06/08/2026
Podczas ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zabijani byli także Ukraińcy, którzy sprzyjali Polakom. Ostrzeganie i ukrywanie ludności polskiej OUN/UPA uznawały za zdradę i kolaborację z wrogiem. Również ci, którzy pochodzili z mieszanych małżeństw, czyli mieli za żonę Polkę lub Polaka za męża, mogli przypłacić to życiem. Takie zdarzenie wspomina Anna Szumska:
„Moja kuzynka [stryjeczna siostra] po sąsiedzku mieszkała w naszej wiosce. Jej mąż był Ukrainiec. Jak uciekaliśmy, to mój ojciec mówił do niego: >. >. Jak przyszli mordować, to rodzina nawet nie wiedziała, że go zabili. […] Na dworze był, przyszli i siekierą głowę rozwalili. Zaszli do mieszkania, żona na łóżku spała. Jak uderzyli kobietę w głowę siekierą, to chłopak – miał może dziewięć albo dziesięć lat – zerwał się i krzyczał: «Stepane, ne byj mene! Ja tobi dam chliba». To znaczy, że znajomy był, bo dziecko znało go. A ten, jak machnął siekierą po głowie, chłopak zwalił się na podłogę. A najstarsze dwa chłopaki, jeden miał chyba dwanaście lat, drugi czternaście, to na piecu spali, to oni ocaleli. […] Bali się złazić. Rano, jak przyjechali Niemcy, zaczęli wynosić z mieszkania matkę i chłopaka. Gdy zobaczyli, że wszystkich wynoszą, to któryś ze strachu krzyknął”.
Fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik (współczesna rekonstrukcja ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu 1943 r.)