoro o krajobrazowych klimatach musi wystarczyć, to mam dylemat , czy wypada o jedzeniu wspominać, bo mnie samej ślinka cieknie na myśl o smakach, których doświadczyłam, a czytającemu, zwłaszcza późnym wieczorem, podniosłoby poziom łaknienia. „Jeta, jeta, a potem dieta” . Cóż tam, zawsze można powiedzieć: Szczupła to ja już byłam, teraz daję innym szansę.
Dobry wypoczynek, przednie samopoczucie to jednak ludzie, z którymi się dzieli poglądy, poczucie humoru, wszystkie dobre smaki. Tak i w tym przypadku, dopełnieniem tego wszystkiego było arcymiłe towarzystwo -nowe, nieznane, a niemalże od pierwszej chwili między nami kliknęło. I tak już zostało. Był też czas z jogą „za pan brat”, spacery po górach i długie nocne Polaków rozmowy, żartów bez liku nawet nie powtórzę, ale grzeją mnie od środka do dziś. Noc niemalże stawała się dniem, bo ciągle nam siebie było mało.
„Noga na szagę”-słyszałam na praktyce z jogi, dziewczyna ze Śląska być może miałaby kłopot ze zrozumieniem, ale nie ja, bo wielkopolskich klimatów z genów nie wydłubiesz.
Poznanianki i ja. Uśmiecham się na myśl, że tam w ant rejce na ryczce stoją pyry w tytce. A jak to byłoby powiedziane w Raciborzu ?
Było ciekawie i chciałoby się rzec z rozmarzeniem: Mam nadzieję, że nie ostatni raz… Dałyśmy sobie słowo, że to se vrati.
A tymczasem wrzucam zdjęcia, by wspominać, bo od jutra w świat ubezpieczeń zapraszam.
Katarzyna Atlachowicz
Agentka ubezpieczeniowa
Tel. 694 495 346