21/08/2026
część 2
Sprzedaż nieruchomości nie jest zero-jedynkowa.
I nie działa na zasadzie: ustalamy cenę, wrzucamy ogłoszenie i czekamy.
Jeżeli ktoś powierza mi sprzedaż swojej nieruchomości, to oczywiście, że rozmawiamy. Dla mnie to podstawa całej współpracy.
Ale później równie ważne jest to, co mówi rynek.
Są telefony, ale nikt nie chce przyjechać?
Są prezentacje, ale nikt nie składa oferty?
Kupujący zwracają uwagę na ten sam problem?
To są konkretne sygnały.
I trzeba je czytać, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku.
Czasami problemem będzie cena. Czasami zdjęcia, sposób pokazania mieszkania albo samo ogłoszenie. A czasami okaże się, że nieruchomość potrzebuje po prostu więcej czasu.
Dlatego nie lubię podejścia „cena jest taka i koniec”.
Sprzedaż to obserwowanie rynku i reagowanie na to, co się dzieje.
I jeszcze jedno, bo warto to rozróżnić.
Nie jestem rzeczoznawcą majątkowym, więc nie wykonuję operatów ani formalnych wycen. Mogę za to przeanalizować rynek, podobne nieruchomości i ceny transakcyjne, żeby ustalić sensowną cenę ofertową i strategię sprzedaży.
Bo nieruchomości nie są zero-jedynkowe.
A dobra sprzedaż wymaga rozmowy, obserwacji i czasem… zmiany planu.