Za Moimi Drzwiami

Za Moimi Drzwiami Dobrej energii nigdy za wiele! Tu królują trzy suczki (Fika, Mika i Rita), kotka Lamisia, a człowiek… po prostu się dostosowuje. Sprawdź, co dziś zmalowaliśmy!

Za Moimi Drzwiami

Realizuję tu moją wielką pasję jaką jest miłość do zwierząt, które od zawsze kocham i szanuję. Nie wyobrażam sobie bez nich życia! Prowadziłam 12 lat dla nich dom tymczasowy, teraz już opiekuję się tylko moim stadem. Zapraszam Za Moje Drzwi! Gosia

Czego przez 12 lat prowadzenia domu tymczasowego nauczyłam się o kotach, czego nie nauczyłby mnie żaden poradnik ani kur...
24/08/2026

Czego przez 12 lat prowadzenia domu tymczasowego nauczyłam się o kotach, czego nie nauczyłby mnie żaden poradnik ani kurs, a co dziś bezcennie przydaje mi się w prowadzeniu hotelu dla kotów? 🐈

Przez te wszystkie lata przeszłam bardzo wiele prób, mierzyłam się z chorobami, leczeniem, strachem, agresją, nieufnością, najróżniejszymi kocimi charakterami i sytuacjami, w których nie bardzo było wiadomo, co właściwie zrobić, a jednak coś zrobić trzeba było.

Dzisiaj jest zdecydowanie łatwiej, bo do hotelu przyjeżdżają przecież zwierzęta domowe, najczęściej zdrowe, zadbane i kochane przez swoich opiekunów, ale okazuje się, że moja dawna „szkoła życia” przydaje mi się tutaj niemal każdego dnia.

Czego mnie nauczyła?

🐾 Czytania kota.
Miałam pod opieką koty całkowicie dzikie, które trzeba było tygodniami, a czasem znacznie dłużej, oswajać z obecnością człowieka, zanim w ogóle pozwoliły się dotknąć, a przecież zdarzało się, że równocześnie trzeba było podawać im leki czy robić zastrzyki. Dzisiaj znacznie łatwiej rozpoznaję, czy kot mówi mi: „boję się, daj mi trochę czasu”, „nie podchodź bliżej”, czy też: „jeszcze jeden krok i naprawdę użyję pazurów”.

🐾 Szacunku do kocich granic.
Kot, który przyjeżdża do mojego hotelu, naprawdę nie ma obowiązku mnie polubić. Nie musi dawać się głaskać, bawić ze mną, mruczeć na mój widok ani wskakiwać mi na kolana. Moim zadaniem nie jest zdobycie jego miłości za wszelką cenę, tylko zapewnienie mu poczucia bezpieczeństwa, a czasem najlepszą rzeczą, jaką mogę dla niego zrobić, jest uszanowanie jego granic i pozostawienie go w świętym spokoju.

🐾 Tego, że kot w domu i ten sam kot w obcym miejscu mogą być dwiema zupełnie różnymi osobami.
Niedawno gościł u mnie kotek, który pozwala dotykać się wyłącznie swojej opiekunce, natomiast wobec obcych, jak się okazało, potrafi być naprawdę agresywny. Musiałam przy nim dosłownie mieć oczy z tyłu głowy, zachowywać odpowiedni dystans i bardzo uważać, ponieważ potrafił zaatakować znienacka, a nie były to bynajmniej niewinne kocie kuksańce. Jakoś się dogadaliśmy — głównie na zasadzie wzajemnego poszanowania granic. 🙂

🐾 Spokoju w nietypowych sytuacjach.
Po latach opieki nad chorymi, dzikimi, poranionymi czy przerażonymi zwierzętami nie panikuję od razu, kiedy kot po przyjeździe nie chce jeść, chowa się, syczy albo zachowuje zupełnie inaczej, niż robi to we własnym domu. Obserwuję, daję mu czas i reaguję wtedy, kiedy rzeczywiście widzę powód do niepokoju.

🐾 Podawania leków i radzenia sobie z tym, co nie zawsze jest łatwe i przyjemne.
Dzisiaj czasami trzeba podać hotelowemu gościowi tabletkę albo suplement i, prawdę mówiąc, po doświadczeniach z podawaniem leków czy robieniem zastrzyków kotom, które uważały człowieka za największe zagrożenie na świecie, takie sytuacje nie robią już na mnie większego wrażenia.

🐾 Obserwowania drobiazgów.
Lata opieki nad chorymi zwierzętami nauczyły mnie zwracać uwagę na apetyt, picie, kuwetę, sposób poruszania się, wygląd sierści, pozycję ciała czy nagłą zmianę zachowania, czyli na rzeczy, które mogą wydawać się mało istotne, dopóki nie okaże się, że właśnie one jako pierwsze mówią nam, że coś jest nie tak.

🐾 Tego, że każdy kot jest zupełnie inny.
Są koty, które przez pierwsze dni pobytu najchętniej stałyby się niewidzialne, są takie, które potrzebują czasu, żeby mi zaufać, ale są też takie — i właśnie takie mam teraz u siebie — które już od pierwszego dnia uznają najwyraźniej, że skoro tu trafiły, to możemy się zaprzyjaźnić, a wtedy są zabawy, głaskanie, mruczenie i całkiem sporo wspólnie spędzonego czasu. ❤️

Te dwanaście lat nauczyło mnie jeszcze jednej, chyba najważniejszej rzeczy.

Opieka nad kotem nie zawsze wygląda jak piękne zdjęcie z mruczącym zwierzakiem na kolanach. Czasem oznacza głaskanie i zabawę, czasem podanie tabletki, czasem posprzątanie czegoś zdecydowanie mało instagramowego, a czasem siedzenie dwa metry od kota i ostentacyjne udawanie, że wcale go nie widzę, ponieważ właśnie tego w tej chwili najbardziej ode mnie potrzebuje.

Po tych wszystkich latach chyba właśnie to uważam za najcenniejsze doświadczenie: nie nauczyłam się „obsługiwać kotów”. Nauczyłam się, że każdy kot jest osobną historią i że trzeba umieć wejść w tę historię na jego warunkach.

Nie mogłam dostać lepszej szkoły przed otwarciem Hoteliku U Tulisia. 🐈❤️

PS Na zdjęciach niektórzy z moich ostatnich hotelowiczów. 🐾

23/08/2026

🐾⛈️ PO CO MI APLIKACJA POGODOWA, SKORO MAM FIKĘ?

Są ludzie, którzy sprawdzają radar burzowy w telefonie. Patrzą na mapy, procenty opadów, wyładowania atmosferyczne i przesuwające się chmury.

Ja mam Fikę.

I kiedy Fika zaczyna dyszeć, chodzić za mną krok w krok i patrzeć na mnie wzrokiem pod tytułem: „Nadciąga koniec świata”, wiem, że gdzieś tam już czai się burza. Nawet jeśli za oknem świeci słońce, a ja niczego jeszcze nie słyszę.

Fikunia ma już 12 lat i właściwie przez całe życie była moim czworonożnym radarem meteorologicznym. Niestety takim, który za swoją niezwykłą czułość płaci bardzo wysoką cenę, bo, jak już wiecie, burzy boi się panicznie.

Kiedy nadciąga, zaczyna dyszeć i drżeć, nie odstępuje mnie na krok, jeśli jestem w pobliżu. A jeśli mnie nie ma, to poznaję to po przekopanych w łazience dywanikach. I wygląda to tak, jakby tam właśnie chciała wykopać sobie dziurę w podłodze i przeczekać ten koniec świata.

My, opiekunowie psów, dobrze wiemy, że psy nie reagują dopiero na pierwszy grzmot. Ich słuch jest bez porównania bardziej czuły od naszego. Dlatego mogą wychwycić odległe pomruki burzy, których my jeszcze nie słyszymy, ale prawdopodobnie to nie wszystko, co czują.

Nadchodzącej burzy towarzyszą zmiany ciśnienia atmosferycznego, wilgotności i wiatru, a także zjawiska związane z elektrycznością atmosferyczną. Pies odbiera więc cały zestaw sygnałów, które dla nas mogą być jeszcze zupełnie niezauważalne.

Do tego dochodzi pamięć.

Jeśli pies od lat boi się burzy, jego mózg świetnie nauczył się sekwencji:
„czuję TO → zaraz wydarzy się TO STRASZNE”.

Dlatego lęk może pojawić się długo przed pierwszym porządnym grzmotem.

A to rozpaczliwe szukanie kryjówki też nie jest przypadkowe. Przestraszony pies instynktownie szuka miejsca małego, osłoniętego i bezpiecznego. Jedne psy włażą pod łóżko, inne do łazienki czy garderoby.

Fika najchętniej najwyraźniej zeszłaby piętro niżej. Przez podłogę w łazience! 😄

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wiedzieć. Jeśli przestraszony pies szuka naszego kontaktu, jak najbardziej można go, a nawet trzeba przytulić, pogłaskać, pozwolić mu być blisko. Kiedyś były takie teorie, że nagradzamy w ten sposób jego złe zachowanie, a strach to nie jest sztuczka wykonywana za smakołyk, tylko emocja. I nie wolno psa za emocje ani karać, ani nagradzać. Po prostu dajmy mu swoją obecność, bo obecność człowieka, któremu pies ufa, może naprawdę bardzo podnieść jego poczucie bezpieczeństwa.

Tak więc kiedy następnym razem aplikacja pogodowa będzie twierdziła, że burza dopiero nadciąga, a Fika zacznie kopać tunel do Australii, wierzę Fice. 😂⛈️🐾

Mam w domu całkiem niezły radar meteorologiczny.
Tylko bardzo chciałabym, żeby mój mały radar nie musiał tak bardzo bać się tego, co wykrywa. ❤️

A Wasze psy też wiedzą o burzy wcześniej niż Wy?

Ciekawa jestem, jak u Was wygląda wyjście na pierwszy, poranny spacer z psem. Bo zdjęcie powyżej przedstawia u nas sytua...
22/08/2026

Ciekawa jestem, jak u Was wygląda wyjście na pierwszy, poranny spacer z psem. Bo zdjęcie powyżej przedstawia u nas sytuację z gatunku science fiction. 😂

Żadne tam: „Dzień dobry, świecie”, przeciąganie się, kawka, śniadanko i spokojne rozmyślania nad tym, co przyniesie dzień.

U nas człowiek otwiera jedno oko i tym samym nieświadomie uruchamia procedurę alarmową.

CZŁOWIEK WSTAŁ.

Od tej chwili zegar tyka. 😂

Mamy mniej więcej trzy minuty na ubranie się, własne siusiu i opuszczenie budynku. Psy są nauczone, że skoro któreś z nas już wstało, to za chwilę otworzą się drzwi i będzie można wreszcie opróżnić te biedne, nocą dzielnie pilnowane pęcherze.

I dlatego z ogromnym zainteresowaniem obserwuję inne modele funkcjonowania. Mam na przykład koleżankę, która w weekend potrafi pospać do dziesiątej, potem spokojnie zjeść śniadanie, wypić kawę i około jedenastej wyjść z psem.

Fascynujące. 😳

Nie oceniam. Ja to po prostu badam jako zjawisko socjologiczne. 😂

Czy jej pies ma większy pęcherz?
Czy zna pojęcie weekendu?
Czy został poinformowany o zmianie czasu?
A może rano patrzy na zegarek i myśli: „Spokojnie, dziś sobota”?

U nas nie ma sobót, niedziel, świąt państwowych ani kościelnych. Nie ma urlopów i długich weekendów.

Jest tylko jedna zasada:

Człowiek wstał = WYCHODZIMY. NATYCHMIAST.

Dlatego jestem naprawdę ciekawa — jak jest u Was? Najpierw pies czy najpierw kawa? I ile czasu mija od Waszego wstania do pierwszego porannego spaceru?

Pytam oczywiście wyłącznie w celach naukowych. 😁🐾

Jest taka inicjatywa, którą wspieram całym sercem.Nie jest tajemnicą, że jestem przeciwna polowaniom i zabijaniu zwierzą...
21/08/2026

Jest taka inicjatywa, którą wspieram całym sercem.

Nie jest tajemnicą, że jestem przeciwna polowaniom i zabijaniu zwierząt. Wiem jednak, że samo oburzenie niewiele zmienia. Dlatego ogromnie się cieszę, że są ludzie, którzy próbują zrobić coś konkretnego i doprowadzić do zmiany prawa łowieckiego.

To inicjatywa Uwaga! Polowanie.

Na stronie uwagapolowanie.pl znajdziecie wszystkie informacje. Można stamtąd pobrać i wydrukować kartę poparcia, wypełnić ją i zanieść do jednego z punktów odbioru. Lista punktów w poszczególnych miastach również znajduje się na stronie.

Tak, wiem. Trzeba wydrukować. Trzeba wypełnić. Trzeba gdzieś pójść i tę kartkę zanieść.

Ale jeżeli naprawdę chcemy cokolwiek zmieniać, czasem trzeba zrobić coś więcej niż kliknąć „lubię to” albo udostępnić post.

Dla mnie temat polowań jest bardzo osobisty.

Polował mój tato. Jako mała dziewczynka bardzo to przeżywałam. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego ktoś, kogo kocham, idzie do lasu i zabija zwierzęta. To było dla mnie źródłem prawdziwego dziecięcego bólu.

Polował również mój wujek, brat mojego taty.

I pewnego dnia z polowania nie wrócił.

Został zastrzelony przez kolegę podczas polowania. Dla naszej rodziny była to ogromna tragedia, której nie da się zapomnieć.

Dlatego kiedy mówię, że jestem przeciwna polowaniom, nie jest to dla mnie abstrakcyjna dyskusja ani internetowy spór dwóch obozów. Za tym przekonaniem stoją moje własne wspomnienia — cierpienie zwierząt, którego jako dziecko nie umiałam zaakceptować, i cierpienie ludzi, którego później doświadczyła moja rodzina.

Nie oczekuję, że wszyscy będą patrzyli na ten temat tak samo jak ja. Ale jeżeli również uważacie, że polskie prawo łowieckie powinno się zmienić, teraz można zrobić w tej sprawie coś bardzo konkretnego.

Wydrukować jedną kartkę.
Wypełnić ją.
Zanieść do punktu.

Niby niewiele.

Ale każda zmiana zaczyna się właśnie wtedy, kiedy zamiast powiedzieć „ktoś powinien coś z tym zrobić”, sami robimy ten jeden mały krok.

Ja swój zrobię. ❤️🦌🌿

Więcej informacji: uwagapolowanie.pl

Chcesz czuć się bezpiecznie w lesie? Dołącz do inicjatywy "Uwaga Polowanie! Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre." i działaj na rzecz zmian w prawie łowieckim oraz ochrony mieszkańców.

Zagadka, której do dziś nie udało mi się rozwiązać.W domu:– Rita, przesuniesz się trochę?– Oczywiście, Lamisiu. Może poł...
20/08/2026

Zagadka, której do dziś nie udało mi się rozwiązać.

W domu:

– Rita, przesuniesz się trochę?
– Oczywiście, Lamisiu. Może położysz się tutaj?
– Dziękuję.
– Wygodnie ci?
– Bardzo. ❤️

Pełna harmonia. Dwie przyjaciółki. Wspólne łóżko, wspólne drzemki, pełne zaufanie. Kot obok psa, pies obok kota. Można by na ich przykładzie prowadzić warsztaty z tolerancji i pokojowego współistnienia.

A potem wychodzimy z Ritą na spacer.

Na horyzoncie pojawia się KOT.

I w tej samej sekundzie moja łagodna, domowa Rita przypomina sobie, że jej przodkowie pochodzą z Peru, i budzi się w niej AMAZOŃSKI POTWÓR.

– KOOOOOT!!!
– Rita, przecież ty MASZ KOTA W DOMU!
– W domu to jest LAMISIA.
– A Lamisia to niby co?
– Lamisia jest Lamisią. Nie mieszajmy pojęć.

I właściwie na tym dyskusja się kończy. 😂

Nie życzę żadnemu napotkanemu kotu – czarnemu, białemu, rudemu ani nawet takiemu, który uważa się za wyjątkowo szybkiego – osobistego spotkania z amazońskim potworem.

Najwyraźniej bowiem w psiej konstytucji Rity istnieje specjalny paragraf:

„Kot domowy, imieniem Lamisia – rodzina, przyjaciółka, świętość.
Kot napotkany poza miejscem zamieszkania – INTRUZ. ŚCIGAĆ.”

A Lamisia?

Lamisia patrzy na to wszystko z właściwym kotom spokojem.

Bo ona doskonale wie, że potwór potworem…

…ale w domu i tak śpi tam, gdzie Lamisia mu pozwoli. 😏❤️

19/08/2026

Ale czasem jest piesek…

♥️♥️♥️♥️

Kochany kotek śpi i nie wie,że tuż za oknem płynie świat,że gdzieś za szybą toczy siękorowód przyszłych i przeszłych lat...
17/08/2026

Kochany kotek śpi i nie wie,
że tuż za oknem płynie świat,
że gdzieś za szybą toczy się
korowód przyszłych i przeszłych lat.

Śpi, jakby była wzorem niewinności,
delikatności, ciszy i miłości.
Nie wie, jak bardzo kocham ją
i jak serce mięknie mi, gdy patrzę, jak śpi.

Niech więc ten parapet,
jej ulubiony kocyk i miękka poduszeczka
będą małą, bezpieczną, lamisiową oazą
pośród naszych wspólnych dni.

Śpij spokojnie, moja kochana Lamisiu.
Lepiej, byś nie wiedziała nic o świecie.
Ja będę wiedzieć za nas obie
i damy sobie radę.

A Ty po prostu bądź. ❤️

——-
Wybaczcie grafomanię… to z miłości do tej futrzastej istotki!

16/08/2026

Kontrola skarbowa rozpoczęta. Jeden inspektor prowadzi czynności operacyjne, drugi obserwuje z ukrycia.
Przedmiot kontroli: miseczka.
Podejrzenie: nieujawnione dochody w postaci smaczków. 😂

😃😃😃😃

14/08/2026

Pani Iwonka przypomniała mi jeszcze historię SZELKÓW. :) Imiona dla tej rodzinki wymyśliła moja (wtedy) 4 letnia wnuczka. To była dla mnie przyjemność opiekować się tymi słodziakami, choć mamuśka nie trawiła już swoich dzieci... Dzięki temu mogłam nauczyć się więcej o kotach.
Szelek i Ulek są szczęśliwe w swoim cudownym domku w Jeleniej Górze. Bialusia odzywała się, ale potem przestała - oby żyło się jej dobrze, a gdzie jest Elek... nie mogę sobie przypomnieć, buuu....

Filmik jest dla tych, którzy tęsknią za dobrymi czasami domu tymczasowego Za Moimi Drzwiami :)

KOT PANIEROWANY. Przepis tradycyjny. 🐈‍⬛😂Składniki:– 1 Lamisia, najlepiej czarna, żeby panierkę było dobrze widać,– garś...
13/08/2026

KOT PANIEROWANY. Przepis tradycyjny. 🐈‍⬛😂

Składniki:
– 1 Lamisia, najlepiej czarna, żeby panierkę było dobrze widać,
– garść suchych liści,
– dwie garście trawy,
– trociny, nasionka, patyczki i inne ogrodowe paprochy – ilość według uznania,
– świeżo odkurzony dom.

Sposób przygotowania:

1. Lamisia wychodzi do ogrodu.
2. Znajduje miejsce o największym zagęszczeniu śmieci na metr kwadratowy.
3. Kładzie się.
4. Starannie obtacza z jednej strony.
5. Przewraca się na drugi boczek i dociska, żeby panierka dobrze złapała.
6. Dla uzyskania chrupiącej skórki wykonuje kilka ruchów grzbietem.
7. Gotowe! Kot panierowany. 🐈‍⬛

Teraz najważniejszy etap.

Tak przygotowaną Lamisię należy natychmiast wpuścić do domu, gdzie równomiernie rozprowadzi panierkę po kanapie, fotelach, dywanach i – jeśli dobrze pójdzie – również po świeżej pościeli.

Nadmiar przypraw pozostawi na podłodze.

UWAGA: nie otrzepywać przed wpuszczeniem! Cały sens tej potrawy polega na tym, żeby panierka znalazła się również WEWNĄTRZ domu. 😂

Procedurę powtarzać codziennie, najlepiej bezpośrednio po odkurzaniu.

Lamisia poleca. ⭐⭐⭐⭐⭐

Ja trochę mniej.

PS. Czy ktoś wie, dlaczego kot, mając do dyspozycji cały ogród, ZAWSZE wie, gdzie właśnie leży największa kupa paprochów? 😂

#😂😂😂😂

Adres

Canaletta
Wroclaw
51-650

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Za Moimi Drzwiami umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Za Moimi Drzwiami:

Skróty

Udostępnij