z Pamiętnika UbeZpieczyciela

z Pamiętnika UbeZpieczyciela Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od z Pamiętnika UbeZpieczyciela, Broker ubezpieczeniowy, Tarnów.

Co lubię w tej pracy?Ewidentnie czuje, że chce być w tym miejscu.  Kolega parę razy mi mówił, że to najlepsza praca na ś...
06/07/2025

Co lubię w tej pracy?

Ewidentnie czuje, że chce być w tym miejscu. Kolega parę razy mi mówił, że to najlepsza praca na świecie ale nie dla każdego.

Jeśli jesteś:

wytrwały,

zaangażowany,

zmobilizowany,

zorganizowany,

odpowiedzialny,

lojalny,

uczciwy

i posiadasz wiele innych wartościowych cech osobowości plus to, że chcesz wychodzić do ludzi to jedyne co musisz to pracować mądrze. Wiele razy słyszałam, gdy otwierała się ta droga przede mną, że to ciężki kawałek chleba. Rynek przesycony, duża konkurencja.

HEJ! Jak wszędzie, chyba jak w każdej branży-salonów fryzjerskich w samym Tarnowie jest na pewno ponad 100, kebab na każdym rogu i restauracje. Wiadomo, że nie wszyscy przetrwają ale Ci co są wciąż na rynku muszą mieć coś co przyciąga klientów.

-Co przyciąga klienta doradcy ubezpieczeniowego?

Doradca i to najlepiej żeby był uśmiechnięty.

Nam na szkoleniach, gdy byłam fryzjerką powtarzano – możesz być do kitu fryzjerem albo może Ci coś po prostu nie wyjść tego dnia ale jak Cię klient lubi to masz 80% szans, że do Ciebie wróci, bo będzie mu smakować bardziej wypita kawa z Tobą, a nie z wścibską fryzjerką Barbarą, która ma salon piękniejszy, lepszy i cały orszak Ą i Ę.

Musi być ten „VIBE” między nami. Wiadomo, że jest część klienteli, która wybierze wścibską Barbarę ale ja pracując przez tyle lat wiele razy słyszałam :

-Paulinka! ja się z tyłu nie widzę, przód ważniejszy.

Jakie miało znaczenie kilka lat temu, że jedno szkolenie 3 dniowe u Sebastiana Curyło kosztowało ponad 5 tysięcy,. a na takich szkoleniach u Seby byłam dwóch plus Krzysiek Pacura i wiele wiele innych. Żadne…. „Byłaś? a no to fajnie”

Chyba, że już wtedy nikt nie kwestionował tego, czy coś umiem czy nie. Kawa z klientem smakuje bardzo dobrze, a możliwość porozmawiania od tematu szamponu po promocje w biedronce na pampersy oraz o tym co w naszym życiu się aktualnie dzieje sprawia, że tworzymy RELACJE. Jeżeli ta relacja jest pozytywna to tworzymy ZAUFANIE jeżeli tworzymy zaufanie to wytwarza się WIĘŹ. Ja bardzo lubię dzwonić do ludzi, zapraszać na rozmowę. Lubię się spotykać, słuchać i być dla tej drugiej osoby. I wtedy nie ma konkurencji- jak to nasz Dyrektor Regionalny powiedział.

Tylko Twoje odbicie w lustrze może być Twoją konkurencją.

Rzecz prosta jak słońce-albo jesteś i się starasz albo Cie nie ma. To się tyczy każdego zawodu jeżeli chcesz coś osiągnąć.

Co ja chce osiągnąć? Tworzę plan w głowie o uświadamianiu ludzi na temat ubezpieczeń, bo to brak wiedzy ogranicza nas przed podjęciem świadomej odpowiedzialnej decyzji.

Pod tym problemem jest sterta obiekcji pod tytułem:

-Nie potrzebuje ubezpieczenia-całe życie nic mi się nie stało

-Nie mam czasu na ubezpieczenie

-Nie stać mnie na ubezpieczenie

-Jak umrę to już nie mój problem jak sobie poradzą

-Wymysł nic więcej

-Nie interesują mnie takie sprawy

-Inni mają taniej(Czy Ci inni dzwonią do Ciebie w ciągu roku i pytają co słychać? Składają życzenia świąteczne?)

Kolega Konrad nam ostatnio mówił:

Najbardziej przykrym, a równocześnie najbardziej wdzięcznym momentem tej pracy jest, gdy umiera ubezpieczony, a jego rodzina w tej całej depresji i smutku związanym ze stratą bliskiej osoby dziękuje za to, że może otrzymać pieniądze z tytułu śmierci, bo z dnia na dzień ich możliwości finansowe drastycznie zmalały, a mają zobowiązania finansowe plus koszty pogrzebu rzędu około 10-15 tys.

To nie strach powinien napędzać nas ale wiedza i poczucie odpowiedzialności. Brak wiedzy możesz przy odrobinie chęci zapełnić dzięki rozmowie z doradcą. Najlepiej pytać u źródła, bo właśnie stratą czasu jest szukanie na oślep fraz i czytanie czegoś czego nie rozumiemy.

Przy dobrej atmosferze nawet temat związany z ubezpieczeniem jest przyjemny i lekki.

„Dzisiaj kładę dłonie w miejscu gdzie mieszka moja dusza, bo jestem wdzięczna i wiem, że jestem tu gdzie powinnam być”.

Za kogo czuje się odpowiedzialna ?Mąż, dzieci, codzienne obowiązki… Niby wszystko toczy się w określonym rytmie, życie z...
06/07/2025

Za kogo czuje się odpowiedzialna ?

Mąż, dzieci, codzienne obowiązki… Niby wszystko toczy się w określonym rytmie, życie zabiegane, ale spokojne – dopóki nie pojawi się coś nagłego. Wystarczy, że któraś z dziewczynek się rozchoruje, a cały plan dnia – albo nawet tygodnia – leży w gruzach. Trzeba zostać w domu, iść do lekarza, podawać leki, przeorganizować wszystko.

Zepsute auto? To też potrafi rozłożyć cały dzień. Zakupy, praca, pranie, rehabilitacja męża, ogródki, dzieci, przedszkole, gotowanie…

My nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo pędzimy.

A wieczorem? Siadam obok męża i pytam:

– Jak tam dzisiaj?

Hołd dla codziennych bohaterów

Chciałabym w tym miejscu oddać hołd każdej samotnej matce –

Kobieto, jesteś wielka.

Jeśli masz więcej niż jedno dziecko – w moich oczach jesteś Wonder Woman.

I ogromne ukłony dla Panów, którzy codziennie pełnią rolę i mamy, i taty. To wielka odpowiedzialność i zasługuje na uznanie.

W pracy, w analizie potrzeb klienta, pojawia się jedno z tych pytań, które potrafi zatrzymać na chwilę:

„Za kogo czuje się Pan/i odpowiedzialny/a?”

– siebie

– partnera/współmałżonka

– dzieci

– rodzinę

– innych

U mnie odpowiedź nasuwa się sama: siebie, mąż, dzieci.

To właśnie miłość – największa siła i największa słabość człowieka. Dla mnie jest prosta. Zero-jedynkowa.

Albo coś jest na tak, albo na nie. Nie da się „może kochać” Różnie się w życiu układa. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Ale zawsze warto na chwilę się zatrzymać i zadać sobie pytanie:

„Co byś zrobił/a, gdybyś jutro się nie obudził/a?”

Ja? Pewnie bym wyła w niebogłosy. Lamentowała, że zostawiam moją rodzinę. Chłonęłabym ostatnie chwile, patrzyła, tuliła, żegnała się z życiem, które kocham, mimo jego chaosu.

Kiedyś kolega opowiedział mi historię, która długo nie dawała mi spokoju. Miał znajomą. Jej mąż pracował w firmie transportowej, zarabiał świetnie. Utrzymywał całą rodzinę, jeżdżąc na wyjazdy zagraniczne. Oprócz siebie mieli syna – małego chłopca, który kochał piłkę nożną. Wydawało się, że niczego im nie brakuje

Aż jeden telefon – wypadek. Mąż nie żyje. (Do dziś mam gulę w gardle, gdy to wspominam). Wszystko się posypało. Depresja, żałoba, pustka.

Jak wytłumaczyć dziecku, że tata już nie wróci?

Ten chłopiec chodził na płatne treningi piłkarskie. Kochał ten sport. Nagle z dnia na dzień matka tego dziecka musiała szukać najtańszego makaronu na obiad. Nie było jej stać na wiele rzeczy. Ale nie miała serca powiedzieć synowi, że nie może grać. Bo jej na to po prostu nie stać.



Zatrzymaj się. Pomyśl.

Ten świat pędzi. My razem z nim. Ale czasem naprawdę warto się zatrzymać.

Złapać oddech. Spojrzeć na to, co najważniejsze.

Zadaj sobie pytanie:

Za kogo czujesz się odpowiedzialny/a?

Pani! Wyślij mi na mejla.Wiele razy słyszałam: „Proszę mi wysłać na maila – jak będę mieć chwilę, to popatrzę.”Rozumiem ...
06/07/2025

Pani! Wyślij mi na mejla.

Wiele razy słyszałam: „Proszę mi wysłać na maila – jak będę mieć chwilę, to popatrzę.”
Rozumiem – tempo życia mamy szalone. Ale zamiast kolejnej wiadomości, która trafi do spamu, wolę zaprosić Cię do rozmowy.

Każda oferta, którą tworzę, powstaje dla konkretnej osoby. Nie mam gotowców, nie działam na oślep. Jak krawiec szyję rozwiązania na miarę – Twoich potrzeb, Twojej sytuacji, Twoich wartości.

Chcę, żebyś poczuł(a) się zaopiekowany(a), tak jak sam(a) tego oczekujesz w sklepie, restauracji czy hotelu.

Masz pytania? Dzwoń, pisz. A jeśli czegoś nie wiem – znajdę odpowiedź. Bo działamy razem.

Pielęgnujmy cechy które mają ogromną wartość!

PROFESJONALIZM

ZAUFANIE

UCZCIWOŚĆ

PROFESJONALIZM

ZAUFANIE

UCZCIWOŚĆ

100 telefonów dziennie i tylko 5 spotkań – dlaczego boimy się ubezpieczeń?Trochę się wstrzymywałam z tym wpisem. Mieliśm...
13/06/2025

100 telefonów dziennie i tylko 5 spotkań – dlaczego boimy się ubezpieczeń?

Trochę się wstrzymywałam z tym wpisem. Mieliśmy istny kocioł w biurze – naprawdę. Czekałam do końca tygodnia, żeby zrozumieć, na czym stoję. Ostatnie kilkanaście dni to głównie dzwonienie. Setki połączeń, dziesiątki rozmów – i tylko garstka ludzi gotowych na spotkanie.

Przykładowo: wykonujesz 100 telefonów dziennie i co z tego wynika?

20 osób nie odbiera

10 rozłącza się po usłyszeniu słowa „ubezpieczenie”

65 mówi: „nie jestem zainteresowany” – bo już coś mają, albo „nie chcę rozmawiać”

5 osób mówi: „spotkajmy się”

Dlaczego tak się dzieje?
Moim zdaniem – bo brakuje zaufania.
I wcale się nie dziwię. Dwa miesiące temu… ja sama byłabym w tej grupie 65.

Dlaczego?

Z powodu braku wiedzy. I to nic złego.

Naprawdę – nie musimy się wstydzić, że nie wiemy.
Gorzej, jeśli nie chcemy się dowiedzieć czegoś o sobie.

Najczęstszy argument?

„Przecież całe życie nic mi się nie stało. Po co mam płacić za coś, co może się nigdy nie przydać?”
No dobrze, ale…
-Skąd wiesz, że nic Ci się nie stanie?
-Kto Ci to obiecał?-Masz 7 żyć jak kot? albo nieskończoność jak w grze na PS?

Nie każdemu przydarzy się wypadek, choroba, złamanie czy pobyt w szpitalu.

Ale w 10 na 10 przypadków doświadczymy śmierci.

Nie mówię, że w trakcie trwania polisy ale kiedyś – na pewno.

I wiesz co? Gdybym miała umrzeć, to wolę w trakcie trwania polisy. Wtedy moja rodzina dostaje pieniądze. I ma szansę się pozbierać. Mówi się, że po śmierci osoby, która wnosiła dochód do rodziny, potrzeba nawet 3 lat, żeby rodzina „stanęła na nogi”.

Pomyśl:

Jesteś jedynym żywicielem rodziny 2+2.

Co się stanie, jeśli jutro Cię zabraknie?

-Partner(ka) nie pracuje lub nie zarabia wystarczająco
-Kredyt hipoteczny czeka
-Dwoje małych dzieci
-Pies, kot
-Auto w leasing

Działalność gospodarcza albo etat

Na etacie masz chociaż L4 ,a jak jesteś „szefem szefów”, to oszczędności topnieją jak woda.

Presja rośnie. Stres. Bezsilność.

„Sprzedam mieszkanie, działkę, auto, zegarek…”

Tak, tylko…
Sprzedasz po taniości, bo presja czasu =zaniżona cena.
Zostajesz ze stratą i wyrzutami sumienia. Wiem, o czym mówię.

Więc czemu sami sobie to robimy?

Bo nie chcemy słuchać
Bo boimy się myśleć o przyszłości
Bo nie chcemy płacić
Bo boimy się zaufać
A przecież… to rozmowa nic nie kosztuje.

Nie mówię: podpisz umowę.

Mówię: usiądźmy-porozmawiajmy, bez zobowiązań, bez presji.

Może się okazać, że ta jedna rozmowa zmieni coś w naszym życiu. Staniesz się częścią mojej historii, a ja Twojej.

Ja nigdy nie myślałam wcześniej tymi kategoriami-naprawdę. Człowiek tak pędzi, wieczny pośpiech, milion spraw, dzieci, p...
21/05/2025

Ja nigdy nie myślałam wcześniej tymi kategoriami-naprawdę.

Człowiek tak pędzi, wieczny pośpiech, milion spraw, dzieci, praca, zakupy, obowiązki domowe i nagle coś się wydarza. Świat się zatrzymuje na chwilę i zaczyna się walić. Nasze zabiegane życie nagle okazuje się, że być poukładane tylko było w nim mnóstwo spraw nie cierpiących zwłoki.

CHAOS-ja akurat go nie cierpię i mam tendencje do ciągle robienia czegoś.

W ułamku sekundy życie się potrafi tak diametralnie skomplikować.

Mnóstwo pytań bez odpowiedzi pt.

-I co dalej?

-Co ja mam zrobić?

-Jak my sobie damy radę?

-Wszystkie plany szlag trafił, skąd mam dostać pomoc?

-Gdzie mam iść?

-Jakiego specjalisty, lekarza mam szukać?

To jest pierwsze 6 pytań na które wpadłam pisząc ten wpis, gdzie reszta?

Lista pytań mogłaby być kosmicznie długa i gwarantuje, że większość z nas pomyślałoby:

-a może jednak warto?

Prawda jest taka, że „Polak mądry po szkodzie” jeszcze oliwy do ognia doleje jedyne w swoim rodzaju zdanie – „A nie mowiłam/em?”

+1000 punktów do podniesionego ciśnienia.

Każdy żyje wedle swojej wolnej woli i czystego lub spokojnego sumienia. Warto sobie przeanalizować to na przykładach niżej. Tylko proszę Cię nie mów, że Ciebie ten problem nie dotyczy….drogi czytelniku 🙂

Oby nie dotyczył i jeszcze nie dotyczy 🙂

Marta i Tomek – młode małżeństwo z kredytem hipotecznym

Kupili swoje pierwsze mieszkanie, zaciągnęli kredyt na 30 lat. Z jednej pensji opłacają ratę, z drugiej utrzymują się. Co się stanie, jeśli jedna z osób nagle zachoruje lub zginie w wypadku?

Polisa na życie może zabezpieczyć drugą osobę przed utratą mieszkania i zapewnić środki na dalsze życie.

Krzysztof – jednoosobowa działalność gospodarcza

Prowadzi firmę remontową, codziennie pracuje fizycznie. Rodzinka 2+2 plus kot i pies jak to w standardowej rodzinie Kowalskich. Gdyby złamał rękę i nie mógł pracować przez 2 – 3miesiące, jego dochody spadłyby do zera. Ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków (NW) oraz ubezpieczenie dochodu pozwoliłoby mu przetrwać ten czas bez długów.

Zofia – emerytka, babcia trójki wnuków

Chciałaby zostawić coś po sobie rodzinie – nie tylko pamiątki, ale i realne wsparcie finansowe. Prosta, niedroga polisa na życie może zapewnić środki na pokrycie kosztów pogrzebu oraz dodatkową pomoc dla dzieci lub wnuków.

Paulina – samotna mama

Samodzielnie wychowuje 8-letniego syna. Gdyby jej zabrakło, nie ma nikogo bliskiego, kto byłby w stanie szybko pokryć koszty wychowania dziecka. Odpowiednio dobrana polisa może zapewnić dziecku wsparcie aż do uzyskania pełnoletniość plus ewentualne zaskórniaki na lepszy start w dorosłość.

To nie są przykłady wyssane z palca, to jest nasza codzienność. Moja również, bo jeszcze w zeszłym roku ja sama byłam w tak kiepskiej sytuacji finansowej z powodu wypadku męża. Nigdy nie zapomnę jego głosu przez telefon „Chyba złamałem nogę, nie mogę stać- jakoś mi tak dziwnie odskakuje”

Diagnoza….. Zerwane wszystkie więzadła w kolanie, złamany piszel i łękotka.

Można to porównać tak mniej więcej do tego, że noga wisiała na skórze. W szpitalu był pierwszym takim przypadkiem od 15 lat z takimi obrażeniami. Zawalił mi się świat i w jednej chwili miałam dwoje małych dzieci do opieki i męża z gipsem od czubka palca u stopy do biodra. Potem była operacja i bardzo długa rehabilitacja, po której znowu była kolejna operacja i aktualnie ciąg dalszy rehabilitacji. Wszystko było na mojej głowie opieka nad cała trójką, zawożenie na rehabilitację, do lekarzy, zakupy, przedszkole starszej córki czyli zaprowadzanie i odprowadzanie, czynności domowe (sprzątanie, gotowanie, śmieci, pranie). Codziennie przed 20 już padałam na twarz niejednokrotnie ze łzami z przemęczenia, ciągłego stresu, nie wyspania bo ta mniejsza córka miała wtedy 8 miesięcy i była karmiona piersią. Milion pobudek w nocy i wysokie obroty cały dzień.

Daliśmy rade-zaowocowało to na wielu różnych poziomach tak naprawdę.

Nie chce się żalić, po prostu pisze jak było- to nie wstyd. Akurat mąż był ubezpieczony grupowo w pracy więc dostaliśmy pieniądze za pobyty w szpitalu, dwie operacje i trzy karty apteczne. Sprawa jest jeszcze w toku więc jakieś profity z polisy są przed nami.

Takie problemy a nawet większe spotyka mnóstwo osób i wtedy pojawia się seria pytań bez odpowiedzi.

To jest moja subiektywna opinia na temat ubezpieczenia.Tak na dobrą sprawę miesiąc temu jeszcze bym należała do tej grup...
12/05/2025

To jest moja subiektywna opinia na temat ubezpieczenia.
Tak na dobrą sprawę miesiąc temu jeszcze bym należała do tej grupy ludzi, którzy uważają:
"no ale na co mi ubezpieczenie?"
"dodatkowy wydatek i nic poza tym"
"jakaś moda czy co?"
"dawniej tego nie było i się żyło"
Aktualnie jestem już na etapie, że ubezpieczę w nie długiej przyszłości wszystkich moich członków rodzinę czyli męża i dzieci oraz po zakładam dla dzieci polisy na przyszłość długoterminowe, zabezpieczę siebie na wypadek śmierci, nieszczęśliwego wypadku, ciężkiej choroby oraz założę sobie polisę emerytalną.
Boże..... Jak nie wiele trzeba żeby tak drastycznie zmienić zdanie, a z czego to wynika? Z WIEDZY!!!
Szkolenie i uświadomienie mi tego, że ubezpieczenia są zero jedynkowe.
Jeżeli ktoś Ci kiedyś powiedział, że był ubezpieczony ale nie uzyskał odszkodowania to najpewniej ubiegal się o odszkodowania za coś co nie było zawarte w umowie.
Przykładowo: Jeśli Pan Romek ubezpieczył się na wypadek ciężkiej choroby, a złamał nogę no to nie dostanie odszkodowania, bo nie był ubezpieczony na wypadek złamania kości.
W takich sytuacjach krew się człowiekowi gotuję, no bo jak to? Ale przecież nikt z nas nie chciałby brać odpowiedzialności za coś czego nie zrobił.
To logiczny argument, a budzi tyle sprzeczności. Niby proste ale jednak trudne, no bo przecież mam ubezpieczenie, place a ci złodzieje mi nie wypłacili.
Wszyscy mówią - nie kupuj kota w worku ale mnóstwo ludzi bierze ubezpieczenie nie wiedząc nawet na co się są ubezpieczeni.

Aby stać się Doradcą Ubezpieczeniowym Działu I firma dla której będę  pracować wymaga zdania w wyniku 70-75 % dwoch egza...
07/05/2025

Aby stać się Doradcą Ubezpieczeniowym Działu I firma dla której będę pracować wymaga zdania w wyniku 70-75 % dwoch egzaminów.
*Pierwszy z nich to Egzamin KNF (KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO) 70 pytań +30 pytań z wiedzy produktowej. Udało mi się zdać ten egzamin z wynikiem 90%
Było się czego uczyć bo sama broszura KNF ma chyba 57 stron plus wiedza produktowa podzielona na 5 działów - 3 produkty plus 2 dodatki. Tam tej nauki było dosyć sporo do ogarnięcia w mniejwięcej tydzień czasu.
*Drugi Egzamin odbędzie się jutro z obsługi klienta oraz mobilnej aplikacji DINGO na, której na codzień będę pracować.
CHECK LISTA jest dosyć długa 4 strony A4 do odhaczenia czas 60 min.
Czy się stresuje? Puki co jeszcze nie. Dzisiaj poprosiłam sąsiadów o pomoc w przygotowaniu do egzaminu. Chodziło mi o kogoś zupełnie nie związanego z branżą-potencjalnego klienta może tak to nazwę.
Z całego serca i szczerze to napisze, że im częściej wybrzmiewaja z moich ust te słowa, które będę mówić do ludzi TYM BARDZIEJ TEGO CHCE.
Mam nadzieję, że to nie jakieś zauroczenie chwilowe, bo ja naprawdę chce być dla kogoś kimś komu będzie mógł zaufać i liczę na to, że pojawi się pasja do tej pracy płynąca z serca.

POSZUKIWANIE PRACY VS. RZECZYWISTOŚĆMyślałam, że będzie mi łatwiej znaleźć pracę na etat.Wysłałam mnóstwo CV i odzew zni...
03/05/2025

POSZUKIWANIE PRACY VS. RZECZYWISTOŚĆ
Myślałam, że będzie mi łatwiej znaleźć pracę na etat.
Wysłałam mnóstwo CV i odzew znikomy z pośród, których albo do zaoferowania umowa zlecenie albo godziny pracy były dla mnie niekorzystne.
No nie była mi po drodze ta wizja...
Zanim zostałam mamą byłam fryzjerką z doświadczeniem prawie 10 letnim licząc okres szkoły, a zawodowym 6lat.
Lubiałam moja pracę nawet powiem, że kochałam bo to też był zawód który mnie uszczęśliwiał ale przyszła jedna ciąża potem urlop wychowawczy, druga ciąża oraz macierzyński i w końcu przyszedł taki czas, że zaczęłam się zastanwiać-CO DALEJ?
Miałam wrócić do zawodu ale ciągle mnie dręczyło uczucie które mi mówiło zupełnie co innego. Określiłam to później mianem
JESTEM GOTOWA NA ZMIANY,
CHCĘ DUŻYCH ZMIAN
GDZIE SIĘ WIDZĘ ZA 10 LAT? ITD.
Zrezygnowałam i było to dla mnie łatwiejsze niż myślałam. Przeswiadczyło mnie w tym to, że do pracy miałam z miejsca w którym obecnie mieszkamy daleko, a że jesteśmy tu sami to ciężko by mi było pogodzić życie codziennie czyli odwożenie/odbieranie dzieciaków z placówek, zakupy i różne inne sprawy organizacyjne. Wtedy wykreślony był z tych obowiązków mój mąż, który był świeżo po operacji ale o tym kiedy indziej.
W moim odczuciu cały mój świat nie współgrał z tą rzeczywistością.
Mogłam iść do pracy w tym zawodzie i dostałabym ją bez problemu. Ukończyłam mnóstwo szkoleń i kursów dzięki mojej szefowej. Wiedzę którą w tamtym czasie nabyłam i zdolności manualne wciąż posiadam ale czy chciałam?
NIE- zdecydowanie NIE.
Poczułam, że chce się rozwijać, chce zdobyć nowa wiedzę i doświadczenie, chce mieć inne możliwości za te 10 lat niż obecnie mam.
Jestem ambitna, wytrwała, odpowiedzialna, konkretna, uczciwa, zorganizowana i cała lista Ą i Ę to czemu do cholerny znaleźć pracę jest tak ciężko? Nawet byłam z tego powodu rozżalona sama do siebie, że chce dać z siebie tyle a nikt mnie nie chce tam gdzie ja sobie wymyśliłam, że chciałabym być ale dziś sobie pomyślałam.
*MOŻE JA ZASŁUGUJE NA WIĘCEJ?
*MOŻE JA TAK NAPRAWDĘ NIE WIEM CO DLA MNIE BĘDZIE NAJLEPSZE?
Praca w firmie dla której będę pracować nie była moim marzeniem ani planem na przyszłość. Fakt ja wysłałam CV ale nie do końca to była przemyślana decyzja.
JA TEGO NIE PRZEANALIZOWAŁAM.
To było jedno z wielu CV, które wysłałam i nawet się wtedy nie zastanowiłam nad tym czy ja tego chce. Tym większe było moje zdziwienie, gdy odebrałam telefon od menagera z zaproszeniem do gry rekrutacyjnej i tu był pierwszy znak- ja na to mówię "palec boży" który zbagatelizowałam oczywiście, bo w tamtym momencie nie myślałam poważnie w tym temecie.
Historia się potoczyła tak,że jestem jestem tutaj i pisze ten wpis.
Tak odchodząc od tematu pracy ukończyłam kurs Umiejętności Jutra AI i miałam w planach pisać tego bloga z pomocą AI ale gdy zaczęłam pisać pierwszy wpis zdałam sobie sprawę z tego, że nie chce się wysługiwać pomocą chata GPT tylko chce być autentyczna, chce być dla Ciebie w 100 % i chce żebyś mógł poczuć to co ja czuję.

Zaczynam dostrzegać plusy tam gdzie ich wcześniej nie widziałam poprzez ZAUFANIE,

BOGACTWO vs. SYSTEM WARTOŚCINa to słowo większość z nas się uśmiechnie i nie ma w tym zupełnie nic dziwnego.Jeśli ktoś b...
29/04/2025

BOGACTWO vs. SYSTEM WARTOŚCI
Na to słowo większość z nas się uśmiechnie i nie ma w tym zupełnie nic dziwnego.
Jeśli ktoś by nam kazał powiedzieć na czym dla nas polega bogactwo to każdy z nas mógłby odpowiedzieć co innego.
*Dla biznesmena i gwiazdy Pop'u może to być super auto, drogie gadżety, willa z basenem itd
*Dla podróżnika mogą to być pieniądze i podróże
*Dla dziadka i babci mogą być to wnuki które rozświetlają ich dni
*Dla nastolatki będzie to pewnie jakiś telefon i kosmetyki
*Dla przeciętnego Kowalskiego może to być super płatna praca, dom, auto, wakacje raz w roku i najlepiej bez kredytu.
Każdy z nas jest inny i każdy z nas ma inny SYSTEM WARTOŚCI, a kluczowe w tym jest to czy sprawia nam to radość i uskrzydla do działania.

*Czy jest coś w tym złego, że jedni żeby poczuć się luksusowo i bogato potrzebują mieć np. Tesle i torebke Michael Kors plus jakieś tam gadżety z super logo?
*Czy jest coś w tym złego, że niektórzy z nas czują się bogaci już na poziomie "Mam dach nad głową i mi nie kapie na głowę, gdy leje deszcz za oknami.Na dodatek mam chleb z szynką na kolację i nową książkę wyporzyczoną z biblioteki na osiedlu"
*Albo dziadkowie, dla których dzieci i wnuki to najlepsze co im w życiu pozostało. Nie doszukują się już więcej bogactwa bo w ich mniemaniu mają wszystko.
*Podróżnik dla którego bogactwem jest móc zobaczyć te miejsca o których ani mi ani Tobie czytelniku się nawet nie śniło. Żeby podróżować nie zawsze trzeba mieć dużo pieniędzy.
*Nastolatka dla której priorytetem "na jakiś czas" stał się I Phone i kosmetyki z sephory.
Czy w tych różnych ludziach jest coś złego, że każdy z nich bogactwo widzi inaczej?
-Nie!
Pielęgnujmy i dbajmy o nasz system wartości na każdej jego płaszczyźnie nie zależnie czy to jest strefa uczuciowa czy finansowa. Nie oceniajmy nikogo z perspektywy takiej, że jest mniej wartościowym człowiekiem, bo czuje się bogaty jako właściciel przydomowej plantacji pomidorów.
Mój drogi czytelniku takich pomidorów pachnących i zdrowych nie kupisz w Biedronce, za to zapłacisz trzy razy drożej za papierowe warzywo którego nawet pleśń się nie chce chwycić.
P. S
Ja jestem z kategorii przeciętnego Kowalskiego i przy okazji żona Pana od plantacji pomidorów w przydomowej szlarence.

Minęły trzy dni, wracam z za sadzonym ziarenkiem w serduchu.Ziarenko podlane ma się dobrze. Prawda jest taka, że jechała...
27/04/2025

Minęły trzy dni, wracam z za sadzonym ziarenkiem w serduchu.
Ziarenko podlane ma się dobrze.
Prawda jest taka, że jechałam z innym założeniem i strachem, a wracam z pewnością.
*Możesz to rozwinąć?
-Tak, jadąc tam ja nie wiedziałam co mnie czeka. Wiedziałam tylko tyle że szkolenie będzie od 9-16 i domyślałam się, że to będzie totalna sieczka dla mojego mózgu .
Ogrom wiedzy, który tak naprawdę się rozswietlił w pewnym momencie i pomyślałam sobie MA TO SENS.
Ekipa się w sumie udała, było poważnie, śmiesznie również, było ciekawie i inspirujące taka jest moja ocena tego czasu.
Usłyszałam tez dużo rad które napewno zastosuje w swojej pracy.
To nie będzie praca dla mnie jako tylko i wyłącznie zarobku.
Ja się nawet nie nastawiam na to, bo ja uważam, że pieniądze nie są dla mnie priorytetem. Fakt fajnie je mieć niż nie mieć ale perspektywa wyjścia do ludzi, WYSŁUCHANIA ich historii, możliwość POMOCY na każdym etapie trwania polisy lub nawet po jej zakończeniu dla mnie jest mega inspirujące.
*Czyli się przekonałaś?
-No ho ho. Fakt na razie jest pięknie i ładnie bądźmy też realistami. Wszystko wyjdzie w praniu jak to się mówi.
Napewno będę starać się, a jestem wytrwała i mam nadzieję, że pojawi się ktoś taki jak Ty kto da mi możliwość do tego by urosnąć do rozmiarów ogromnego DRZEWA.
*Jeśli to naprawdę jest praca dla Ciebie to napewno tak będzie.
-Oby, tymczasem wracam do mojej rozchorowanej rodzinki.
O 16 będę w Tarnowie, a o 17.15 mam pediatrie-nie zapowiada się wesoło.
Jadę dać WSPARCIE NAJBLIŻSZYM.

Moja siostra mówiła mi nie raz:-Pulcia! Coś jest po coś.Ty nie musisz dzisiaj ani za tydzień, ani nawet za miesiąc rozum...
25/04/2025

Moja siostra mówiła mi nie raz:
-Pulcia! Coś jest po coś.

Ty nie musisz dzisiaj ani za tydzień, ani nawet za miesiąc rozumieć czemu życie doświadcza Cie w taki czy inny sposób .
Czemu dzieje się tak, a nie inaczej.
Ubiegły rok z resztą nie on jedyny był bardzo owocy w niekorzystne dla Nas z tamtej perspektywy sytuacje.
Dzisiaj?
Jestem przeogromnie wdzięczna wszystkim tym ludziom, którzy zranili mnie i moją rodzinę popychając Nas na siłę do zmian.
Oni tak naprawdę wyświadczyli mi przysługę, żeby dać SOBIE SZANSĘ żyć inaczej i uwaga!

Jak to się ma do mojej sytuacji aktualnie?
Jak pisałam w poprzednim poście. Boję się albo może napisze, że bałam się ale przypominam sobie tamte sytuacje i wiem, że one były też oparte na strachu, łzach, braku pewności co do siły mojej sprawczości (CZY DAM RADĘ). Nie było wtedy w tych emocjach chyba nic pozytywnego, bo w przeciągu zaledwie dwóch miesięcy moje życie rozpadło się po to żeby wybudować je na nowo ale za to wznieśliśmy piękny "dom" oparty na WZAJEMNEJ MIŁOŚCI, SZCZEROŚCI, SZACUNKU DO SIEBIE i różnych innych wartosciach, które chciałam pielęgnować w sobie i w mojej rodzinie
" Chce być dla Ciebie ogniem, łagodnym płomieniem, który ogrzeje Twoje zmarznięte serce"

*Czemu o tym pisze?
-Bo się poddałam i będę się starać nie pytać wszechświata po raz kolejny czy aby napewno dobrze robie skoro dostałam już tyle odpowiedzi na moje pytanie.

WYCHODZĘ ZE SWOJEJ STREFY KOMFORTU W TWOJĄ STRONĘ
Z tą strefą komfortu jest jak z nierozchodzonymi butami.
Jak są nowe to obgryzą nas na wiele różnych sposobów, poranią a na koniec i tak okazuje, że w sumie to te buty są naszymi ulubionymi i ubolewamy nad tym, że mamy tylko jedną parę bo tak się super w nich chodzi że aż strach co będzie jak się zniszczą.
Ja akurat nie mam problemu z tym żeby mówić do ludzi ani do nich wychodzić. Jeśli drzwi są zamknięte to zapukam w okno. Jeśli nie znam drogi to zapytam, a na koniec dialogu uśmiechnę się i powiem
-bardzo dziękuję życzę miłego dnia i wszystkiego co najlepsze.

Moja strefa komfortu kończy się w momencie gdy tracę kontrolę ale ja już taka jestem.
Ja jestem świadoma tego i zlokalizowałam tą cechę.
Nie nazwę tego wadą raczej sposobem bycia. Lubię mieć na tip top z organizowane życie
*A czemu wychodzę w Twoją stronę?
-bo chce żebyś mnie poznał/a, żebyś wiedział/a, że MOŻESZ NA MNIE LICZYĆ

Adres

Tarnów
33-100

Telefon

+48796634890

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy z Pamiętnika UbeZpieczyciela umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do z Pamiętnika UbeZpieczyciela:

Udostępnij