20/05/2025
Wróciłam dziś do siebie.
Nie do jakiegoś spa, nie do fotela i herbaty.
Do kanapy, bo moje dziecko dzisiejszej nocy postanowiło spać z tatą (uroki mamowania 💛).
W nocy pracowałam do prawie 5 rano – nowa pacjentka, trudne historie, jeszcze trudniejsze ciąże… A rano SMS do innych pacjentek, potem znów do łóżka – przerywanego drzemkami i obowiązkami.
Gdzieś między arbuzem, stokrotką od córki i telefonem do taty, który dziś trafił do szpitala, ogarnęłam kilka rzeczy zawodowo.
A teraz?
Siedzę. Z lodem w ręku. Bez obiadu.
I myślę sobie, że jeśli mogę coś dać innym kobietom, które żyją tak jak ja – to spokój. Zwykły, święty spokój.
✔️ Kiedy potrzebujesz mieć coś załatwione – ja to zrobię.
✔️ Kiedy nie masz siły zrozumieć polisy – ja Ci ją przetłumaczę.
✔️ Kiedy życie się sypie – ja pomogę je chociaż trochę zabezpieczyć.
Pisz do mnie tak, jak możesz. Nawet o 23. Nawet bez „dzień dobry”.
Jestem mamą. Jestem agentką. Jestem po Twojej stronie.