12/05/2026
„Dlaczego warto mieć związek, nawet gdy wszystko jest OK?”
Kiedy dziś młody pracownik pyta mnie, po co mu związek, skoro w pracy jest spokojnie, to zawsze mam ochotę powiedzieć: „Chodź, usiądź. Opowiem Ci coś, czego nie znajdziesz w żadnym podręczniku”.
Bo ja też kiedyś myślałem, że jak jest dobrze, to będzie dobrze zawsze. Człowiek młody, silny, pewny siebie - wiadomo. A potem życie pokazało mi, że „OK” to jest stan, który potrafi się skończyć szybciej niż przerwa śniadaniowa.
I żeby to zrozumieć, muszę Cię zabrać tam, gdzie zaczęła się moja droga. Do Wałbrzycha. Do kopalni Thorez, szyb Julia. Rok 1989 - choć tak naprawdę wszystko zaczęło się wcześniej.
Wtedy Dolny Śląsk żył strajkami. We Wrocławiu kierowca autobusu, Jerzy Piórkowski, został przewodniczącym komitetu strajkowego. W zajezdni kręciły się delegacje z całego regionu, a w jednym z autobusów bracia Surowcowie zrobili biuro informacyjne - takie ówczesne „centrum dowodzenia”, tylko bez komputerów, za to z większą determinacją.
A w Wałbrzychu? W Wałbrzychu władza zaczęła się pocić, bo 27 sierpnia na szybie Chwalibóg chłopaki z Thoreza powiedzieli: „Dość”. Nie przystąpili do pracy. Zorganizowali strajk. A potem poszło dalej - kolejne zakłady, kolejne decyzje, kolejne nerwy.
I teraz wyobraź sobie mnie - młodego chłopaka, który dopiero zaczynał. Nie miałem pojęcia o polityce. Nie znałem żadnych działaczy. Nie wiedziałem, kto to Piórkowski, kto to Frasyniuk, kto to Pinior. Ja znałem tylko swoich ludzi z szybu, swoje lampy, swoją robotę i to, że pod ziemią człowiek nie ma czasu na udawanie.
I wtedy zobaczyłem coś, co zostało ze mną na całe życie.
Bo kiedy władza zaczęła straszyć, kiedy zaczęły się zatrzymania, kiedy ludzie nie wiedzieli, co będzie jutro - to właśnie związek trzymał wszystko w kupie. Nie papier. Nie statut. Nie, wielkie słowa.
Tylko ludzie.
Ci, którzy potrafili powiedzieć: „Spokojnie, jesteśmy razem”. Ci, którzy wiedzieli, jak rozmawiać, jak organizować, jak nie dać się zastraszyć. Ci, którzy mieli odwagę, której ja wtedy dopiero się uczyłem.
I wtedy zrozumiałem, że związek nie jest po to, żeby gasić pożary. Związek jest po to, żeby pilnować, żeby te pożary w ogóle nie wybuchły.
Bo „OK” to nie jest stan gwarantowany. „OK” trzeba mieć z kimś, a nie samemu.
I dlatego, kiedy dziś ktoś mówi: „Po co mi związek, skoro jest dobrze?” to ja widzę tamte twarze z Julii. Widzę ludzi, którzy wiedzieli, że spokój jest jak powietrze - doceniasz je dopiero wtedy, kiedy zaczyna go brakować.
Dlatego warto mieć związek, kiedy wszystko jest OK. Bo związek to nie jest parasol na burzę. To jest ekipa, która patrzy na niebo, zanim jeszcze spadnie pierwszy deszcz.
I wiesz, kiedy człowiek naprawdę rozumie, po co jest związek? Nie wtedy, gdy świat się wali. Nie wtedy, gdy trzeba strajkować, pisać pisma, walczyć o swoje. To przychodzi dużo wcześniej.
Człowiek rozumie to wtedy, kiedy patrzy na tych, którzy byli przed nim.
Na kierowcę autobusu, który został przewodniczącym strajku. Na chłopaków z Julii, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie”, choć nikt nie wiedział, co będzie jutro. Na ludzi, którzy w stanie wojennym ryzykowali wszystko, żeby inni nie musieli ryzykować niczego.
I wtedy dociera do człowieka jedna prosta prawda:
Związek to nie jest coś, co bierzesz, kiedy jest źle. Związek to coś, co budujesz, kiedy jest dobrze.
Bo młodzi - Wy macie dziś świat, o którym nam się nie śniło. Macie prawa, które ktoś dla Was wywalczył. Macie spokój, który ktoś dla Was utrzymał. Macie normalność, która kiedyś była luksusem.
Ale pamiętajcie jedno: nic nie jest dane raz na zawsze.
A starzy - my też musimy pamiętać, że świat się zmienia. Że młodzi nie są gorsi, tylko inni. Że nie muszą znać historii na pamięć, żeby ją kontynuować. Że naszym zadaniem nie jest ich pouczać, tylko zostawić im drogę, po której będą mogli iść dalej.
Bo Solidarność - ta prawdziwa, nie ta z plakatów - to nie jest organizacja. To jest sztafeta. Jedni biegną, drudzy czekają, trzeci dopiero się rozgrzewają. Ale pałeczka musi iść dalej.
Dlatego warto mieć związek, kiedy wszystko jest OK. Bo związek to ludzie, którzy byli przed Tobą. Ludzie, którzy są obok Ciebie. I ludzie, którzy przyjdą po Tobie.
A jeśli zostawimy im coś mądrego, prawdziwego i ludzkiego - to może kiedyś oni usiądą przy stole i powiedzą swoim młodym dokładnie to samo.
Solidarność Dolny Śląsk Solidarnosc TMMP Jelcz NSZZ Solidarność Sekcja Oświaty I Wychowania NSZZ Solidarność" Dolny Śląsk