19/08/2026
Myślisz, że sprawy spadkowe reguluje się od pierwszej śmierci? To błąd, który kosztuje rodziny miesiące. Gdy matka umiera, a pół roku później umiera jej syn, zanim zdążył cokolwiek podpisać, sąd nie zaczyna od matki. Zaczyna od końca. Nazywa się to transmisją spadku (art. 1017 Kodeksu cywilnego). Jeśli spadkobierca umiera zanim złoży oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, prawo do tej decyzji przechodzi na jego własnych spadkobierców. Kolejność postępowania biegnie więc od ostatniej śmierci wstecz. W praktyce, którą znam z pracy kuratora spadków nieobjętych, wygląda to tak. Umiera matka. Zostaje po niej dom. Syn, jeden z jej spadkobierców, nie zdążył załatwić formalności, sam umiera pół roku później. Tu wiele rodzin się myli. Zakładają, że skoro syn miał ojca (męża matki) i brata, to oni przejmą jego udział. Nic bardziej mylnego. Syn zostawił nieletnią córkę, dziecko spoza formalnego związku. Zstępni dziedziczą w pierwszej kolejności, przed rodzicami i rodzeństwem zmarłego. To ona, nie dziadek ani wuj, wchodzi w prawa syna, także te dotyczące decyzji o spadku po babci. Ojciec zmarłego i jego brat nie tracą wszystkiego. Oni sami są spadkobiercami matki wprost, mają swoje własne udziały do uregulowania. Ale masa spadkowa po synu trafia do jego córki. Tylko 9 procent Polaków po 45. roku życia ma spisany testament. Reszta zostawia bliskim nie tylko żałobę, ale skomplikowaną układankę udziałową bez instrukcji co dalej. Dla mnie to nie jest temat abstrakcyjny. Czy wiesz, od czego zacząć, jeśli w Twojej rodzinie ktoś zmarł, nie regulując spraw po kimś innym?