19/08/2025
Historia prawdziwa… choć mogła wyglądać zupełnie inaczej.
🧑🦱 Mateusz, 10 lat. Energiczny, wiecznie w ruchu. Wakacje u dziadków. Rower, piłka, las.
Rodzice spokojni – przecież szkoła wykupiła NNW… wszystko „załatwione”.
Do czasu.
Zabawa na podwórku, chwila nieuwagi, niefortunny upadek z roweru.
👉 Otwarte złamanie.
👉 Pogotowie, szpital, operacja.
👉 Później tygodnie rehabilitacji, wizyty prywatne, nieprzespane noce.
Rodzice dali z siebie wszystko. Ale gdy przyszła wypłata z polisy…
350 zł.
To nie żart.
Tyle dostała rodzina, która myślała, że ma „pełną ochronę”.
Co gorsze – tydzień później padła diagnoza:
🔴 Podejrzenie powikłań neurologicznych.
I wtedy przyszedł prawdziwy szok:
❌ Brak ochrony na poważne zachorowanie
❌ A jeśli już była – suma świadczenia: 1000 zł
Za diagnostykę, leczenie, specjalistów, prywatne wizyty…
To nie wystarczy nawet na pierwszy krok.
To nie historia o strachu. To historia o nieświadomości.
Bo NNW szkolne to często minimum – tylko na wypadek
Nie chroni zdrowia dziecka kompleksowo
Nie daje wsparcia, gdy diagnoza wywraca świat do góry nogami.
Twoje dziecko to nie szkoła numer 33, klasa 3B
Twoje dziecko to twój cały świat 🌏