09/05/2025
Dzisiaj przyznam się Wam do czegoś. Znacie mnie - na co dzień twardo stąpam po ziemi, ale jestem bardzo optymistycznie nastawiony do życia. To wszystko co zbudowałem daje mi pewność siebie i napędza do działania.. Cokolwiek by się nie wydarzyło to wiem że sobie poradzę. Kryzys na rynku? Dostosuję się. Stracę pieniądze? Zarobię nowe. Zmienią się warunki? Zmieniam strategię.
Jest jednak coś, co budzi mój największy niepokój. Temat, którego unikam w myślach, bo sam jego ciężar czasem mnie przytłacza. To myśl o poważnej chorobie - swojej, a w jeszcze gorszym przypadku kogoś z moich najbliższych. Myśl, że życie może się zmienić w jednej chwili – od jednej diagnozy – potrafi sparaliżować. Bo jak zareagujesz, gdy bajka, którą budujesz, pęka w sekundę?
Co mogę z tym zrobić? Rzecz jasna najlepiej zapobiegać. U mnie wygląda to tak: zdrowa dieta (wiadomo - poza weekendami 😉), 5 treningów w tygodniu (sama przyjemność ), brak papierosów, ograniczenie alkoholu (bywa różnie🫣). Ale mimo najszczerszych starań to nie daje gwarancji. Statystyki są brutalne – co roku w Polsce nowotwór diagnozuje się u 200 tys. osób. Jeśli mam przed sobą jeszcze 40 lat życia (jak Bóg da 😃) to mówimy o milionach nowych przypadków. A wśród nich ludzie aktywni, zdrowi, świadomi. Tacy jak ja. Tacy jak Ty.
Ostatnio zadałem sobie pytanie: co chciałbym, żeby wydarzyło się, gdyby taka diagnoza dotyczyła mnie lub kogoś z moich bliskich? Odpowiedź była natychmiastowa: najlepsi specjaliści, najnowocześniejsze metody leczenia, natychmiastowy dostęp do terapii, bez oczekiwania w kolejkach.
I wiecie co? Niedawno odkryłem coś, o czym wcześniej nie miałem pojęcia. Rozwiązanie, które daje mi względne poczucie bezpieczeństwa. Za kwotę porównywalną do jednego miesięcznego wyjścia do restauracji (niecałe 100 zł) znalazłem opcję, która zapewnia kompleksową opiekę medyczną w przypadku poważnego zachorowania. Od konsultacji wyników, przez dostęp do najlepszych klinik na świecie, po innowacyjne terapie i leki (często niedostępne w Polsce). Do tego organizacja i pokrycie kosztów podróży, zakwaterowania, a nawet transport na lotnisko. Wszystko w ramach limitu 2 mln euro.
I piszę o tym wszystkim dlatego, że wiem jakie w Polsce jest nastawienie do ubezpieczeń. Sam żyłem do niedawna w trybie młody bóg. Nie wiem czy to już starość czy może córka na pokładzie zmienia mój sposób patrzenia na , ale jeżeli w cenie jednego wyjścia do knajpy można zabezpieczyć siebie i rodzinę to według mnie warto się tą świadomością dzielić.
Co oczywiście nie oznacza, że zmieniam swój styl życia i przechodzę na dietę kebabową 😃 Dalej będę dbał o siebie i bliskich najlepiej jak potrafię, ale z większym spokojem. I mogę się skupić na tym czego uczy mnie moje córka – więcej luzu i więcej uśmiechu 😎