Solidarnosc TMMP Jelcz

Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność przy TMMP-Jelcz

„Solidarność to ludzie” - chwila, która ma smak zwycięstwa.Czasem sukces nie krzyczy - po prostu siadasz, patrzysz na to...
29/05/2026

„Solidarność to ludzie” - chwila, która ma smak zwycięstwa.

Czasem sukces nie krzyczy - po prostu siadasz, patrzysz na to, co stworzyłeś, i czujesz, że było warto. Tak właśnie dziś - z książką w dłoni, z sercem pełnym wdzięczności i z myślą, że to dopiero początek.
„Solidarność to ludzie” - moja pierwsza książka. Powstała z rozmów, doświadczeń i codziennych historii, które dzieją się między halą a biurem, między poranną kawą a wieczornym spotkaniem z kolegami. Wstęp konsultowałem z legendą Solidarności - Tomaszem Wójcikiem. To dla mnie symbol ciągłości - od tych, którzy budowali ruch, do tych, którzy dziś go niosą dalej.
Na razie dystrybucja jest lokalna - Dolny Śląsk, nasze struktury związkowe. Ale wierzę, że w przyszłości książka trafi szerzej - do ludzi, którzy też czują, że Solidarność to nie oni. Solidarność to my. Solidarność to Ty.
Dziś odpoczywam chwilę od Toyoty… choć nie do końca, bo wszystko, co robię, jest z nią związane. To właśnie tam nauczyłem się, że wspólnota to nie hasło, tylko codzienna praktyka - rozmowa, wsparcie, czasem trudna decyzja.
Przesłanie do czytelników:
Niech ta książka będzie dla Was inspiracją, żeby nie bać się mówić o wartościach, o ludziach, o pracy, która ma sens. Bo każdy z nas ma swoją historię - czasem prostą, czasem trudną, ale zawsze wartą opowiedzenia.
Podziękowanie:
Ogromne podziękowania dla Daniela Wituszyńskiego - przewodniczącego naszej Komisji Międzyzakładowej. To on motywował mnie do tego projektu, wspólnie dyskutowaliśmy o treści, o tym, jak pokazać prawdziwą Solidarność - ludzką, autentyczną, z sercem.
Dzięki, Daniel! Bez Ciebie ta książka nie miałaby takiego ducha.
Bo Solidarność nie rodzi się w gabinetach. Rodzi się między ludźmi - w rozmowie, w wsparciu, w odwadze. A jeśli masz obok siebie choć jedną osobę, która wierzy w Ciebie tak jak Daniel Wituszyński wierzył we mnie… to możesz zrobić wszystko
Z dumą, z humorem i z wdzięcznością -
Marek Kowalczyk
Zastępca Przewodniczącego NSZZ Solidarność Toyota-Mitsui

Solidarność Dolny Śląsk NSZZ Solidarność Solidarnosc TMMP Jelcz Marek Kowalczyk Daniel Wituszyński

28/05/2026

Solidarność Dolny Śląsk NSZZ Solidarność Solidarnosc TMMP Jelcz

Są takie rozmowy, których nikt z nas nie lubi. Te, kiedy ktoś pisze: „Chcę zrezygnować z członkostwa.”I nagle robi się c...
27/05/2026

Są takie rozmowy, których nikt z nas nie lubi. Te, kiedy ktoś pisze: „Chcę zrezygnować z członkostwa.”
I nagle robi się cisza. Nie dlatego, że to tragedia. Tylko dlatego, że za każdym takim „odchodzę” stoi człowiek, a nie formularz.
I przypomniała mi się jedna sytuacja sprzed lat. Kolega, którego znałem od dawna, napisał dokładnie to samo. Bez powodu, bez wyjaśnienia. Mogłem się obrazić. Mogłem go przekonywać na siłę. Mogłem udawać, że mnie to nie rusza.
Ale zamiast tego zapytałem tylko jedno: „Co się stało?”
I wtedy okazało się, że on nie odchodził od związku. On odchodził od poczucia, że nikt go nie słucha. Od tego, że coś go bolało, a nie miał komu tego powiedzieć. Od tego, że myślał, że jest sam.
Ta rozmowa trwała 10 minut. A zmieniła wszystko.
I tu jest lekcja dla nas wszystkich
Nie zatrzymasz każdego. Ale możesz zrobić coś ważniejszego: sprawić, że nikt nie odejdzie dlatego, że czuł się nieważny.
Bo rozmowa z kimś, kto chce odejść, to nie jest negocjacja. To nie jest walka. To nie jest „przekonywanie”.
To jest moment, w którym trzeba być człowiekiem.
Zapytać spokojnie:
„Co Cię do tego skłoniło?”
„Czy coś Cię zawiodło?”
„Czy mogę coś wyjaśnić?”
„Czy coś możemy poprawić jako związek?”
Bez presji. Bez ocen. Bez tekstów typu „nie rób głupot”.
Bo Solidarność to nie jest legitymacja. To jest relacja. A relacje ratuje się rozmową - tą spokojną, ludzką, z sercem.
Na koniec jedno zdanie, które warto zapamiętać
Ludzie nie odchodzą od związków. Ludzie odchodzą od braku rozmowy.
A dopóki rozmawiamy - dopóty jest o co walczyć.
Nie długo powstanie poradnik na ten temat. Dam znać, gdy będzie gotowy, a Ty daj znać czy chciałbyś go mieć w swojej organizacji?

Solidarność Dolny Śląsk Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność

Są takie dni, które nie potrzebują wielkich słów, bo same niosą w sobie wszystko.Dzień Matki to właśnie jeden z nich.I c...
26/05/2026

Są takie dni, które nie potrzebują wielkich słów, bo same niosą w sobie wszystko.
Dzień Matki to właśnie jeden z nich.
I choć każdy z nas ma inną historię, inne wspomnienia, inne drogi - to jedno jest wspólne: gdzieś na początku naszego życia stała kobieta, która wzięła na siebie cały świat, żebyśmy mogli zrobić pierwszy krok.

Czasem była to mama, która wracała zmęczona z pracy, ale jeszcze miała siłę zapytać, czy wszystko w porządku.
Czasem mama, która sama nie miała łatwo, ale nigdy nie pozwoliła, żebyśmy to poczuli.
Czasem mama, która nie mówiła dużo, ale jej obecność była jak ciepły koc - zawsze wtedy, kiedy najbardziej trzeba.
A czasem mama, której już z nami nie ma, ale jej głos, zapach, słowa i gesty potrafią wrócić w najmniej spodziewanym momencie i ścisnąć człowieka za serce tak, że musi na chwilę usiąść.

Dziś, w Dniu Matki, chcę powiedzieć jedno:
to właśnie dzięki nim jesteśmy tacy, jacy jesteśmy - uparci, pracowici, wrażliwi, czasem zmęczeni, ale nigdy obojętni.
Bo matki uczą nas najważniejszej rzeczy: że człowiek jest od tego, żeby być dla drugiego człowieka.

I może właśnie dlatego w Solidarności jest tyle matek - tych biologicznych i tych „z charakteru”.
Kobiet, które potrafią słuchać, wspierać, walczyć, stawać murem, kiedy trzeba, i przytulić słowem, kiedy świat przygniata.
Kobiet, które w pracy robią swoje, w domu robią wszystko, a w życiu innych robią różnicę.

Dziś dziękujemy wszystkim mamom - tym, które są z nami, i tym, które patrzą z góry.
Za cierpliwość, której my często nie mamy.
Za siłę, której my czasem szukamy.
Za serce, które nigdy nie liczy godzin.

A jeśli ktoś z Was ma dziś możliwość - zadzwońcie, odwiedźcie, napiszcie.
A jeśli nie ma już do kogo - pomyślcie ciepło, uśmiechnijcie się, powiedzcie w myślach „dziękuję”.
One i tak to usłyszą.
Solidarność Dolny Śląsk Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność Sekcja Oświaty I Wychowania NSZZ Solidarność" Dolny Śląsk Sekcja Zawodowa Infrastruktury Kolejowej NSZZ "Solidarność" @

Człowiek wraca z Henrykowa z głową pełną spokoju, z takim dziwnym poczuciem, że świat jednak potrafi być dobry, że ludzi...
25/05/2026

Człowiek wraca z Henrykowa z głową pełną spokoju, z takim dziwnym poczuciem, że świat jednak potrafi być dobry, że ludzie potrafią być dla siebie życzliwi, że czasem wystarczy jedno spojrzenie, żeby poczuć, że nie jesteś sam. I człowiek jedzie do pracy następnego dnia z tą myślą, że może ten poniedziałek też będzie trochę lżejszy, trochę bardziej ludzki. A potem przekracza próg hali, biura, magazynu i widzi, że życie znowu toczy się swoim rytmem - szybkim, głośnym, wymagającym - i że to, co naprawdę robi różnicę, to nie wielkie decyzje, nie regulaminy, nie zarządzenia, tylko te małe, zwyczajne gesty, które czasem mijamy, bo wydają się zbyt proste, żeby miały znaczenie.
Bo wystarczy jedno „jak się trzymasz?”, rzucone nie z obowiązku, tylko z troski. Jedno „chodź, pomogę”, kiedy widzisz, że ktoś już jedzie na oparach. Jedno „spokojnie, każdy ma gorszy dzień”, kiedy komuś drży głos, choć bardzo stara się, żeby nikt tego nie zauważył. I nagle okazuje się, że te drobiazgi potrafią podnieść człowieka bardziej niż niejedna premia, bo dotykają tego, co w pracy najważniejsze - poczucia, że ktoś widzi w Tobie człowieka, a nie tylko numer, stanowisko czy wynik.
Ale jest też druga strona. Ta cicha, niewypowiedziana, której nikt nie zapisze w żadnym raporcie. Ta, która nie krzyczy, tylko szepcze. Ta, która nie bije po twarzy, tylko po sercu. Jedno słowo powiedziane „dla żartu”, które wcale nie jest żartem. Jedno spojrzenie, które mówi więcej niż cały regulamin. Jedno „przecież nic się nie stało”, kiedy stało się aż za dużo. I człowiek niby idzie dalej, niby robi swoje, niby się uśmiecha, ale w środku coś mu siada, coś gaśnie, coś zaczyna się kurczyć.
I właśnie dlatego mówię dziś o tych małych rzeczach, bo to one budują atmosferę w pracy. To one decydują, czy człowiek wraca do domu z poczuciem, że dał radę, czy z poczuciem, że znowu musiał zacisnąć zęby. To one sprawiają, że jedni rosną, a inni powoli znikają w cieniu. I to one pokazują, gdzie zaczyna się prawdziwa Solidarność - nie na zebraniach, nie na papierach, nie w wielkich słowach, tylko tam, gdzie nikt nie patrzy, a Ty i tak wybierasz dobro.
Dlatego jeśli widzisz, że komuś jest ciężko, podejdź. Jeśli widzisz, że ktoś gaśnie, zapytaj. Jeśli widzisz, że ktoś jest traktowany niesprawiedliwie, nie odwracaj głowy. Bo czasem jedno zdanie potrafi uratować komuś dzień, a czasem… coś dużo większego. I może właśnie od tego zaczyna się ta prawdziwa zmiana, której wszyscy tak bardzo potrzebujemy.
Solidarność Dolny Śląsk NSZZ Solidarność Solidarnosc TMMP Jelcz

W Henrykowie wszystko brzmiało znajomo: organy, śpiew, zapach kadzidła, te same twarze, które od lat niosą na barkach hi...
17/05/2026

W Henrykowie wszystko brzmiało znajomo: organy, śpiew, zapach kadzidła, te same twarze, które od lat niosą na barkach historię. A jednak coś było inaczej. Cisza między ławkami była jakby większa. Puste miejsca mówiły głośniej niż kazanie. I wtedy spojrzenie zatrzymało się na obrazie - Matce Bożej, tej, którą robotnicy nazwali Patronką Solidarności.
Ten obraz nie jest zwykłą ikoną. On jest jak pamiętnik narodu. Na nim wypisane są daty, które bolały: Poznań 56, Gdańsk 70, Radom 76, Gdańsk 80. Każda z nich to nie tylko rok - to czyjeś życie, czyjś strach, czyjaś odwaga. I kiedy patrzysz na te liczby, to jakbyś słyszał szepty ludzi, którzy wtedy stali pod bramami, w halach, na ulicach.
A Maryja - ta sama, którą znali ich rodzice i dziadkowie - patrzy na to wszystko spokojnie, jakby mówiła: „Ja tu jestem. Byłam z wami, kiedy baliście się najbardziej. I będę, dopóki ktoś będzie chciał nieść dalej to, co zaczęliście.”
I tu pojawia się ta myśl, która w Henrykowie uderzyła najmocniej. Bo Solidarność naprawdę rodzi się w domach. Nie w biurach, nie w uchwałach, nie w protokołach. W domach. W rozmowach przy stole. W tym, że dziecko widzi, jak ojciec wraca zmęczony, ale nie złamany. Jak matka mówi: „Trzeba być uczciwym, nawet jak się nie opłaca.” Jak dziadek opowiada, że kiedyś ludzie potrafili stanąć ramię w ramię, choć nie znali się po imieniu.
Ale jeśli młodych nie ma - to kto usłyszy te historie? Kto przejmie pałeczkę? Kto stanie pod sztandarem, kiedy ci, którzy go nieśli, odejdą?
I wtedy obraz Maryi staje się lustrem. Bo Solidarność nie zniknie dlatego, że zabraknie struktur. Ona może zniknąć tylko wtedy, kiedy zabraknie ludzi, którzy wierzą, że warto być razem.
A przecież ta historia nigdy nie była o wygodzie. Zawsze była o odwadze. O tym, że ktoś musiał zrobić pierwszy krok, choć nie wiedział, czy ktoś pójdzie za nim.
Tak samo jest dziś. Może młodych nie ma, bo nikt im jeszcze nie pokazał, że Solidarność to nie muzeum. To nie wspomnienie. To nie związek dla związku. To żywy ruch, który ma sens tylko wtedy, kiedy ktoś chce nim żyć.
I może właśnie dlatego ten obraz stoi w takich miejscach jak Henryków. Żeby przypominać, że historia nie kończy się na tych, którzy ją zaczęli. Ona czeka na tych, którzy ją podejmą.
Solidarność Dolny Śląsk Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność Sekcja Oświaty I Wychowania NSZZ Solidarność" Dolny Śląsk Sekcja Zawodowa Infrastruktury Kolejowej NSZZ "Solidarność"

Opowieść o delegatach, którzy mieli wszystko… i o tym, czego im jeszcze brakowałoBywa w zakładach tak, że gdy wszystko i...
16/05/2026

Opowieść o delegatach, którzy mieli wszystko… i o tym, czego im jeszcze brakowało
Bywa w zakładach tak, że gdy wszystko idzie gładko, ludzie zaczynają wierzyć, że tak będzie zawsze. Maszyny pracują, kierownicy uśmiechnięci, premie wchodzą na konta, a atmosfera taka, że człowiekowi aż lżej się oddycha. I wtedy delegat na obszarze potrafi pomyśleć, że skoro nic się nie pali, to on może sobie usiąść na ławce rezerwowych i tylko machać ręką, gdy ktoś przechodzi.
Ale my - jako Komisja Międzyzakładowa wiemy jedno: delegat, który stoi w miejscu, zaczyna się cofać szybciej, niż taśma potrafi ruszyć po przerwie.
Bo delegat to nie ozdoba. To nie tabliczka na drzwiach. To nie funkcja „na wszelki wypadek”.
Delegat to człowiek, który ma być pierwszym uchem, pierwszym okiem i pierwszą ręką wyciągniętą do pracownika. A żeby to robić dobrze, trzeba się rozwijać. Trzeba się uczyć. Trzeba chcieć.
Dlatego organizujemy szkolenia. Dlatego tworzymy poradniki. Dlatego robimy wyjazdowe WZD, gdzie wiedza nie jest suchą teorią, tylko narzędziem, które można od razu wziąć do ręki i użyć. Dlatego nie odpuszczamy, nawet jeśli ktoś mówi, że „wszystko jest OK”.
Bo „OK” to za mało. „OK” nie buduje silnego związku. „OK” nie zatrzyma problemów, które dopiero idą.
A my chcemy, żeby delegaci byli gotowi zanim coś się wydarzy. Żeby nie budzili się dopiero wtedy, gdy ktoś przyjdzie z problemem większym niż ich pewność siebie. Żeby nie musieli szukać odpowiedzi w panice, tylko mieli je w głowie - wypracowane, przećwiczone, zrozumiane.
I tak, czasem ktoś powie, że czuje presję. Ale presja to nie wróg. Presja to znak, że człowiek zaczyna wychodzić poza wygodę. A poza wygodą zaczyna się rozwój.
My nie robimy tego dla siebie. Robimy to dla ludzi, którzy na nas liczą. Dla tych, którzy przyjdą z pytaniem, zanim zrobi się za późno. Dla tych, którzy chcą wiedzieć, że delegat to nie tytuł, tylko odpowiedzialność.
I dlatego mówimy jasno: nie chcemy delegatów z nazwy - chcemy delegatów z charakteru. Takich, którzy nie boją się uczyć. Takich, którzy chcą być lepsi. Takich, którzy wiedzą, że związek to nie tylko reakcja, ale i prewencja.
Bo kiedy delegat rośnie, rośnie cały związek. A kiedy związek rośnie, rośnie siła ludzi pracy.
A teraz pytanie do Was - naszych obserwatorów
Jak to wygląda u Was? Jak radzicie sobie na swoich obszarach, w swoich zakładach, w swoich zespołach? Czy droga, którą my wdrażamy - droga rozwoju, nauki i odpowiedzialności - jest Wam bliska? Czy widzicie w niej sens, czy może macie swoje doświadczenia, którymi warto się podzielić?
Chętnie poznamy Wasze historie. Bo związek to nie tylko my - to wszyscy, którzy wierzą, że razem można więcej.

Solidarność Dolny Śląsk Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność

„Dlaczego warto mieć związek, nawet gdy wszystko jest OK?”Kiedy dziś młody pracownik pyta mnie, po co mu związek, skoro ...
12/05/2026

„Dlaczego warto mieć związek, nawet gdy wszystko jest OK?”
Kiedy dziś młody pracownik pyta mnie, po co mu związek, skoro w pracy jest spokojnie, to zawsze mam ochotę powiedzieć: „Chodź, usiądź. Opowiem Ci coś, czego nie znajdziesz w żadnym podręczniku”.
Bo ja też kiedyś myślałem, że jak jest dobrze, to będzie dobrze zawsze. Człowiek młody, silny, pewny siebie - wiadomo. A potem życie pokazało mi, że „OK” to jest stan, który potrafi się skończyć szybciej niż przerwa śniadaniowa.
I żeby to zrozumieć, muszę Cię zabrać tam, gdzie zaczęła się moja droga. Do Wałbrzycha. Do kopalni Thorez, szyb Julia. Rok 1989 - choć tak naprawdę wszystko zaczęło się wcześniej.
Wtedy Dolny Śląsk żył strajkami. We Wrocławiu kierowca autobusu, Jerzy Piórkowski, został przewodniczącym komitetu strajkowego. W zajezdni kręciły się delegacje z całego regionu, a w jednym z autobusów bracia Surowcowie zrobili biuro informacyjne - takie ówczesne „centrum dowodzenia”, tylko bez komputerów, za to z większą determinacją.
A w Wałbrzychu? W Wałbrzychu władza zaczęła się pocić, bo 27 sierpnia na szybie Chwalibóg chłopaki z Thoreza powiedzieli: „Dość”. Nie przystąpili do pracy. Zorganizowali strajk. A potem poszło dalej - kolejne zakłady, kolejne decyzje, kolejne nerwy.
I teraz wyobraź sobie mnie - młodego chłopaka, który dopiero zaczynał. Nie miałem pojęcia o polityce. Nie znałem żadnych działaczy. Nie wiedziałem, kto to Piórkowski, kto to Frasyniuk, kto to Pinior. Ja znałem tylko swoich ludzi z szybu, swoje lampy, swoją robotę i to, że pod ziemią człowiek nie ma czasu na udawanie.
I wtedy zobaczyłem coś, co zostało ze mną na całe życie.
Bo kiedy władza zaczęła straszyć, kiedy zaczęły się zatrzymania, kiedy ludzie nie wiedzieli, co będzie jutro - to właśnie związek trzymał wszystko w kupie. Nie papier. Nie statut. Nie, wielkie słowa.
Tylko ludzie.
Ci, którzy potrafili powiedzieć: „Spokojnie, jesteśmy razem”. Ci, którzy wiedzieli, jak rozmawiać, jak organizować, jak nie dać się zastraszyć. Ci, którzy mieli odwagę, której ja wtedy dopiero się uczyłem.
I wtedy zrozumiałem, że związek nie jest po to, żeby gasić pożary. Związek jest po to, żeby pilnować, żeby te pożary w ogóle nie wybuchły.
Bo „OK” to nie jest stan gwarantowany. „OK” trzeba mieć z kimś, a nie samemu.
I dlatego, kiedy dziś ktoś mówi: „Po co mi związek, skoro jest dobrze?” to ja widzę tamte twarze z Julii. Widzę ludzi, którzy wiedzieli, że spokój jest jak powietrze - doceniasz je dopiero wtedy, kiedy zaczyna go brakować.
Dlatego warto mieć związek, kiedy wszystko jest OK. Bo związek to nie jest parasol na burzę. To jest ekipa, która patrzy na niebo, zanim jeszcze spadnie pierwszy deszcz.
I wiesz, kiedy człowiek naprawdę rozumie, po co jest związek? Nie wtedy, gdy świat się wali. Nie wtedy, gdy trzeba strajkować, pisać pisma, walczyć o swoje. To przychodzi dużo wcześniej.
Człowiek rozumie to wtedy, kiedy patrzy na tych, którzy byli przed nim.
Na kierowcę autobusu, który został przewodniczącym strajku. Na chłopaków z Julii, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie”, choć nikt nie wiedział, co będzie jutro. Na ludzi, którzy w stanie wojennym ryzykowali wszystko, żeby inni nie musieli ryzykować niczego.
I wtedy dociera do człowieka jedna prosta prawda:
Związek to nie jest coś, co bierzesz, kiedy jest źle. Związek to coś, co budujesz, kiedy jest dobrze.
Bo młodzi - Wy macie dziś świat, o którym nam się nie śniło. Macie prawa, które ktoś dla Was wywalczył. Macie spokój, który ktoś dla Was utrzymał. Macie normalność, która kiedyś była luksusem.
Ale pamiętajcie jedno: nic nie jest dane raz na zawsze.
A starzy - my też musimy pamiętać, że świat się zmienia. Że młodzi nie są gorsi, tylko inni. Że nie muszą znać historii na pamięć, żeby ją kontynuować. Że naszym zadaniem nie jest ich pouczać, tylko zostawić im drogę, po której będą mogli iść dalej.
Bo Solidarność - ta prawdziwa, nie ta z plakatów - to nie jest organizacja. To jest sztafeta. Jedni biegną, drudzy czekają, trzeci dopiero się rozgrzewają. Ale pałeczka musi iść dalej.
Dlatego warto mieć związek, kiedy wszystko jest OK. Bo związek to ludzie, którzy byli przed Tobą. Ludzie, którzy są obok Ciebie. I ludzie, którzy przyjdą po Tobie.
A jeśli zostawimy im coś mądrego, prawdziwego i ludzkiego - to może kiedyś oni usiądą przy stole i powiedzą swoim młodym dokładnie to samo.

Solidarność Dolny Śląsk Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność Sekcja Oświaty I Wychowania NSZZ Solidarność" Dolny Śląsk

09/05/2026
🎣 Zawody wędkarskie 2026 - ryby brały, ludzie walczyli, a spławik dyndał jak chciał 🎣No i po zawodach! A powiem Wam tak:...
09/05/2026

🎣 Zawody wędkarskie 2026 - ryby brały, ludzie walczyli, a spławik dyndał jak chciał 🎣
No i po zawodach! A powiem Wam tak: kto nie był, ten niech żałuje, bo emocje były takie, że nawet ryby patrzyły z wody z zaciekawieniem, co tam się dzieje. Zaczęło się jak w dobrym filmie - losowanie stanowisk. Każdy z miną jak przy otwieraniu wyników matury. A potem już klasyka: Ty, wędka, cisza, myśli… i ten spławik, który dynda jakby robił Ci na złość. Ja tam powiem szczerze - ryby lubię, ale na talerzu, najlepiej morską, z frytkami, nad morzem. I bez stresu, że mi coś ucieknie. Organizacja? Jak orkiestra - tylko zamiast skrzypiec były wędki. Zawody ogarnęły dwie Komisje Solidarności: Międzyzakładowa Komisja NSZZ Solidarność Toyota Jelcz–Mitsui oraz Komisja Zakładowa NSZZ Solidarność Jelcz
A razem z nami byli też nasi wędkarscy partnerzy z plakatu:
• Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego we Wrocławiu
• Koło PZW nr 6 Jelcz
• Polski Związek Wędkarski
Jak się wszyscy zebrali, to nawet ryby wiedziały, że będzie poważnie. Ludzie od czarnej roboty (tej, której nie widać)
Justyna Gołdyn, Wojciech Gierula i Andrzej Mruk - trójka, która ogarnęła wszystko: sędziów, technikę, organizację, atmosferę. Gdyby trzeba było, to pewnie i ryby ustawiłyby im się w kolejce do ważenia. Serio - to jest ekipa, która potrafi zrobić imprezę nawet na pustyni.
Specjalne podziękowania:
Dla sklepu Feederlink z Oławy, który dorzucił bonusy dla młodzieży. Tak się robi robotę. Tak się buduje przyszłych mistrzów. Tak się sprawia, że młodzi wracają do domu i mówią: „Mamo, tato, ja chcę jeszcze!”

🏆 WYNIKI - SENIORZY I JUNIORZY 🏆

SENIORZY - TOP 3
(czyli ci, którzy złowili tyle, że ryby same zaczęły googlować „jak uniknąć haczyka”)
1️⃣ Andrzej Mruk - 6,735 kg
2️⃣ Justyna Gołdyn - 4,440 kg
3️⃣ Waldemar Koprowski - 4,370 kg
Nagrody? Oczywiście cenne wędkarskie fanty i statuetki, które wyglądają tak dobrze, że niektórzy już szukają dla nich osobnej półki.
JUNIORZY - TOP 5
(a młodzi tak cisnęli, że seniorzy zaczęli się zastanawiać, czy nie zmienić hobby na szachy)
1️⃣ Jakub Mruk - 3,745 kg
2️⃣ Cezary Pachoł - 3,355 kg
3️⃣ Krzysztof Gołdyn - 2,015 kg
4️⃣ Dorian Wierzbicki - 1,500 kg
5️⃣ Filip Sulikowski - 1,070 kg
Młodzież pokazała, że przyszłość wędkarstwa jest bezpieczna. I że ryby też mają się czego bać. A teraz najważniejsze!
Jak powiedzieli Przewodniczący obu Komisji: to dopiero początek tradycji. Chcemy, żeby te zawody rosły, łączyły ludzi, przyciągały kolejne zakłady z Oławy i okolic. Żeby to była duża, rodzinna impreza, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie - nawet jak ktoś, tak jak ja, woli rybę smażoną niż złowioną. Bo Solidarność łączy. Solidarność jednoczy. Solidarność potrafi zrobić klimat, którego nie da się podrobić. Czytajcie, lajkujcie, komentujcie, polecajcie - bo tutaj naprawdę się dzieje. A poniżej cała galeria zdjęć. Gratulacje dla wszystkich uczestników i zwycięzców!

Solidarność Dolny Śląsk Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność Feederlink.pl Justyna Gołdyn Wojciech

„Słuchanie, które zmienia dzień”Majowe święta zdążyły już opaść jak konfetti po dobrej imprezie. Flagi schowane, zdjęcia...
07/05/2026

„Słuchanie, które zmienia dzień”
Majowe święta zdążyły już opaść jak konfetti po dobrej imprezie. Flagi schowane, zdjęcia z uroczystości przewinęły się w telefonach, a ludzie wrócili do rytmu, który zna każdy pracownik - tego zwykłego, codziennego, czasem pięknego, czasem trudnego, ale zawsze prawdziwego. I właśnie w tej codzienności zaczyna się to, co w Solidarności najważniejsze.
Bo to nie jest tak, że po majówce świat nagle staje się prostszy. Wręcz przeciwnie - wracają te wszystkie drobne sprawy, które człowiek nosi w sobie jak kamyki w kieszeni. Niby nic, ale potrafią ciążyć. I wtedy pojawia się ten moment, który widziałem już setki razy: ktoś stoi chwilę dłużej przy drzwiach, kręci kluczem w ręku, patrzy w bok, jakby szukał odwagi. A potem pada to jedno zdanie, które otwiera całą historię: „Daniel… Marek… mam temat.”
I nagle widać, jak człowiekowi spada z ramion coś, czego nie widać na zdjęciach z uroczystości. Czasem to problem z grafikiem. Czasem niesprawiedliwość, która uwiera od tygodni. Czasem zwykła ludzka potrzeba, żeby ktoś w końcu wysłuchał, nie oceniając, nie uciekając wzrokiem, nie mówiąc „nie mam czasu”.
I tu zaczyna się ta część naszej roboty, o której nikt nie pisze w gazetach. Ta, która nie ma hymnu, sztandaru ani fanfar. Ta, która dzieje się w ciszy, w kącie biura, na przerwie, przy automacie z kawą, czasem nawet w biegu między jednym a drugim telefonem.
To jest sztuka słuchania. Nie taka „na pokaz”, tylko ta prawdziwa - kiedy człowiek mówi, a Ty czujesz, że każde jego słowo niesie coś więcej niż tylko treść. Że za tym stoi zmęczenie, strach, czasem wstyd, a czasem zwykła ludzka bezsilność. I wiesz, że jeśli teraz nie zatrzymasz się na chwilę, to on zostanie z tym sam.
A przecież nie o to chodzi.
Dlatego słuchamy. Z uważnością. Z cierpliwością. Czasem z humorem, bo humor potrafi rozbroić największe napięcie. Czasem z powagą, bo są sprawy, które wymagają ciszy. Ale zawsze - z człowiekiem w centrum.
I powiem Ci coś jeszcze, drogi czytelniku. Najbardziej wzruszające są te momenty, kiedy ktoś, kto nigdy nie był „związkowcem”, kto zawsze trzymał się z boku, nagle mówi: „Wiecie… dobrze, że jesteście. Człowiek ma poczucie, że nie jest sam.”
To jest ta chwila, w której czujesz dreszcz. Bo wiesz, że właśnie wydarzyło się coś ważnego. Nie spektakularnego. Nie medialnego. Ale ludzkiego.
I właśnie dlatego zapraszamy tych, którzy jeszcze stoją z boku. Tych, którzy nie wiedzą, czy to dla nich. Tych, którzy myślą, że trzeba mieć jakieś „związkowe DNA”. Nie trzeba. Wystarczy chcieć normalności. Wystarczy chcieć być wysłuchanym. Wystarczy chcieć, żeby ktoś powiedział: „Spokojnie. Ogarniemy.”
Bo Solidarność to nie jest klub dla wybranych. To jest miejsce dla ludzi. Dla ich historii. Dla ich codzienności. Dla ich dylematów, śmiechu, zmęczenia i nadziei.
Po majówce wracamy do pracy. Do słuchania. Do rozmów. Do tej cichej roboty, która zmienia więcej, niż się ludziom wydaje. A jeśli ktoś chce być częścią tego - drzwi są otwarte.

Solidarność Dolny Śląsk NSZZ Solidarność Solidarnosc TMMP Jelcz

Adres

Ulica Japońska 6
Łęg
55-220

Telefon

791588760

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Solidarnosc TMMP Jelcz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Solidarnosc TMMP Jelcz:

Udostępnij