14/04/2022
OK, nie jestem pierwszy z tym zdjęciem, wrzuciło je już dzisiaj do internetu dużo osób, więc ja, żeby utrzymać Waszą uwagę spróbuję obudować to jakimś ciekawym komentarzem 🧐
Tak właśnie wyglądają ustawy podatkowe, zwłaszcza nowelizacje. OK, oczywiście, że to jest fragment skrajny, nie cała ustawa wygląda aż tak, ale to też jest fragment ustawy i przeczytanie całości, z pominięciem tej jednej strony nie da żadnego efektu, ewentualnie da rezultat bardzo wypaczony, jeżeli chodzi o rozumienie i stosowanie przepisów.
To tak jakby obejrzeć 99% jakiegoś filmu i wyłączyć go na ostatniej minucie nie dowiadując się "kto zabił". 🤫
I teraz wyobraźcie sobie, że gdzieś w tej załączonej "litanii" jest błąd. Taki zwykły ludzki błąd, że miało być napisane 4b, a napisano 4c. I tu się zaczyna, a w zasadzie pogłębia problem. Bo mamy prawo (i obowiązek) stosować wykładnię literalną, czyli ważne jest to co napisane. W końcu utrzymujemy ogromny rząd, rzeszę posłów, senatorów, komisji sejmowych, rządowe centrum legislacji i mamy prawo oczekiwać, że jakość redakcyjna będzie bezbłędna, bo to nie sms imieninowy do cioci, gdzie jak popełnimy jakiś błąd to i tak "wiadomo o co chodzi". 🥳
Ale zaraz na swojej stronie komunikat napisze MF i ZUS i powie, że to oczywista omyłka, że wiadomo, że skoro ustęp 4c nie istnieje, to chodziło przecież o 4b - ewentualnie 4c istnieje, ale dotyczy czegoś zupełnie innego. I MF oraz ZUS będą naciskać na tzw. wykładnię funkcjonalną, która ma odpowiedzieć na pytanie: co ustawodawca miał na myśli 🧐
Ale skąd wiadomo, że miał na myśli coś innego niż napisał? Dlaczego zakładamy, że się pomylił? A nawet jak się pomylił to czemu podatnik, przedsiębiorca ma za to płacić? Czemu muszą w jednym temacie powstawać setki szkoleń, które próbują wyjaśniać o co mogło chodzić? Kto ma na końcu rozstrzygnąć o co chodzi, jak nie wiadomo o co chodzi? OK, sądy - ale czeka się 3-4 lata na wykładnię "najwyższego sądu ds. podatków" czyli NSA. A przez ten czas przepisy się zmienią i to nie jeden i nawet nie dwadzieścia razy - tylko ze dwieście 😣
Tak właśnie wygląda tworzenie prawa w Polsce.
To trochę jakby gotować w piątek zupę z produktów z całego tygodnia, bez przepisu dorzucać wszystko co mamy w lodówce i na końcu zastanawiać się: co z tego wyszło? OK, ale spieprz*** zupę można po prostu wylać, a z podobnym prawem podatkowym niestety trzeba żyć...😢
* - zastrzegam, że nie weryfikowałem czy w załączonym fragmencie projektu ustawy są błędy, może są, może nie - wskazuję tylko jak to działa. A dokładniej - jak to "nie działa" ....