25/09/2025
Dziś historia jakich wiele, może kogoś skłoni do myślenia:
„Z dnia na dzień”
Historia młodego człowieka, który mimo ubezpieczenia w NFZ nie był przygotowany na raka
Mateusz, 29 lat. Zdrowy, aktywny, pełen życia. Pracował jako freelancer, miał ubezpieczenie w NFZ, ale nigdy nie rozważał wykupienia prywatnej polisy zdrowotnej. Wydawało się, że to zbędny wydatek - przecież był młody i nic mu nie dolegało.
Pewnego dnia, po rutynowej kontroli, usłyszał diagnozę: guz nowotworowy.
NFZ - dostępny, ale niewystarczający
Mateusz miał prawo do świadczeń w ramach NFZ, ale szybko przekonał się, że system publiczny nie zawsze działa wystarczająco szybko. Na rezonans czekał kilka tygodni, na konsultację z onkologiem - kolejne. W przypadku chorób nowotworowych czas ma kluczowe znaczenie. Dlatego zdecydował się na leczenie prywatne - szybciej, ale za własne pieniądze.
Koszty? Konsultacje, badania, leczenie - kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. NFZ nie pokrywał wszystkiego, a prywatna polisa mogłaby zapewnić dostęp do szybszej diagnostyki, leczenia, a nawet świadczenia finansowe po diagnozie.
Dlaczego prywatne ubezpieczenie byłoby pomocne?
W Polsce dostępne są polisy zdrowotne i na życie z rozszerzeniem onkologicznym, które oferują:
- szybką diagnostykę (rezonans, tomografia, biopsja),
- konsultacje bez skierowań,
- świadczenia finansowe po diagnozie (np. 50 000 zł na leczenie),
- organizację leczenia za granicą,
- drugą opinię medyczną.
Po diagnozie nowotworu nie można już wykupić większości takich polis - ubezpieczyciele wykluczają osoby z aktywną chorobą. Dlatego kluczowe jest zabezpieczenie się zanim pojawią się objawy.
Wnioski
Mateusz miał ubezpieczenie w NFZ, ale nie był przygotowany na sytuację kryzysową. Jego historia pokazuje, że ubezpieczenie publiczne to fundament, ale nie zawsze wystarcza. Prywatna polisa może być kluczowym wsparciem - finansowym i organizacyjnym - w najtrudniejszych momentach życia.