Jakub Dubiel - Ubezpieczenia dla firm i spółek

Jakub Dubiel - Ubezpieczenia dla firm i spółek Ubezpieczenia dla firm i spółek🔹 Majątek • OC działalności • Floty🔹 Twój wew. dział ubezpieczeń - całą sprawę biorę na siebie🔹 Online, kiedy Ci wygodnie

Twoja flota nie zdrożała dlatego, że wzrosło ryzyko. Zdrożała, bo towarzystwo podniosło stawkę, a nikt jej nie zakwestio...
28/07/2026

Twoja flota nie zdrożała dlatego, że wzrosło ryzyko. Zdrożała, bo towarzystwo podniosło stawkę, a nikt jej nie zakwestionował.

Odnowienie polisy flotowej wygląda niewinnie. Przychodzi propozycja na kolejny rok, składka wyższa niż poprzednio, podpisujesz, bo auta jeżdżą i nie ma czasu tego drążyć.

W 2025 i 2026 stawki OC rosną w całym rynku, bo rosną koszty części, robocizny i likwidacji szkód (dane i analizy PIU). Ubezpieczyciel podnosi więc stawkę „bo tak dzieje się wszędzie". Tyle że „wszędzie" nie znaczy „w każdym towarzystwie tyle samo".

Dziś zamknąłem sprawę, która to pokazuje. Klient trzymał flotę w jednym towarzystwie od lat. Po ostatniej podwyżce składka urosła na tyle, że przestała mieć związek z jego realną szkodowością. Ten sam zakres, te same auta, przeniesione do innego towarzystwa.

Efekt w skali roku: 17 000 zł mniej. To 1 400 zł co miesiąc, które zostają w firmie, zamiast finansować cudzą stratę techniczną.

To nie był wynegocjowany rabat ani sztuczka. To była jedna rzecz, której wcześniej nikt nie zrobił: przeliczenie floty od zera, zamiast przepisania jej z poprzedniej polisy.

Flota rządzi się skalą. Przy kilkunastu autach każda złotówka różnicy na stawce mnoży się przez całą flotę i przez dwanaście miesięcy. Dlatego „przedłuż" bywa najdroższym przyciskiem w całym procesie.

🔷 Kiedy ostatni raz ktoś przeliczył Twoją flotę od zera, a nie przepisał stawki z zeszłego roku? 🔷 Gdyby dziś okazało się, że na tej samej ochronie zostaje 1 400 zł miesięcznie — sprawdziłbyś, skąd się biorą?

We wtorek napisałem, że suma gwarancyjna to granica: za nią kończy się ubezpieczyciel, a zaczyna majątek firmy.Zatem gdz...
23/07/2026

We wtorek napisałem, że suma gwarancyjna to granica: za nią kończy się ubezpieczyciel, a zaczyna majątek firmy.

Zatem gdzie ta granica powinna być?

Większość ustala sumę na dwa sposoby. Przepisuje ją z zeszłorocznej polisy albo bierze kwotę, którą inwestor wpisał do kontraktu. Obie liczby mają jedną wspólną cechę - nie mają nic wspólnego z Twoim realnym ryzykiem. Zeszły rok to zeszły rok. Kwota inwestora zabezpiecza inwestora, nie Ciebie.

Właściwe pytanie brzmi inaczej: ile kosztuje najgorsza szkoda, jaką Twoja firma jest realnie w stanie wyrządzić?

I tej liczby nie wyznacza metraż budowy. Wyznaczają ją trzy rzeczy.

Wartość otoczenia, w którym pracujesz. Inne ryzyko to szeregówka na pustej działce, albo remont lokalu w czynnym budynku, pod którym są cudze instalacje, auta i ludzie.

Zasięg skutków. Zalanie jednej kondygnacji rzadko kończy się na jednej kondygnacji. Woda, ogień i prąd nie znają granicy Twojego zlecenia.

To, co zostaje po Tobie. Największe szkody często nie zdarzają się na budowie, tylko po oddaniu, gdy wada wykonania ujawnia się u użytkownika, który już tam mieszka albo pracuje.

Policz najgorszy realny scenariusz z tych trzech i dopiero wtedy patrz na sumę. Zwykle okazuje się, że jej podniesienie kosztuje w składce znacznie mniej, niż podpowiada intuicja. Suma gwarancyjna nie rośnie liniowo ze składką: różnica między 500 tysięcy a 1,5 miliona to nie potrojenie ceny. Trzeba to tylko policzyć wcześniej, nie po szkodzie.

To nie jest liczba, którą masz ustalać sam. To robota kogoś, kto pozna Twoją firmę i policzy ją za Ciebie.

🔷 Skąd wzięła się suma na Twojej obecnej polisie — ktoś ją policzył, czy przepisał z zeszłego roku?

Chcesz wiedzieć, jak ta liczba wygląda w Twojej firmie? Napisz, porozmawiajmy o tym.

Polisa OC nie chroni Cię do miliona złotych. Chroni do momentu, w którym szkoda przekroczy milion. Dalej płacisz Ty.Klie...
21/07/2026

Polisa OC nie chroni Cię do miliona złotych. Chroni do momentu, w którym szkoda przekroczy milion. Dalej płacisz Ty.

Klient prowadzi firmę budowlaną. Stan surowy robi sam, resztę zlecił podwykonawcom. Przy podpisywaniu kontraktu inwestor wpisał w umowie sumę gwarancyjną (OC działalności), a klient jej nie kwestionował. Skoro inwestor wpisał, to pewnie wie, co robi.

Nikt nie zadał pytania, które powinno paść pierwsze: ile realnie kosztuje najdroższa szkoda, jaką ta firma jest w stanie wyrządzić?

Suma gwarancyjna to nie rubryka do wypełnienia. To granica, za którą kończy się ubezpieczyciel, a zaczyna majątek firmy. Jeśli szkoda wyniesie 1,4 mln, a polisa opiewa na 500 tys., różnicę pokrywasz z własnej kieszeni. Nie ma znaczenia, że polisa była ważna i opłacona.

Skalę rozjazdu widać już po ustawowych minimach. Obowiązkowe OC inżyniera budownictwa startuje od równowartości 100 000 euro na wszystkie zdarzenia w roku. To minimum ustawowe, nie odzwierciedlenie ryzyka konkretnej budowy.

Sumę powinna odzwierciedlać najgorszy realny scenariusz, nie tylko wyglądać rozsądnie w tabeli. Zalanie kondygnacji w oddanym budynku. Uszkodzenie instalacji, z której korzysta cały obiekt. Szkoda na osobie postronnej przy elewacji.

Po policzeniu zwykle okazuje się, że podniesienie sumy np. x2, kosztuje w składce dużo mniej, niż podpowiada intuicja. Trzeba to tylko policzyć wcześniej, nie później.

🔷 Kiedy ostatnio ktoś "pochylił się" nad sumę gwarancyjną, zamiast przepisać ją z zeszłorocznej polisy?

🔷 Gdyby jutro trzeba było pokryć szkodę dwa razy większą niż Twoja suma, z czego byś dopłacił różnicę?

Do 31 grudnia 2026 każda firma działająca przed 2025 rokiem ma czas, żeby zaktualizować swoje kody PKD do nowej klasyfik...
07/07/2026

Do 31 grudnia 2026 każda firma działająca przed 2025 rokiem ma czas, żeby zaktualizować swoje kody PKD do nowej klasyfikacji PKD 2025.

Po tym terminie urząd zrobi to za Ciebie, automatycznie, a tak przypisane kody nie muszą oddawać tego, co realnie robisz.

Twoja polisa firmowa chroni Cię tylko w granicach kodów PKD, które są na niej zapisane. Robisz coś, czego tam nie ma? Przy szkodzie z takiej działalności ochrona nie zadziała.

Na polisie firmowej jest lista zgłoszonych kodów PKD razem z ich rozwinięciem, czyli opisem tego, czego dotyczą. Ochrona sięga dokładnie tam, gdzie sięgają te kody i ani kroku dalej. Brzmi technicznie, ale konsekwencja jest bardzo praktyczna.

Najczęściej zawodzą dwie rzeczy. Pierwsza, to brakujące kody, bo firma z czasem zaczęła robić coś nowego, czego nikt nie dopisał. Druga, to kody przepisane z automatu, często po prostu nietrafne, który tylko z pozoru opisują to, czym firma faktycznie się zajmuje.

Miałem klienta, którego polisa była kontynuowana od lat. Wszystko wyglądało w porządku, składka opłacona, papier na miejscu. Tyle, że przez ten czas firma się zmieniła, a kilku kodów PKD na polisie po prostu brakowało, bo nikt nigdy nie sprawdził, czy zakres nadal się zgadza.

Klient nie ma obowiązku tego pilnować. To moja praca, aby zrobić z Tobą wnikliwy wywiad.

Dlatego przy każdej polisie, przy każdym kliencie z osobna, kody PKD dobiera się pod realną działalność, a nie przepisuje ze starej umowy, czy z CEIDG.

A moment, w którym i tak trzeba ruszyć kody PKD ze względu na nową klasyfikację, to dobra okazja, żeby zrobić to porządnie.

Sprawdź, czy kody PKD na Twojej polisie nadal odpowiadają temu, co dziś realnie robisz w firmie?

„Wewnętrzny dział ubezpieczeń w Twojej firmie”. Mówię to czasem klientom, ale nigdy nie wyjaśniłem, co dla mnie znaczy, ...
05/07/2026

„Wewnętrzny dział ubezpieczeń w Twojej firmie”. Mówię to czasem klientom, ale nigdy nie wyjaśniłem, co dla mnie znaczy, a co znaczyć może dla Ciebie.

Nie chodzi o to, że mam biurko w Twojej firmie. Mam pod kontrolą Twoje ubezpieczeniowe sprawy tak, jakbym tam pracował.

Nie czekam, aż zadzwonisz z pytaniem, czy coś się kończy. Sam to sprawdzam i przypominam, zanim zdążysz o tym pomyśleć. Jestem dla Ciebie pod telefonem, kiedy mnie potrzebujesz.

Nie tłumaczę Ci OWU. Czytam je za Ciebie i mówię wprost, co jest ważne, a co nie ma znaczenia. Gdy przychodzi szkoda, nie zostajesz z instrukcją i formularzem. Zostaję z Tobą, aż sprawa się zamknie.

Rekomenduję takie rozwiązania, jakie zaproponowałbym przyjacielowi.

To jest różnica między „mam agenta” i „mam kogoś, kto to ogarnia”. Druga opcja pozwala Ci robić to, co umiesz najlepiej: prowadzić firmę.

Jeśli teraz to Ty pilnujesz swoich polis, zamiast robić to, co przynosi pieniądze, napisz. Pogadamy, jak to zmienić.

36 procent Polaków gubi się w nadmiarze informacji o ubezpieczeniach. To dane z najnowszego raportu Polskiej Izby Ubezpi...
02/07/2026

36 procent Polaków gubi się w nadmiarze informacji o ubezpieczeniach. To dane z najnowszego raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

P. Michał, właściciel firmy budowlanej z Podlasia, zatrudnia 10 osób i w ciągu roku wykupuje osiem polis. Ubezpieczenie majątku u jednego agenta, OC działalności u drugiego, flota u trzeciego, dom bezpośrednio w towarzystwie.

Zapytałem, czy nie wolałby mieć wszystkiego w jednym miejscu i pod zdecydowanie większą kontrolą. Odpowiedział twierdząco, ale nigdy nie miał na to czasu.

Ze względu na brak pełnej kontroli, przejrzystości, u P. Michała pojawiła się obawa, że coś ważnego zostanie niedopilnowane.

Nie chodzi tylko o Twój czas, ale również o mniejszą ilość zmartwień i oszczędności na składkach.

Ile polis ma dziś Twoja firma i kto ostatnio sprawdzał, jak można Ci realnie pomóc systematyzując ten obszar działalności?

Wg danych Komendy Głównej Policji w 2024 r. kradzież z włamaniem wciąż stanowiła 18% najczęstszych przestępstw pospolity...
30/06/2026

Wg danych Komendy Głównej Policji w 2024 r. kradzież z włamaniem wciąż stanowiła 18% najczęstszych przestępstw pospolitych w Polsce. Liczba włamań spadła, ale to nadal jeden z powszechniejszych typów przestępstw.

Wiesz, jakie zabezpieczenia musi spełniać Twój magazyn, aby ubezpieczenie towaru od kradzieży realnie zadziałało? Miej na uwadze, że towarzystwo je sprawdzi… ale dopiero przy szkodzie.
Ustalenie tego, to moja odpowiedzialność.

Gdy obiekt nie spełnia wymaganych zabezpieczeń, przepalasz pieniądze na składkę.

Co zwykle kryje się pod „minimalnymi wymogami zabezpieczeń" w przypadku produktów firmowych? Najczęściej:

🔹 zabezpieczenia mechaniczne – wejścia na dwa klucze, albo klucz i kłódkę / okna o określonej klasie odporności, czasem kraty lub rolety (zależnie od opcji dostania się przez nie)
🔹 zabezpieczenia elektroniczne - system alarmowy, monitoring
(w obu przypadkach odpada opcja, kiedy odbiorcą jest np. właściciel firmy, a nie agencja ochrony)
🔹 ochrona fizyczna, albo alarm z powiadomieniem do służb,
(potrafią znieść konieczność posiadania np. dwóch zamków)

To jest wiedza, której nie musisz nosić w głowie. Ktoś po Twojej stronie powinien zrobić dobry wywiad zanim podpiszesz polisę, nie po szkodzie.

Sprawdzałeś kiedyś, czy zabezpieczenia Twojego magazynu faktycznie odpowiadają temu, czego wymaga Twoja polisa?

Nie każdy zakres ubezpieczenia warto kupić, a moim zadaniem jest powiedzieć to wprost, nawet jeśli tracę na tym prowizję...
28/06/2026

Nie każdy zakres ubezpieczenia warto kupić, a moim zadaniem jest powiedzieć to wprost, nawet jeśli tracę na tym prowizję.

Niedzielna refleksja na konkretnym przykładzie.

Klient ubezpieczał majątek firmy. Chciał -jak na poprzedniej polisie- objąć ochroną od kradzieży towar na magazynie, którego średnia wartość wynosi ok. 1mln.

Klientowi wydawało się to oczywiste - było wcześniej, więc kontynuujemy. Ale w trakcie wywiadu wyszło, że budynek nie spełnia minimalnych wymogów zabezpieczeń, których wymaga towarzystwo.

"Papier" by to przyjął, polisa zostałaby wystawiona, składka zapłacona, wszystko by się zgadzało, ALE... do pierwszej kradzieżowej szkody.

Powiedziałem wprost: „Bez sensu, żeby przepalał Pan pieniądze. Proponuję podnieść poziom zabezpieczeń, a potem zaneksujemy polisę".

Mogłem wystawić ją od ręki i wziąć prowizję za całość. Tyle że sprzedałbym klientowi pozorny spokój, co nie mieści się w mojej etyce pracy.

Dobry agent to nie ten, który najwięcej sprzeda. To ten, któremu ufasz, gdy mówi „zróbmy to porządnie, bo oboje podpisujemy się pod polisą".

A Ty wiesz, czy Twoje zabezpieczenia faktycznie spełniają wymogi Twojej polisy?

Telefon po szkodzie mojego nowego klienta: „Panie Jakubie, mam TO w ogóle ubezpieczone?". Otwieramy PDF sprzed roku i kl...
25/06/2026

Telefon po szkodzie mojego nowego klienta: „Panie Jakubie, mam TO w ogóle ubezpieczone?". Otwieramy PDF sprzed roku i klient pierwszy raz naprawdę czyta, co podpisał.

P. Marek prowadzi firmę budowlaną - stany surowe wykonują jego pracownicy, wykończeniówkę zostawia podwykonawcom. Rok temu dostał ofertę: plik PDF, trzy strony, składka, bez opisu i pytanie o zgodę. Nikt nie poświęcił mu dziesięciu minut, aby powiedzieć co tam jest, "co do czego" i co czym jest - normalnym językiem, z intencją realnej pomocy.

A polisa firmy budowlanej to nie jeden worek „od wszystkiego". Co innego OC działalności w trakcie prac, co innego odpowiedzialność za szkodę, która ujawnić się może po oddaniu obiektu. Co innego Twoja wina, a co innego błąd podwykonawcy. To osobne zapisy, osobne sumy, osobne wyłączenia. Klient tego nie musi wiedzieć. Ja muszę jako agent.

Marek nie był „trudnym klientem". Został po prostu zostawiony z dokumentem, którego nikt mu nie przeczytał na głos. A papier bez zrozumienia daje tylko złudzenie ochrony i często pozory bezpieczeństwa.

Dobrze wykonana robota wygląda zgoła inaczej - zanim cokolwiek podpiszesz powinieneś być dobrze poinformowany: co polisa pokrywa, gdzie są jej granice i co zrobić, gdy zadzwoni telefon po szkodzie. To nie wisi na Tobie, to moja odpowiedzialność.

42% młodych osób oczekuje od agenta roli edukacyjnej, nie tylko sprzedaży produktu. Do tego: 48% oczekuje od doradcy szerokiej wiedzy branżowej, a 44% chce, by przedstawił różne opcje ubezpieczeń. U przedsiębiorcy ta potrzeba jest jeszcze większa niż u kogokolwiek innego.

Masz firmę na głowie, nie czas na czytanie warunków po nocach.

Czy ktoś kiedykolwiek przeszedł z Tobą Twoją polisę zapis po zapisie? Wiesz, co stanie się z odpowiedzialnością, gdy szkodę wyrządzi Twój podwykonawca?

Oddałeś budowę rok temu. Dziś dzwoni klient z informacją, że pęknięty element sufitu uszkodził mu samochód w garażu. Myś...
24/06/2026

Oddałeś budowę rok temu. Dziś dzwoni klient z informacją, że pęknięty element sufitu uszkodził mu samochód w garażu. Myślisz: „co teraz?" i zaczyna się problem.

Wielu wykonawców ma przekonanie, że ich ochrona wynikająca z polisy odpowiedzialności cywilnej firmy (OC) działa tylko w trakcie wykonywanej pracy „na budowie", zaś gdy obiekt jest już oddany i odebrany, temat się zamyka.

Tymczasem roszczenia największego „kalibru" pojawiają się po zakończeniu prac - gdy wada wykonania ujawnia się miesiące albo lata później (pęknięcie konstrukcji, zwarcie instalacji, nieszczelność, która zalewa lokal, itd.). Użytkownik doznaje szkody i zgłasza się po naprawę oraz odszkodowanie. Do Ciebie.

I tu rzecz, której większość wykonawców nie wie: zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 2013 roku (III CZP 72), termin przedawnienia roszczenia liczy się nie od dnia odbioru, ale od dnia ujawnienia się szkody. Dom oddany w 2020, dach przecieka w 2025 - odpowiedzialność wciąż może być Twoja.

Czy Twoja polisa to obejmuje? To zależy, czy posiadasz OC działalności i od jej zakresu, którego większość wykonawców nie kontroluje, powierzając ten aspekt agentowi, któremu w pełni zawierzają bazując na jego doświadczeniu i podejściu do sprawy. Bez OC za szkody powstałe po wykonaniu usługi ochrona kończy się w dniu odbioru, ale nie ryzyko.

Chodzi mi o Twoją świadomość tego, co naprawdę masz w polisie zanim zadzwoni klient z informacją o zaistniałej szkodzie.

Masz pytanie o ochronę w swojej firmie? Zadaj je w komentarzu. W kolejnym poście pokażę Ci na co uważać, gdy inwestor wymaga od Ciebie OC i jak nie skończyć z polisą, która wygląda dobrze tylko na papierze.

Adres

Upalna 88/3
Białystok
15-668

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jakub Dubiel - Ubezpieczenia dla firm i spółek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij